KINO / DVD 

Hidden – Osaczeni strachem [recenzja]

„There’s no school like the ‚oldschool’ and I’m the fuckin’ headmaster”, wygłosił pewien gangster w filmie „Rock’N’Rolla. Mógłby to powtórzyć choćby John Carpenter, który w swoich najlepszych czasach udowodnił światu, że straszyć trzeba umieć, a ostatnią rzeczą potrzebną do kręcenia arcydzieł grozy są pieniądze.

Coraz częściej, z coraz większą radością natykam się ostatnio na produkcje hołdujące starej szkole robienia filmowych straszydeł, gdzie to, co niedopowiedziane, pozostawione wyobraźni widza, odkrywane na raty – niekoniecznie krwawymi strzępkami tajemniczej fabuły – stanowi oś napędową w budowaniu napięcia, trzyma za gardło przez cały seans, by finalnie eksplodować niespodziewanym twistem bądź mocną puentą; by odkryć to, co zostało ukryte.

Hidden” to kino proste, klaustrofobiczne, mroczne, zręcznie zmontowane, świetnie zagrane – zwłaszcza rola Alexandra Skarsgarda.

„Hidden” jest takim filmem. Bracia Matt i Ross Dufferowie – panowie odpowiedzialni za reżyserię i scenariusz – odrobili lekcje na piątkę. Fabuła z pozoru prosta jak budowa cepa, pełna klisz i zapożyczeń ani przez chwilę nie nudzi, zaś dwutorowo budowane napięcie wtłacza widza w bezlitosne imadło lęku, stopniowo wyciskając zeń resztki pewności siebie i poczucia bezpieczeństwa. Niewiedza jest tu prawdziwym kluczem do koszmaru – niewiedza wynikająca ze szczątkowych informacji dotyczących losów głównych postaci. Oto trzyosobowa rodzina tkwi ponad trzysta dni w ciasnym schronie, skrupulatnie odliczając kolejne doby. Ukrywają się przed tajemniczym zagrożeniem czającym się na zewnątrz, tną racje żywnościowe z topniejących zapasów; wegetują pod ziemią ogarnięci ustawicznym, obezwładniającym lękiem… I tylko tyle tak naprawdę powinienem zdradzić. Największe atuty „Hidden” to totalna dezinformacja, emocjonalny chaos oraz poczucie bezsilności, które towarzyszą nam aż do napisów końcowych. Twórcy filmu sprowadzają widza do roli obserwatora cudzej gehenny, o której ów nic nie wie. Owszem, główne postaci opowieści doskonale pamiętają genezę ich prywatnego horroru, znają źródło swoich lęków; my natomiast nie mamy pojęcia co jest grane, możemy tylko bezczynnie patrzeć, wyławiając z bieżącej akcji strzępy informacji. Wiemy tylko jedno: za żadne skarby świata nie wolno opuścić schronu. Potwory, które czają się nad szczelnie zamkniętym włazem są tak przerażająco groźne, że nawet instynktowne pragnienie wolności nie będzie w stanie zachęcić tych najodważniejszych do odkrycia tajemnicy. Chyba że zmusi ich do tego pożar trawiący jedyne, bezpieczne schronienie.

Bez obaw, tajemnica zostanie wyjaśniona, potwory pokażą prawdziwą twarz, a fabularny twist zaskoczy niejednego weterana filmowej grozy.

„Hidden” to kino proste, klaustrofobiczne, mroczne, zręcznie zmontowane, świetnie zagrane – zwłaszcza rola Alexandra Skarsgarda, któremu tym razem jest naprawdę daleko do seksownego wampira czy zimnego twardziela. Na uwagę zasługuje też młodziutka Emily Alyn Lind, choć niektórzy mogliby odczytać jej występ jako próbę skopiowania Dakoty Fanning z „Wojny światów” czy wręcz Drew Barrymore z „E.T”.

Uwielbiam ten rodzaj filmowej narracji, ten powolny striptiz grozy zrzucającej fatałaszki w powolnym tańcu suspensu; w stałym napięciu trzymającym bezwzględnie za mordę, w klimacie gęstym i tłustym od podskórnego lęku, z finałem, który syci jak prawdziwa uczta kanibala.

Stara szkoła kręcenia dreszczowców, gdzie dobre aktorstwo idzie w parze z oszczędnym w wyrazie straszeniem sprawdziła się znakomicie. Zawsze przerażało mnie to, co niedopowiedziane, zamglone, UKRYTE.

Prószyński i S-ka
Poprzedni

Bazar złych snów - Stephen King, historia choroby [recenzja]

Forum Film Poland
Następny

Spectre - licencja na zabijanie scenariuszy [recenzja]

Juliusz Wojciechowicz

Juliusz Wojciechowicz

Rocznik ‘77, mieszkaniec Lublina. Prozaik, krótkoformista twórczo skupiony na literackiej grozie, grotesce oraz literaturze fantastyczno-obyczajowej. W 2015 roku jego opowiadanie Ostatni prezent otrzymało nominację do Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Publikował w antologiach: Człowiekiem jestem (Morpho, 2013), Toystories (Morpho, 2014), Księga wampirów (Studio Truso, 2014), Horror na Roztoczu 2: Insomnia (Alter Manes, 2015). Pomysłodawca i współautor książek Pokłosie (Gmork, 2015), Hardboiled (Gmork, 2015), w przygotowaniu: Bez znieczulenia (Gmork, 2016).

1 Comment

  1. 2015-11-03 at 15:44 — Odpowiedz

    Jest taka fenomenalna scena, kiedy pod koniec filmu SPOILER SPOILER SPOILER kamera robi najazd z góry, a my widzimy jak żołnierze US Army otaczają złapanych w sieć bohaterów. Dałbym nominację do Oscara za to.

Dodaj komentarz