CZYTELNIA 

Król kruków #3: Wiedźma z lustra [fragment]

Fragment trzeciego tomu bestellerowej serii „Król kruków”, która zyskała zawrotną popularność nie tylko w USA, ale i na całym świecie!


 

Na zewnątrz było cicho i chłodno. Suche liście szeleściły, jakby ktoś uciszał tłum.

– Nie pamiętam… – zaczęła Blue, lecz urwała, gdy Adam złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.

– Który z nas, Blue?

– Hej, przestań!… – Wyrwała rękę, lecz nie cofnęła się.

– Który z nas jest na liście?

Wpatrywała się uważnie w dal, skupiając wzrok na samochodzie w bocznej uliczce. Nie odpowiedziała, lecz nie znieważyła go też twierdzeniem, że się mylił.

– Blue.

Nie patrzyła na niego.

Obszedł ją, by nie mogła na niego n i e patrzeć.

– Blue, który to z nas?

Miała obcą twarz, zupełnie wyzutą z wszelkiej wesołości. Nie płakała. W jej oczach było jednak coś gorszego od płaczu. Zastanawiał się, od jak dawna chodziła z tym brzemieniem. Dudniło mu serce. Dobrze się domyślił. Jeden z nich miał umrzeć.

„Nie chcę umierać, nie teraz…”.

– Blue.

– Nie będziesz mógł tego zapomnieć – powiedziała.

– Muszę wiedzieć – odrzekł Adam. – Nie rozumiesz? To będzie przysługa. O to poproszę. Muszę wiedzieć, aby to stało się naszym życzeniem, jeśli będziemy mieć tylko jedno.

Wytrzymywała jego spojrzenie.

– Gansey – oznajmił Adam.

Zamknęła oczy.

 

Gdy była z Adamem, uważała, że powstrzymywanie się od całowania kogoś było takie proste. Jej ciało nigdy nie wiedziało, co robić. Teraz już wiedziało. Jej ust nie obchodziło, że była przeklęta.

Obróciła się do Ganseya.

– Blue – ostrzegł, lecz nie panował nad głosem. Z tak bliska jego gardło pachniało miętą, wełnianym swetrem, winylowym obiciem fotela i Ganseyem, po prostu Ganseyem.

– Chcę tylko udawać – powiedziała. – Chcę udawać, że mogę.

Wypuścił powietrze.

Czym był pocałunek bez pocałunku?

Był jak obrus wyciągnięty gwałtownie spod rzeczy ustawionych na stole na przyjęcie. Wszystko obijało się o siebie przez kilka chaotycznych chwil. Palce we włosach, dłonie pieszczące karki, usta muskające policzki i brody w niebezpiecznej bliskości.

Przerwali z nosami przyciśniętymi do siebie w dziwny sposób, jakiego wymagała bliskość.

Czuła w ustach jego oddech.

– Może nic by się nie stało, gdybym to ja ciebie pocałował – wyszeptał. – Może to działa wtedy, jeśli ty mnie pocałujesz.

 

Podeszli bliżej. Gruba tkanina zakrywała wnętrze trumny.

„To nie w porządku”.

Nagle Gansey poczuł całkowity spokój. Ta chwila tak bardzo różniła się od tego, co ujrzał w wizji, że opuścił go cały niepokój i nic po nim nie zostało. Zerwał tkaninę.

Żadne z nich nie poruszyło się.

Z początku nie rozumiał, na co patrzy. Sylwetka była obca. Nie wiedział, co jest nie tak.

– Leży twarzą w dół? – zasugerowała z wahaniem Blue.

Teraz, gdy to powiedziała, było to już oczywiste. Widzieli sylwetkę w ciemnym płaszczu, purpurowym lub czerwonym, z łopatkami sterczącymi w ich stronę. Kłąb ciemnych włosów, bujniejszych i ciemniejszych niż się spodziewał. Dłonie były związane za plecami.

Związane?

Z w i ą z a n e.

Wewnątrz Ganseya coś poruszyło się niespokojnie.

„Nie tak. Nie tak. Nie tak. Nie tak”.

Adam przejechał promieniem latarki wzdłuż sarkofagu. Płaszcz Glendowera był zadarty, odsłaniał blade nogi. Związane w kolanach. Twarzą w dół, ze związanymi dłońmi i kolanami. Tak grzebano wiedźmy. Samobójców. Przestępców. Więźniów. Gansey przysunął dłoń i zabrał ją. Odwaga go nie opuściła, ale pewność siebie – na pewno.

Nie tak miało być.

Adam znów przejechał światłem.

– Ach… – zaczęła Blue, lecz zmieniła zdanie i przerwała.

Włosy poruszyły się.

– Jezus w mordę Maria k u r w a – rzekł Ronan.

– Szczury? – zasugerował Adam. Było to tak odrażające przypuszczenie, że Gansey i Blue odskoczyli. Nagle włosy znów się poruszyły, a z wnętrza trumny dobiegł straszliwy dźwięk. Wrzask?

Ś m i e c h.

Ramiona poruszyły się, przesuwając ciało w sarkofagu tak, by głowa mogła obrócić się w ich stronę. Gdy Ganseyowi mignęła twarz, serce przyspieszyło mu nagle, a później zaraz zwolniło. Czuł jednocześnie ulgę i przerażenie.

Nie był to Glendower.

– To kobieta – powiedział.


 

ISBN:978-83-280-2148-8

Oprawa: miękka

Liczba stron:448

Cena: 39,99 zł

Data premiery: 3 lutego 2016

Agora
Poprzedni

Slow Sex - Szybki kurs wolnego seksu [recenzja]

lost-after-dark.37448
Następny

Lost After Dark - filmowy sampling lat 80. [recenzja]

REDAKCJA

REDAKCJA

Brak komentarzy

Dodaj komentarz