KINO / DVD 

Hitman: Agent 47 – po prostu jest [recenzja] [film]

Seria gier „Hitman” nie ma szczęścia do kina. Pierwsza ekranizacja z Timothy Olyphantem, była jednym z najgorszych filmów jakie powstały na podstawie gier komputerowych. Twórcy nowej ewidentnie wzięli sobie do serca złe recenzje poprzedniego filmu i postanowili nakręcić rzecz jeszcze gorszą.

Pierwszy filmowy „Hitman” padł podobno ofiarą spisku filmowego.  Producenci ponoć przemontowali wybitne dzieło i pocięli genialny scenariusz autorstwa Skipa Woodsa. Tak przynajmniej oficjalnie bronili się twórcy owego filmowego kuriozum. Minęło lat osiem. Skip Woods znów napisał scenariusz do „Hitmana”. I tu pojawia się rysa. O ile jeszcze te osiem lat temu mogliśmy wierzyć w plotki jakby złe studio nie poznało się na dziele, ale niemal dekadę później, pan Woods dał się nam widzom poznać lepiej. I to od najgorszej strony.

Agent 47 biega, skacze i strzela szukając pewnej pięknej niewiasty. Kiedy ją znajdzie będzie biegał, skakał i strzelał do złych.

To on napisał potworka jakim był „X-Men Orgins: Wolverine”, to on zamordował cykl „Szklana pułapka” i wreszcie to on napisał jeden z najgorszych scenariuszy filmu akcji ostatnich lat czyli „Sabotaż”. Tak jest – Skip Woods to jeden z największych szkodników współczesnego kina gatunkowego. A teraz w ramach poprawki pierwszego „Hitmana” napisał odsłonę drugą. Równie złą.

Tym razem Agent 47 biega, skacze i strzela szukając pewnej pięknej niewiasty. Kiedy ją znajdzie będzie biegał, skakał i strzelał do złych, wyjawiając przy okazji pani pewien sekret dotyczący jej pochodzenia. Nie. Nie spodziewałem się po ekranizacji gry polegającej na strzelaniu kina moralnego niepokoju. Spodziewałem się klasycznej rozrywki. Strzelaniny z dobrą choreografią i fajnym, charyzmatycznym bohaterem. Niestety w „Hitman: Agent 47” choreografia jest koszmarnie sztampowa, a bohater ma tyle wdzięku co kłoda. Po prostu jest. I ten film też można skwitować tym stwierdzeniem. Po prostu jest. Kłodę można obejść. A film na szczęście zignorować.

Albatros
Poprzedni

Stalkerzy - Thriller i noir w jednym [recenzja]

love
Następny

7 skandali filmowych, które nudzą

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz