KINO / DVD 

Niepokonana Jane – John Wayne w spódnicy? [recenzja]

Czuły melodramat w przebraniu westernu? Czemu nie – tym bardziej, że gra w nim szkolona przez samego Leona Zawodowca Natalie Portman, a scen ze świszczącymi kulami też tu mimo wszystko nie brakuje.
Bardzo sprawnie nakręcone widowisko: aż do samego finału trzymające dobre tempo, skrywające fabularne niespodzianki i bezbłędnie zagrane.

Sięgając po „Niepokonaną Jane” warto mieć jednak na uwadze, że nie jest to typowy męski western (najmocniej przepraszam wszystkich zranionych tak niepoprawną politycznie szufladką gatunkową), gdzie twardy, bezimienny koleżka bez mrugnięcia okiem kosi ołowiem wszystkich drani i odjeżdża ku chowającemu się za horyzont słońcu. Bliżej już filmowi Gavina O’Connora (twórcy m.in. „Wojownika” z Tomem Hardym i Joelem Edgertonem czy popularnego serialu „Zawód: Amerykanin”) do formuły ponurego antywesternu, gdzie rewolwerowcy są gnębieni wyrzutami sumienia i odczuwają zmęczenie pociąganiem za spust. Tyle, że w samym sercu fabuły „Niepokonanej Jane” leży skomplikowany wątek miłosny.

Jane (Portman) to dzielna i doświadczona przez życie kobieta, której ni stąd, ni zowąd przychodzi stawić czoła śmiertelnemu zagrożeniu: jej mąż, poszukiwany listem gończym bandyta Bill Hammond (Noah Emmerich), powraca do domu naszpikowany kulkami i ostrzega ją, że wkrótce ich domostwo nawiedzi niebezpieczny gang pod wodzą sadystycznego Colina McCanna (Ewan McGregor). Bohaterka szybko i sprawnie opatruje opadającego z sił małżonka, a następnie dosiada konia, aby odwieźć w bezpieczne miejsce córeczkę i poszukać kogoś, kto pomógłby jej ochronić gospodarstwo przed najazdem wrogów. Jej wybór pada na wiodącego pustelnicze życie Dana Frosta (Joel Edgerton), który – jak się niebawem okaże – był niegdyś wielką miłością jej życia, a ich drogi rozeszły się kiedy poszedł na wojnę; Jane po długim oczekiwaniu na ukochanego związała się w końcu z Billem, a Dan po powrocie wściekł się na nią, że nie czekała trochę bardziej cierpliwie – i w ramach zemsty związał się na stałe z butelczyną whisky. Teraz – oczywiście za odpowiednią opłatą – Dan stanie w obronie swojej eks i jej męża, a w chwilach wolnych od ostrzeliwań i wybuchów będzie się z Jane przerzucał wzajemnymi pretensjami, stopniowo odkrywając przed widzem kolejne tajemnice ich związku.

Choć może brzmi to wszystko dosyć osobliwie, to w rzeczywistości mamy tutaj do czynienia z bardzo sprawnie nakręconym widowiskiem: trzymającym dobre tempo, aż do samego finału skrywającym fabularne niespodzianki, no i oczywiście bezbłędnie zagranym (największe pochwały należą się moim zdaniem przekonująco przytłoczonemu przez troski życia Edgertonowi oraz początkowo trudnemu do rozpoznania McGregorowi – wyraźnie zadowolonemu, że tym razem powierzono mu wredniejszą niż zazwyczaj rolę). Co prawda nie można powiedzieć żeby „Niepokonana Jane” dawała nowe życie westernowi, albo była dziełem, o którym będzie się pamiętać przez długie lata, ale solidną półtoragodzinną rozrywkę zapewnia bez dwóch zdań.

Albatros
Poprzedni

Igrając z ogniem - nietypowa powieść Gerritsen [recenzja]

koniec-warty
Następny

Koniec warty - uprzejme zwieńczenie trylogii [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz