KINO / DVD 

Blood father – Mel Gibson odkupuje winy [recenzja]

Po czterech latach jakie minęły od jego ostatniej głównej roli, Mel Gibson powrócił do kin wcielając się w postać Johna Linka – ojca, który zrobi wszystko dla córki. I przez wszystko naprawdę rozumie wszystko – włączając w to zabijanie meksykańskich najemników.

John Link nie miał łatwego życia. W zasadzie to nie miał życia wcale. Pięćdziesięciokilkuletni mężczyzna większość życia spędził w więzieniu. Jeśli nie siedział, to pił i ćpał. Rodzinę porzucił dawno temu. Mija rok odkąd wyszedł z więzienia na kolejne warunkowe. Tym razem jest jednak inaczej. Tym razem John jest trzeźwy. Nie pije i nie ćpa od dwóch lat. Mieszka w przyczepie, utrzymuje się z robienia tatuaży i jest w stałym kontakcie ze swoim sponsorem z AA. Jego największym wyrzutem sumienia jest córka – porzucona dawno temu dziewczynka. John jeszcze nie wie, że Lydia nie jest już tym małym, rozkosznym berbeciem. Ma szesnaście lat, jest narkomanką i właśnie postrzeliła swojego chłopaka. Uciekając przed wpływowymi znajomymi byłego, dziewczyna decyduje się na desperacki krok. Dzwoni do ojca, który ją porzucił. Tak zaczyna się podróż faceta, który stracił wszystko i dziewczyny, która podświadomie wkroczyła na tę samą drogę co jej ojciec.

„Blood Father” to film Gibsona. On dominuje tu w każdym kadrze i z każdą kolejną sceną pokazuje jak dobrym I uniwersalnym aktorem był, zanim jego kariery nie złamały skandale.

Jean-Francis Richet, francuski reżyser, który dał nam znakomitego „Wroga publicznego numer 1”, w swoim drugim amerykańskim filmie (pierwszym był „Atak na posterunek”) zabiera nas na wycieczkę do Ameryki klasy „B”. Akcja „Blood Father” toczy się przy granicy z Meksykiem, a miejsca które odwiedzają bohaterowie niewiele wspólnego mają z blichtrem i przepychem Los Angeles i czy Nowego Jorku. Ameryka Richeta to nielegalni emigranci,  tanie motele, kampingowe przyczepy, kurz, brud i bardzo źli ludzie. Wydawałoby się że nie ma tu miejsce na nadzieję i odkupienie. A mimo to John zrobi wszystko aby uratować swoje dziecko. I nie chodzi mu o wyciągnięcie ją z łap meksykańskiej mafii, a uchronienie przed podążaniem tą samą drogą. Drogą w dół. Drogą prowadzącą do piachu lub za kratki. Link w wykonaniu Gibsona nie jest więc kolejnym mścicielem a złamanym facetem, który próbuje ratować ostatki niewinności w dziewczynie już skażonej złem. To jego odkupienie. Najważniejsza rzecz w życiu. Rzecz, za którą warto umrzeć.

„Blood Father” to film Gibsona. On dominuje tu w każdym kadrze i z każdą kolejną sceną pokazuje jak dobrym I uniwersalnym aktorem był, zanim jego kariery nie złamały skandale. Od cichego nawróconego kryminalisty, przez zaskoczonego nagłym ojcostwem mężczyznę, po chodzącą furię. W każdym z tych wcieleń wypada znakomicie. Każde z nich kradnie ekranowy czas kolegom w kadrach. Szkoda więc byłoby gdyby znów przepadł na kilka lat. Choć akurat na to chyba się nie zanosi. W listopadzie do kin trafi „Hacksaw Ridge” – pierwszy od dziesięciu lat film reżyserowany przez Gibsona, który już dziś krytycy okrzyknęli objawieniem. Oby zatem rok 2016, był rokiem triumfalnego powrotu do kin faceta, który jak grany przez niego John Link, bardzo długo szukał sposobu na odkupienie dawnych win.

„Blood Father” i „Hacksaw Ridge” będziecie mogli zobaczyć na Europe Comic Con 25-27 listopada Kielce. Więcej niespodzianek związanych z tymi filmami wkrótce.

Czarna skrzynka
Poprzedni

Czarna skrzynka - Bosch i morze ludzkiej podłości [recenzja]

liga-sprawiedliwosci-tom-6-b-iext41852154
Następny

Liga Sprawiedliwości #6: Liga Niesprawiedliwości - Krajobraz po bitwie [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz