KINO / DVD 

Piknik z niedźwiedziami – Nick Nolte i Robert Redford kontra przyroda [recenzja]

Ten film warto obejrzeć choćby dla Nicka Nolte. Jego podstarzały łowca przygód i kobiet na emeryturze, to mała perełka. A reszta? Ot solidne kino obyczajowe z przyrodą w tle.

 

Pisarz, podróżnik i urodzony gawędziarz Bill Bryson w Polsce nie miał lekkiego startu. Kilka lat temu jedno wydawnictwo uparło się wydawać jego książki takie jak „Krótka historia prawie wszystkiego” czy „Piknik z niedźwiedziami” w koszmarnej szacie graficznej. Tak koszmarnej, że nikt o zdrowych zmysłach książek Brysona nie kupował, bo zwyczajnie wstyd było pokazać się z ich okładkami publicznie. Szkoda. Bo ten u nas niedoceniony i ciut zapomniany autor jest bezsprzecznie jednym z najdowcipniejszych amerykańskich autorów specjalizujących się z literaturze faktu. Na szczęście w Stanach Bryson był traktowany o niebo lepiej. Co w sumie nie dziwi – wszak jest tam jednym z najpopularniejszych autorów. Do ekranizacji „Pikniku…” Robert Redford przymierzał się od lat. Prace nad filmem trwały z przerwami od 2005 roku, a za każdym razem, gdy wydawało się, że zdjęcia ruszą… działo się coś złego. A to wycofał się Chris Columbus, który miał być reżyserem, a to sam Redford (który zaklepał sobie rolę pisarza) nie miał czasu… Do projektu przypisanych było kilku reżyserów (m.in. Barry Levinson), scenarzystów (m.in. Richard Russo), a w finale trafił on w ręce duetu Ken Kwapis/Michael Arndt. Rola lekko obłąkanego przyjaciela Brysona, byłego podróżnika i bawidamka Stephena Katza trafiła do Nicka Nolte.

Na potrzeby scenariusza postarzono bohaterów (Bryson ma dopiero 64 lata, a Redford dobija 80.), ale poza tym filmowy „Piknik…” nie odbiega zbyt daleko od literackiego oryginału. A zatem mamy tu prostą opowieść o pewnym pisarzu, który żyjąc w cieniu dawnych bestsellerów, postanawia zmienić swoje życie. Ponieważ kocha żonę, nie rzuca się w wir romansów. Wpada na pomysł prostszy i mniej komplikujący życie. Decyduje się wyruszyć na pieszą wycieczkę Szlakiem Appalachów. Przez trzy i pół tysiąca kilometrów towarzyszyć mu będzie tylko Steve, dawno niewidziany kumpel z czasów burzliwej młodości.

Chyba tylko Amerykanie (no dobra Bryson jest w połowie Brytyjczykiem) potrafią robić takie rzeczy. Opowiadać historie o niczym, dwóch facetach, którzy idą przed siebie, w taki sposób, że trudno się od ekranu oderwać. A przecież nie dzieje się tam w zasadzie nic. Bill i Steve idą, gadają, wspominają dawne czasy, spotykając na swojej drodze pokręcone indywidua. Cały ciężar narracyjny spoczywa tu na barkach Redforda i Noltego, który odważnie i bardzo udanie wskoczył tu w buty nieżyjącego Paula Newmana. „Piknik…” bowiem miał być ostatnim wspólnym projektem przyjaciół tyle, że zanim udało się im go zrealizować, rak zabił Paula. Nolte nie próbuje podrabiać charyzmy nieżyjącego gwiazdora. Zresztą nie musi. Gra Steve’a po swojemu, a to szarżując a to wzbijając się w niebywale czułe rejony. Redford, podobnie jak jego bohater, z początku zdaje się podchodzić do partnera nieufnie, aby w puencie zgrać się z nim i wspólnie dać mały aktorski popis. Ich grze i aktorskiemu pojedynkowi przygląda się z dystansu trzeci bohater filmu – przyroda, pięknie sfotografowana przez Johna Baileya. I to wszystko. Ot dwóch facetów w drodze, piękne pejzaże i trochę życiowych prawd. Niby nic, a wzrusza.

precious-cargo-poster-lg
Poprzedni

Precious Cargo - Bruce'a Willisa droga w dół [recenzja]

kamienna-noc-b-iext33060258
Następny

Kamienna noc - kryminał psychodeliczny [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz