KINO / DVD 

Kto tam? – nie otwieraj drzwi nieznajomym dziewczynom [recenzja] [film] [thriller]

Zanim do Polski trafi skandalizujące „Green Inferno” swoją premierę ma „Kto tam?” najnowszy film Eli Rotha. Skromny thriller o mężczyźnie osaczonym przez dwie dziwne dziewczyny, które zamieniają jego życie w piekło.

Evan Webber ma wszystko. Dom, żonę, dzieci, pracę. Jest zwyczajnym facetem, którego życie rozpieszcza. Aż do pewnego wieczora. Żona z dziećmi wyjechała na plaże, a Evan siedzi przed komputerem przygotowując kolejny architektoniczny projekt. Około pierwszej w nocy słyszy pukanie do drzwi. Na progu stoją dwie śliczne i całe przemoczone dziewczyny. Evan wpuszcza je do mieszkania, oferuje pomoc i tu zaczynają się kłopoty… Dziewczyny bowiem powoli uwodzą naszego bohatera a gdy ten ulegnie, miłe, seksowne kocice zamieniają się w dwa demony niszczące życie bohatera.

Kim są dziewczyny? Nie wiemy. Być może to dwie psychopatki, a być może to istoty nie z tego świata. Jedno jest pewne – od pewnego czasu grają z samotnymi żonatymi facetami w grę. Sprawdzają czy któryś z nich oprze się ich wdziękom. Kiedy biedny facet ulega, zaczyna się jego powolny koniec. Dziewczęta bezlitośnie niszczą wszystko na czym mężczyźnie zależało, jego samego zaś zostawiają przy życiu by przyglądał się bezsilnie zgliszczom.

Proste w swojej konstrukcji „Kto tam?” w całości oparte jest na kreacji Keanu Reevesa, który tu wciela się w postać będącą absolutnym zaprzeczeniem „Johna Wicka”. Jego Evan to miły gość, który pakuje się w surrealną sytuację i nie potrafi z niej wybrnąć. A raczej nie może. Dziewczyny powoli i sukcesywnie z uśmiechem na ustach niszczą jego życie. Jest zatem „Kto tam?” dziwaczną rozerotyzowaną wariacją na temat „home invasion”, w której czuć zarówno ducha „Funny Games” jak „Ils”. Oczywiście Roth nie jest Michaelem Haneke a „Kto tam?” nie aspiruje do miana arcydzieła kina. Nie mniej jednak udało się twórcy „Hostelu” zbudować klimat osaczenia i zaszczucia. Współczujemy Evanowi choć wiemy, że nie jest bez winy. Ale czy chwila słabości i to wymuszona chwila słabości, (dobra fakt, mógł odmówić, ale w chwili gdy dwie nagie dziewczyny rzucają się na kogoś i niemal gwałcą, trudno o racjonalne myślenie) skreśla całe życie? To pytanie zadaje Roth a odpowiedź na nie wydaje się nie tyle zbyt radykalna, co psychologicznie mało wiarygodna. Nawet jeśli przyjmiemy, że owe diablice dawały bohaterowi szansę do wyznania prawdy (powiedz żonie, a pójdziemy) trudno im uwierzyć. Zwłaszcza, że pierwszą podobną obietnicę złamały.

Mimo psychologicznych niedociągnięć „Kto tam?” ogląda się bardzo dobrze, a Roth świetnie buduje napięcie. No i Reeves daje sobie znakomicie radę. Może i nie pozbywa się tu do końca swojej irytującej aktorskiej maniery i zdarza mu się niektóre kwestie wykrzyczeć, to jego Evan przekonuje a co najważniejsze sprawia, że do końca wierzymy, że może mu się udać… A czy uda? No cóż – lepiej po prostu nigdy nie otwierać drzwi nieznajomym, zmokniętym dziewczynom.

art. by Dave Dorman
Poprzedni

Nowy kanon Star Wars - przewodnik [komiks] [ film] [książka] [serial] [gra]

konkurs trolle
Następny

Trollhunetrs - jak zdobyć trolla [konkurs]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

1 Comment

  1. 2015-10-27 at 16:51 — Odpowiedz

    Green Inferno, o ile mi wiadomo, nie pojawi się w Polsce w ogóle…

Dodaj komentarz