KINO / DVD 

Jason Bourne – destrukcja kontrolowana [recenzja]

Najpoważniejszy konkurent Jamesa Bonda powrócił tego lata na ekrany – a wraz z nim Paul Greengrass i niekwestionowana gwiazda serii, Matt Damon. Czy sprawdzony w boju duet dał radę tchnąć w serię drugie życie?
Mimo pewnej wtórności, najnowszy Bourne jest kinem akcji pod względem realizacyjnym dopiętym na ostatni guzik.

Jason Bourne chciałby zerwać z przeszłością, ale przeszłość nie zerwała z nim. Tak w wielkim skrócie przedstawia się fabuła piątej już odsłony historii agenta od zadań niemożliwych. Tym razem nasz bohater zmierzy się z zagadkową śmiercią swego ojca – wydarzeniem, które poniekąd przesądziło o jego decyzji o dołączeniu do programu Treadstone. Przy okazji odkryje całą sieć kolejnych spisków, w efektowny sposób poskromi kilku niemilców i zdemoluje kasyno w Vegas.

Paul Greengrass to prawdziwy weteran kina akcji, który swoją wartość udowodnił wyjątkowo udanym „Kapitanem Phillipsem”, czy choćby „Green Zone”. Jego nowy Bourne w żadnym wypadku nie zamierza odkrywać nieznanych lądów – to po prostu więcej tego samego, co znamy i lubimy z poprzednich odsłon. Mamy zatem najnowsze technologie, doskonale wyszkolonych agentów i będący ostatnimi czasy wyjątkowo popularny temat wątpliwej anonimowości danych w epoce wszechobecnej cyfryzacji, robiący za fabularne tło. Na szczęście, mimo pewnej wtórności, najnowszy Bourne jest sensacyjniakiem pod względem realizacyjnym dopiętym na ostatni guzik.

Przede wszystkim trzeba pochwalić reżyserię, bowiem Greengrass ani na chwilę nie traci panowania nad wydarzeniami na ekranie. A tych, uczciwe należy przyznać jest całe mnóstwo. Efektowne strzelaniny, pościgi, błyskotliwe analizy  – wszystkie okraszone charakterystycznym dla filmów tego reżysera dynamicznym montażem. Momentami dzieje się tyle, że widza nie opuszcza wrażenie totalnej demolki jaka staje się udziałem bohaterów. Znakomicie wypada w szczególności choreografia walk. Potyczki są dynamiczne, widowiskowe i brutalne, żaden ruch nie wydaje się zbędny – i można odnieść wrażenie, że tak powinni bić się wyszkoleni do perfekcji agenci.

Powrót Matta Damona to kolejny wielki plus dla filmu. Umówmy się od razu – Jeremy Renner jest naprawdę dobrym aktorem, ale Bourne jest tylko jeden, co najnowsza część franczyzy dobitnie udowadnia. Widać jak na dłoni, że Damon w roli Bourne’a czuje się jak ryba w wodzie. Jego bohater dzieli i rządzi na ekranie, magnetyzuje i przykuwa wzrok jak za starych dobrych lat. To jego film. Nieco słabiej prezentuje się na tym tle drugi plan, który choć obsadzony znakomicie, nie dostaje wystarczająco dużo ekranowego czasu, by pozwolić widzowi na nawiązanie bliższych relacji. To jednak refleksje jakie można wysnuć na chłodno, już po seansie – w trakcie jego trwania zwyczajnie nie ma na to czasu.

Fani serii mogą odetchnąć z ulgą. Po nieco słabszej poprzedniej części, Jason Bourne powrócił na ekrany kin w dobrym stylu. Bez zbędnych rewolucji, sprawdzoną, efektowną formułą potwierdzając swoją pozycję, jako bardziej realistyczną alternatywę dla filmów z udziałem Agenta Jej Królewskiej Mości. Seans w kinie jak najbardziej godny polecenia.

klatwa_rodziny_palmisano-albatros-ebook-cov
Poprzedni

Klątwa rodziny Palmisano - naiwny romantyzm w cieniu wielkiej wojny [recenzja]

Ponura drużyna
Następny

Ponura drużyna - czyli jak zadowalać miłośników rasowego fantasy [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz