KINO / DVD 

Mr. Holmes – rozliczenie z przeszłością [recenzja]

Powiedzieć, że Sherlock Holmes jest ikoną popkultury, byłoby truizmem. Dziesiątki książek i drugie tyle filmowych adaptacji zainspirowanych wykreowanym niemal 130 lat temu przez Arthura Conana Doyle’a bohaterem, na stałe utrwaliły postać genialnego detektywa w świadomości kolejnych pokoleń odbiorców.

Wymagania współczesnej widowni i trendy nieustannie ewoluują. Podobnie jest z Holmesem, którego historia w przeciągu ostatnich lat doczekała się kilku interesujących reinterpretacji, z filmami Guya Ritchiego, czy serialem z przebojową rolą Benedicta Cumberbatcha na czele. W porównaniu do nich, „Mr. Holmes” stoi niejako w opozycji. Wizerunek kultowej postaci jaki w swoim filmie prezentuje Bill Condon stanowi nie tylko powrót do jej korzeni, ale też coś znacznie więcej.

Condon starannie kreśli obraz człowieka żyjącego obok swojej, częstokroć niemającej wiele wspólnego z prawdą legendy.

Historia przedstawiona w filmie oparta jest na powieści „A Slight Trick of the Mind”, Mitcha Cullina. Sherlock Holmes ma 93 lata. Schorowany i trapiony wyrzutami sumienia, ostatnie chwile życia spędza w nadmorskim domku wraz z gosposią i jej synem, na co dzień zajmując się doglądaniem własnej pasieki. To właśnie rodząca się przyjaźń z chłopcem sprawi, że detektyw postanowi wrócić do ostatniej sprawy w swojej karierze. Sprawy, która spowodowała, że wiele lat wcześniej zrezygnował z zawodu detektywa, decydując się na życie w odosobnieniu od świata.

Fani pędzącej nieustannie akcji, czy łamiących umysł zagadek będą zawiedzeni, bowiem pretekstowa intryga jaką „Mr. Holmes” oferuje, jest tu bardziej furtką do wejrzenia w umysł i duszę walczącego z postępującą demencją detektywa. Poprzecinana retrospekcjami fabuła posuwa się do przodu powoli, a Condon wykorzystuje to, by starannie nakreślić obraz człowieka żyjącego niejako obok swojej, często niemającej wiele wspólnego z prawdą legendy. Znakomita jest w tym szczególnie scena kinowego seansu, kiedy Holmes prycha z niesmakiem na widok ekranizacji swoich przygód.

Tego typu zabiegi nie miałyby odpowiedniej siły wyrazu, gdyby nie rewelacyjne aktorstwo. Ian McKellen udowadnia, że jest jednym z najbardziej niedocenionych przez akademię aktorów naszych czasów. Z jednej strony słabnący na umyśle, z drugiej wciąż błyskotliwy Holmes w jego wykonaniu jest rolą zdecydowanie ocierającą się o nominację do Oscara. Równie naturalnie wypadają Laura Linney w roli gosposi detektywa, która niejako przejmuje tu rolę Watsona i pojawiający się ledwie w epizodyczne rólce, jak zawsze magnetyczny Hiroyuki Sanada. Tym jednak, który potrafi ukraść show starym wygom, jest młody Milo Parker. Jego kreacja wnosi do stonowanej narracji filmu jakże potrzebny powiew młodzieńczej energii, a przy tym nie jest żaden sposób przeszarżowana.

„Mr. Holmes” jest dziełem jakby nieprzystającym do trendów wyznaczonych w dzisiejszej kinematografii. Ciężko spodziewać się by film zelektryzował masową widownię – nie znajdziemy tu w końcu pędzącej niczym lokomotywa akcji – otrzymujemy za to kameralną, nostalgiczną opowieść o godzeniu się z przemijaniem i przede wszystkim z samym sobą. Małe, wielkie kino.

fot. Mateusz Skwarczek
Poprzedni

Wit Szostak – cztery powieści, które warto znać

Soda Studio
Następny

Na końcu wchodzą ninja [patronat]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz