KINO / DVD 

Approaching the Unknown – skromne, solidne science fiction [recenzja]

Mało kiedy zdarza się, by początkujący filmowiec zwrócił na siebie uwagę wielkiego producenckiego świata. Takiej sztuki dokonał Mark Elijah Rosenberg, który ze swoim kosztującym zaledwie 1,3 miliona dolarów filmem dotarł do gigantów z Paramount Pictures.
Rosenberg przedstawia nam egzystencjalno-filozoficzną opowieść o wędrówce samej w sobie, a także o tym, jak wiele zdecydowani jesteśmy poświęcić by osiągnąć to, co niemożliwe.

„Approaching the Unknown” opiera się na stosunkowo prostym koncepcie fabularnym. Mamy astronautę, który podobnie jak Mark Whatney z osławionego „Marsjanina” wysłany zostaje na pierwszą załogową misję na Marsa. W odróżnieniu od filmu z Mattem Damonem, tutaj podstawą opowieści jest jednak sama podróż. Grany przez Marka Stronga kapitan William D. Stanaforth, który całą naukową karierę zadedykował odnalezieniu sposobu dostania się na czerwoną planetę przekona się, że w lodowatej pustce kosmosu to człowiek nie ma żadnej kontroli nad swoim losem, a chęć dokonania przełomowego odkrycia wymaga poświęcenia tego co najcenniejsze.

Jako słowo się rzekło, „Approaching the Unknown” to pierwszy projekt Rosenberga – który w oryginalnym zamyśle nie miał nawet być filmem fabularnym, a bardziej eksperymentalnym nagraniem mającego otrzymywać zdalne polecenia aktora, umieszczonego przez miesiąc w ucharakteryzowanym na wnętrze kosmicznego statku autobusie. Kiedy jednak okazało się, że pomysł improwizowanego filmu przyciąga uwagę potencjalnych inwestorów, reżyser postanowił podążyć ze scenariuszem w stronę bardziej klasycznej historii science fiction. Produkcja całości zajęła ostatecznie dwa lata, a mimo skromniutkiego budżetu, pod egidą wielkiej wytwórni na odtwórców głównych ról udało się zaangażować całkiem znane twarze, w postaci Marka Stronga i Luke’a Wilsona. Finalnie film zadebiutował jednocześnie na VOD i w ograniczonej kinowej dystrybucji.

Jeśli chodzi o samą fabułę, już ze względu na samą tematykę ciężko uniknąć pewnych porównań do wspomnianego „Marsjanina, czy „Grawitacji”, choć oczywiście na znacznie mniejszą skalę. Całość historii rozgrywa się w kilku pomieszczeniach statku kosmicznego (które jednak prezentują się całkiem przekonująco), a efektów specjalnych jest ledwie kilka. To jednak w żaden sposób nie przeszkadza w odbiorze filmu, którego nazwanie prostą kopią wielkich poprzedników byłoby krzywdzące.

O ile w „Grawitacji” i „Marsjaninie” tematem przewodnim było raczej przekraczanie własnych granic by przetrwać, tak tutaj mamy egzystencjalno-filozoficzną opowieść o wędrówce samej w sobie, a przede wszystkim o tym, jak wiele zdecydowani jesteśmy poświęcić by osiągnąć to, co niemożliwe. I mimo, że można zarzucać „Approaching the Unknown” brak pewnego dystansu do opowiadanej historii, a wiele osób może film uznać za zwyczajnie przegadany, wciąż (szczególnie biorąc pod uwagę skromniutki budżet) jest powyżej średniej.

Choć „Approaching the Unknown”raczej złotymi zgłoskami w historii kinematografii się nie zapisze, nie zmienia to jednak faktu, że Rosenberg to nazwisko na jakie w przyszłości trzeba będzie zwrócić uwagę, a same kulisy powstawania jego filmu są kolejnym prztyczkiem w nos dla wszystkich twierdzących, że bez wielkich pieniędzy nie da się zrobić interesującego przedstawiciela kina gatunkowego.

Metal_pop
Poprzedni

Gwiazdy popu na heavy metalowych koszulkach [galeria]

Tess Gerritsen, © Leonardo Cendamo / Blackarchives
Następny

Tess Gerritsen - nic tak nie psuje życia jak zawiść i niespełnione ambicje [wywiad]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz