KINO / DVD 

Nad morzem – Ambitna porażka Angeliny Jolie [recenzja]

To mógł być wspaniały film – gdyby tylko jakiś bardziej doświadczony reżyser dał Angelinie Jolie kilka dobrych rad. A pierwsza z nich musiałaby brzmieć: „Koniecznie zmień tę nudną główną aktorkę”.

Czyli wiadomo, rzecz niewykonalna – w końcu chyba żaden z hollywoodzkich fachmanów zaprzyjaźnionych z Jolie nie jest aż tak szczery żeby otwarcie krytykować jej aktorskie wysiłki. Tymczasem w „Nad morzem” to właśnie Jolie-aktorka jest tym najsłabszym ogniwem: jej charakterystyczna „poza bogini” jest tu ogrywana w sposób drętwy i karykaturalny, nie czyniąc jej bohaterki ani interesującą, ani seksowną; a co być może jeszcze bardziej przygnębiające –Jolie nie udaje się przemycić na ekran ani odrobiny chemii, jaka, miejmy nadzieję, łączy ją z Bradem Pittem w życiu prywatnym.

Jolie-aktorka jest najsłabszym ogniwem filmu: jej charakterystyczna „poza bogini” jest tu ogrywana w sposób drętwy i karykaturalny, nie czyniąc granej przez nią bohaterki ani interesującą, ani seksowną.

A w „Nad morzem” Jolie i Pitt także są małżeństwem z solidnym stażem – tyle, że bezdzietnym i staczającym się w przepaść rutyny, niechęci i niezrozumienia. On jest wypalonym pisarzem, ona byłą tancerką i zdaje się, że żadne z nich nie ma wielkiej nadziei na to, że jeszcze kiedykolwiek odnajdzie w życiu – i związku małżeńskim – dawną pasję. Ale próbują. Jedną z takich prób jest wyjazd na malownicze francuskie wybrzeże, do ogromnego, rzadko odwiedzanego hotelu. Spotkają tu osoby, które w jakimś stopniu stają się projekcją ich samych – za młodu (jak świeżo poślubiona para, którą podglądają przez dziurę w ścianie, grana przez Mélanie Laurent i Melvila Poupauda) i w przyszłości (leciwy francuski barman opłakujący śmierć ukochanej żony, w którego wciela się Niels Arestrup). Tylko czy na pewno egzotyczny wypad będzie w stanie zmienić dobrze już wypalonych małżonków? I jakaż to trauma do tak dramatycznego wypalenia doprowadziła?

Niektóre odpowiedzi serwowane nam przez scenarzystkę/reżyserkę Jolie są intrygujące, inne – denerwująco banalne. I taki to właśnie film: to, co piękne (widoczki na zatokę, oprawa muzyczna, niektóre aktorskie zagrywki Pitta, uda Mélanie Laurent) nieustannie miesza się z elementami nieciekawymi czy banalnymi (monotonny rytm filmu, błahe psychologizowanie, trupie spojrzenie Jolie, grzywka Mélanie Laurent). Jako reżyserka, Jolie niewiele potrafi wycisnąć z zatrudnionych aktorów i zupełnie nie radzi sobie ze stworzeniem aury erotyki i tajemnicy – można sobie tylko pomarzyć żeby sceny z podglądaniem hotelowych sąsiadów pomógł jej wyreżyserować taki Brian De Palma, co z pewnością wyniosłoby filmu na zupełnie inny poziom.

A z drugiej strony, warto obejrzeć „Nad morzem” choćby dla tych drobnych scen, które autentycznie się Jolie udały – symbolicznego „refrenu” z wypływającym w morze rybakiem, czy równie często powtarzanego ujęcia, w którym bohater grany przez Pitta ustawia okulary przeciwsłoneczne żony tak, aby zwrócone były do góry, a nie w dół (wyraża to jego miłość i troskę o partnerkę po stokroć lepiej niż z założenia dramatyczne sceny z finału filmu), a przede wszystkim – znakomicie nakręconej klamry z małżonkami jadącymi samochodem (Jolie perfekcyjnie łączy tu zdjęcia z oprawą muzyczną i w subtelny sposób zaznacza zmianę, jaka jednak zaszła pomiędzy dwójką bohaterów). Wszystko to pozwala mieć nadzieję, że artystce uda się jeszcze kiedyś nakręcić prawdziwie wybitny film.

 

Deep Dark
Poprzedni

Deep Dark - konwersacje (i nie tylko) z dziurą w ścianie [recenzja]

origin2_cover
Następny

Wolverine: Geneza II - dzikość serca na bis [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

1 Comment

  1. szrajd
    2016-09-23 at 16:22 — Odpowiedz

    Licze w przyszłosci na wybitny, artystyczny film Jolie. Wydaje mi się, że gdyby nie zagrała głownej roli, a skupiła się na rezyserii, efekt byłby, moglby byc wysmienity, ale i tak jestem na bardzo tak, poniewaz w filmie jest kilka watkow, ktore byc moze sa zapowiedzia ,,uczty.

Dodaj komentarz