KINO / DVD 

Fanka – Strzeż się swych idoli [recenzja]

Choć „Fankę” w co drugiej recenzji określa się mianem czarnej komedii, w rzeczywistości jest to solidny thriller w duchu hitchcockowskim. Nie, nie ma tu ani trzęsienia ziemi, ani napięcia narastającego aż do ostatniej sekundy, ale… powiedzcie szczerze, czy Hitchcock naprawdę kręcił filmy, które podpadają pod ten idiotyczny schemat?

Oczywiście, że nie – kręcił natomiast filmy, które od pierwszych scen intrygowały i zmuszały by zainteresować się losem ekranowych postaci, zaś nieznośne napięcie generowały nie za pomocą jakichś wybuchowych sekwencji, ale dzięki zastosowaniu prostego, ale mistrzowsko wykonanego chwytu: widz wiedział więcej niż bohaterowie filmów Hitchcocka i czuł, że czyha na nich śmiertelne niebezpieczeństwo, a reżyser bezlitośnie przeciągał nadejście ostatecznego ciosu, rozkoszując się myślą, że gdzieś w jakimś wygodnym fotelu siedzi teraz jakiś biedaczyna zagryzający z bezradności zaciśnięte pięści. No i oczywiście do samego końca nie było wiadomo jak się to wszystko skończy. Utalentowana francuska reżyser Jeanne Herry postanowiła pójść tym samym tropem – i odniosła sukces. Owszem, „Fanka” nie jest tak mroczna jak najsłynniejsze dzieła Hitchcocka, ale jej fabuła też kręci się wokół śmierci, też momentalnie wciąga i również nie brak w niej klasycznego suspensu. A że pojawiają się pewne akcenty komediowe? Przecież u Hitchcocka też ich nie brakowało – a jakoś nikt nie nalega żeby taką „Psychozę” nazywać czarną komedią…

Dobrze trafić na film, który przez kilkadziesiąt minut skutecznie wodzi nas za nos i śmieje się naszym oczekiwaniom w twarz.

Tytuł filmu mógłby sugerować kolejną opowieść o zwariowanej fance uprzykrzającej życie swojemu idolowi, tymczasem tu jest odwrotnie: to idol, popularny śpiewak Vincent Lacroix (Laurent Lafitte) wkręca swoją wierną wielbicielkę, Muriel (Sandrine Kiberlain), w niebezpieczną kryminalną aferę. Po tym jak gwiazdor przez przypadek doprowadza do śmierci swojej dziewczyny, postanawia bowiem niezwłocznie przewieźć jej zwłoki do siostry pracującej w lecznicy dla zwierząt – i mającej tym samym dostęp do spalarni – a aby zapewnić sobie solidne alibi, prosi Muriel o zajęcie się transportem. W końcu wie, że dziewczyna jest mu bezgranicznie oddana i w związku z tym nie będzie go chciała pogrążyć, a że do tego wydaje się niezbyt rozgarnięta, trudno też pomyśleć, aby mogła uknuć jakąś intrygę, dzięki której do końca życia będzie mogła swojego ulubieńca szantażować. Tymczasem – oczywiście! – nie wszystko idzie tak jak powinno i na trop zbrodni szybko wpada pewien zacięty policjant (Pascal Demolon), a trup – jak to trup – wcale nie chce ot tak zniknąć bez śladu…

Słusznie doczekała się „Fanka” dwóch nominacji do nagrody Cezara (za najlepszy debiut i główną rolę kobiecą) i to one znacznie więcej mówią o dziele Herry niż dziesiątki płaczliwych recenzji, jakie można znaleźć w Internecie, głoszących, że „to nie taki film, jakiego się recenzent spodziewał” (czytaj: nie dość krwawy; nie dość zabawny; nie dość poważny itd.). Ale czy to nie właśnie największa zachęta, aby zdecydować się na seans „Fanki”? Filmów dających nam „to, czego chcemy” jest przecież na pęczki – większość z nich made in Hollywood – i dobrze wreszcie trafić na rzecz, która przez kilkadziesiąt minut skutecznie wodzi nas za nos i śmieje się naszym oczekiwaniom w twarz, ani na moment nie przestając przy tym jednak fascynować.

Jeśli więc macie ochotę oderwać się na jeden wieczór od gładkiej, ale podporządkowanej schematom amerykańszczyzny, inteligentna i z nerwem nakręcona „Fanka” może się okazać właściwym wyborem; „może” – bo z pewnością nie jest to film dla każdego. Warto jednak zaryzykować – bo przecież właśnie takie okazują się zwykle najlepsze.

Gniew jest energią
Poprzedni

Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury - buńczuczna autobiografia Johnny Rottena [recenzja]

Anti
Następny

Bad as me - Tom Waits występny i piękny [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz