KINO / DVD 

Obce niebo – Horror emigracyjny [recenzja]

Czasami żeby nakręcić dobry film o Polakach, lepiej wyjechać z Polski. Do takiego wniosku doszedł też najwyraźniej reżyser Dariusz Gajewski, osadzając akcję swojego nowego filmu w Szwecji, gdzie z trudem próbuje się odnaleźć polska rodzina 2+1. A prawdziwy koszmar emigracyjny dopiero przed nimi.

Jak wielu innych Polaków zagranicą, Marek (Bartłomiej Topa) i Basia (Agnieszka Grochowska) czują się w przybranej ojczyźnie jak na wygnaniu: brakuje im przyjaciół, z którymi naprawdę dobrze by się rozumieli, wkurzają ich drętwe rozmowy z rodziną przez Skype’a i nie czują się szczególnie swobodnie wśród tysiąca obcych im zasad „właściwego zachowania” (znacząca jest scena, w której Marek musi się tłumaczyć podczas urodzin córki dlaczego zaprosił na imprezę tylko te dzieciaki, które faktycznie się z nią kumplują – bo to przecież tak nieładnie dzielić je na „lepsze i gorsze”). Do tego finansowo nie do końca im styka – a przecież miało być tak pięknie! – i widać, że związkiem Marka i Basi targały ostatnio jakieś poważniejsze uczuciowe zawieruchy: bo on taki mało przedsiębiorczy, ona taka wiecznie niezadowolona, a w obcym kraju obce pokusy, wiadomo. Odbija się to na dziewięcioletniej Uli (Barbara Kubiak), która po jednym ze szkolnych ataków agresji zwraca na siebie uwagę demonicznej Pani z Opieki Społecznej (Ewa Fröling), a od tego punktu już tak naprawdę tylko krok od odebrania dziecka rodzicom i powierzenia go rodzinie zastępczej. Na początek na miesiąc – a potem się zobaczy. Ale przecież biologiczni rodzice – jacyś tacy nierozgarnięci, bez pieniędzy, do tego nie posługujący się tutejszym językiem – nie rokują najlepiej i od początku czuć, że bezduszni biurokraci będą robić wszystko, aby dziewczynka na stałe została tam, gdzie jest. Cóż – witamy w Szwecji…

Po zakończeniu seansu wiemy, że nieprędko „Obce niebo” zapomnimy – i gdzie jak gdzie, ale do Szwecji raczej nie wyemigrujemy.

Jasne, trochę to wszystko zbyt ostro skontrastowane, a pewnie i mocno uproszczone w kwestiach proceduralnych (choć przecież oparte na smutnych faktach), ale mniej więcej przez pierwszą godzinę seansu Gajewskiemu udaje się trzymać widza za twarz i wciągać głębiej, głębiej i głębiej w dramat rodziców, którym ukochane dziecko niepostrzeżenie – i być może nieodwołalnie – wymyka się z rąk. Znakomite są wszystkie te sceny „biurowe”, kiedy to rozgorączkowani Polacy próbują znaleźć wspólny język z chłodnymi i sztywnymi Szwedami; Grochowska bardzo przekonująco daje się pożerać narastającej panice, Topa dotrzymuje jej kroku jako nieporadny pocieszyciel i negocjator, a Fröling wraz z rozwojem akcji staje się coraz to bardziej odczłowieczona, nawet jeśli w kółko powtarza, że wszystko, co robi, robi dla dobra dziecka. Świetnie też zresztą wypada młodziutka Kubiak – a to oczywiście w polskim kinie szczególna rzadkość – nie pozwalając zepchnąć swojej postaci do roli słodkiej maskotki, o którą walczą jedni rodzice z drugimi, ale z jednej strony obdarzając ją silnym charakterem, a z drugiej – otaczając pewną aurą tajemniczości, dzięki czemu w zasadzie do końca nie wiemy jak bardzo zależy jej na powrocie do rodziców. Co jest oczywiście uzasadnione: w końcu u rodziny zastępczej ma wreszcie wielki, piękny dom, wymarzonego psiaka i „rodziców”, którzy najchętniej zajmowaliby się tylko nią.

W ostatnim akcie, kiedy przychodzi czas, by kończyć prawne przepychanki i zmierzać wreszcie ku jakiejś w miarę gładkiej puencie, napięcie niestety bezpowrotnie spada. Zastosowane tu rozwiązania niczym z amerykańskiego filmu sensacyjnego po prostu nie dorównują poziomem wcześniejszym, pełnym emocji scenom duszonej rozpaczy i nienawiści. Ale po zakończeniu seansu i tak wiemy, że nieprędko „Obce niebo” zapomnimy – i gdzie jak gdzie, ale do Szwecji raczej nie wyemigrujemy.

Taurus Media
Poprzedni

XIII Mystery: Steve Rowland - smutna historia antybohatera [recenzja]

Loma Vista Recordings
Następny

Post Pop Depression - Iggy Pop znów wściekły [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz