KINO / DVD 

Co ty wiesz o swoim dziadku? – Zdziadziały De Niro i wnuczek Efron [recenzja]

Robert De Niro po raz kolejny wciela się w jurnego dziadka – i to z lepszym efektem niż w ostatnich filmach o rodzince Fockerów. Szkoda tylko, że jego wysiłki muszą w końcu legnąć pod gruzami nudnych schematów rządzących większością komedii romantycznych.
Zwolenników wulgarnych żartów w końcu znudzi, a fanów czystej komedii romantycznej – oburzy.

A początek „Co ty wiesz o swoim dziadku?” może się podobać. Nobliwy, siwobrody Dick (De Niro) nie zamierza pogrążać się w rozpaczy po utracie ukochanej żony, ale uznaje, że skoro przez kilkadziesiąt lat był jej wierny, to teraz należy mu się odrobina szaleństwa. Zabiera się więc za oglądanie pornosów, dziką masturbację i podrywanie seksownej koleżanki (Aubrey Plaza) swojego poczciwego wnuczka, Jasona (Zac Efron). Bo jedno wie na pewno: koniecznie chce jeszcze przed śmiercią pociupciać. A do tego całe to szaleństwo podpina pod misję ratowania wnuka – bo biedny chłopina męczy się w nudnej robocie i szykuje się do ślubu z jeszcze bardziej męczącą kobietą (Julianne Hough), wypadałoby więc żeby facet, który wie co nieco o życiu i pamięta młodzieńcze marzenia chłopaka pomógł mu znaleźć właściwą drogę w życiu. A że podczas odwózki dziadka na Florydę panowie spotykają przez przypadek dawną sympatię Jasona, uroczą i zwariowaną Shadię (Zoey Deutch), wnuk sam szybko zaczyna mieć wątpliwości co do wyborów, jakich dokonał w życiu. Wkręca się więc z dziaduniem w serię alkoholowo-narkotycznych imprez i nie spieszno mu wracać do domu… a przecież weselisko za tydzień i przyszła żona pilnie go potrzebuje żeby wybrać na imprezę serwetki w odpowiednim odcieniu…

Jak na swój wiek, De Niro imponuje tu tężyzna fizyczną: podciąga się na drążku, robi pompki na jednej ręce, pręży klatę w konkursie na największe plażowe ciacho i tak dalej. Do tego w pierwszej części filmu z lubością sypie zabawnymi odzywkami i z niezłym efektem ogrywa postać starzejącego się twardziela, który wymarzył sobie, aby przesypać trochę charyzmy na wnuka. A Efron? Cóż, jak to Efron – jest trochę nijaki, momentami sprawia wrażenie przygłupawego i kiedy tylko się da, świeci zawodowo wymodelowanym sześciopakiem. Ale w jakiś sposób pasuje to do jego roli i chłopak po raz kolejny broni się przed krytyką nie tyle umiejętnościami aktorskimi, co dobrze dobranym repertuarem.

Żeby jeszcze twórcy „Co ty wiesz o swoim dziadku?” potrafili lepiej pobawić się gatunkowymi kliszami i nie męczyli nas tym nudnym finałem z rodzaju „będą czy nie będą razem?”, film można by uznać za sukces. Tymczasem w ostatnim akcie wszystko staje się tak przewidywalne, że z historii ulatuje świeżość, i bezkompromisowość, które były jej największymi atutami. Reżyserowi Danowi Manzerowi nie udało się tu więc powtórzyć sztuki z „Daję nam rok”, gdzie ładnie zżenił niegrzeczne dowcipy z komedią romantyczną – w „Dziadku” jedno zanadto odstaje od drugiego.

Jednak jeśli chcecie zobaczyć jak się trzyma De Niro albo pośmiać się z Dermota Mulroneya z kiścią penisów na twarzy – śmiało, na pewno da się ten film wytrzymać i nie brak w nim dobrych momentów. Tyle, że zwolenników wulgarności w końcu znudzi, a fanów czystej komedii romantycznej – oburzy.

Chris Pizzello/Invision/AP
Poprzedni

Oscary z rasizmem w tle, czyli czarno-biała paranoja

colony.39654
Następny

Colony - za mało science fiction w science fiction [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz