KINO / DVD 

Piksele – idealny seans na lato [recenzja]

Któż dziś mógłbym tak zgrabnie nawiązać do kina lat 80., jak nie autor „Kevina samego w domu” czyli Chris Columbus? Wchodzące właśnie na ekrany „Piksele” wydają się wprost idealnym kierunkiem dla reżysera, który swoim najnowszym obrazem udowadnia, że wciąż dobrze się czuje w kinie familijno-przygodowym. Jednocześnie realizując pełne energii kolorowe widowisko, które porywa, bawi i niesie w sobie pewną sentymentalną nutkę za czasami, które już nie wrócą.

Roczniki, których dzieciństwo przypadło na lata 80., wychowane na grach wideo, na Kinie Nowej Przygody, na serialu „Cudowne lata”, na pastelach i różach (w Polsce może nie tak odczuwalnych i widocznych), na teledyskach Madonny czy Michaela Jacksona, powinny zacierać ręce, że ktoś wpadł na szalony pomysł, aby w rzeczywistym świecie dokonała się, na dużym ekranie, inwazja postaci ze starych gier wideo, od Pac-Mana po Donkey-Konga kończąc. Ale czegóż to Hollywood nie wymyśli? Bo niby dlaczego obca cywilizacja miałaby właściwie odebrać przekaz wysłany z Ziemi i potraktować relację z turnieju w wyżej wymienionej dziedzinie, jako tylko zabawę i pokojowe nastawienie jej mieszkańców? Dzieje się wręcz odwrotnie i oto na naszą planetę nadciąga zpikselowany kataklizm, gdyż dla skołowanych kosmitów właśnie wypowiedzieliśmy im wojnę!

Piksele to kino w starym dobrym stylu, z feerią zwariowanych efektów specjalnych, niepoważne w swoim zamyśle, ale pełne wdzięku i radosnego uroku.

Kto może temu zaradzić? Okazuje się, że tylko i wyłącznie dwóch outsiderów, swojski i niegrzeszący błyskotliwością prezydent USA oraz pewna bardzo atrakcyjna pani pułkownik. Przy czym wspomniani tutaj ci mniej „przystosowani”, to byli mistrzowie takich rozgrywek, jak Tetris, Space Invaders czy słynna Galaga. Trzeba to też przyznać, że zacne oraz barwne to towarzystwo z Adamem Sandlerem na czele, któremu tym razem całe show kradnie nie kto inny, jak sam Peter Dinklage, czyli Tyrion Lannister z serialu „Gra o tron”. Poniekąd dlatego, że po tej obsadzie należy spodziewać się tego, co zawsze. Zarówno Sandler, Kevin James, Josh Gad czy urocza Michelle Monaghan serwują znaną im formę ekspresji i komediowego temeperamentu. Jednakże to, co robi Dinklage jest już znacznie smakowitszym kąskiem i kolejnym dowodem na nie tylko talent, ale też klasę wyjątkowego aktora. On w duecie z Sereną Williams, to trzeba po prostu zobaczyć…

Czy trzeba pisać, jak to wszystko się skończy? Istotne jest to, jak to wszystko się odbywa. Mamy tu bowiem do czynienia z prawdziwą gratką dla fanów minionej epoki ubiegłego już stulecia. Pac-Mac zjadający pół Nowego Jorku, pikselowa inwazja na Waszyngton wyglądająca jak pastisz finału „Avengersów”, żywy pojedynek z Donkey-Kongiem, to tylko niektóre atrakcje w filmie, który nawet jeśli bazuje na mocnym schemacie, to podparty jest solidnym poczuciem humoru i przebojową realizacją, stanowiąc rozrywkową ofertę ze zdecydowanie wyższej półki.

No i ten nostalgiczny element, niemal romantyczny powiew za czymś, co było może i proste, dziś mocno niedoskonałe, dopiero przecierające szlak wyrafinowanej grafice i współczesnym grom na PC czy konsole, ale charakteryzowało też zdecydowany postęp w dziedzinie popkultury i masowej rozrywki. Tylko że obecnie przy wszystkich FFP, RPG, RTS, a nawet już MMORPG czymże są małe ludziki odbijające się od ścian labiryntów, zdobywające punkty i zjadające jeden drugiego? Obiektem kultu? Po prostu duchem czasów, trwałym elementem dzieciństwa dzisiejszych czterdziestolatków, dla których lata 80. są do dziś radosnym i beztroskim wspomnieniem czegoś bezgranicznie fantastycznego oraz wolnego bez względu na dojmujące okoliczności. Ale takie to już prawo natury, że każde pokolenie ma swoje takie czy inne „cudowne lata”. Najważniejsze, że tym wczoraj, również i dziś można się znakomicie bawić, co pokazują chociażby „Piksele” Chrisa Columbusa.

Sprawę całą zamykając, jest to kino w starym dobrym stylu, z feerią zwariowanych efektów specjalnych, niepoważne w swoim zamyśle, ale pełne wdzięku i radosnego uroku. Idealny seans na lato.

ŹRÓDŁO: ONET

MKiDN v4
Poprzedni

Odpowiedź Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

dBpm Records
Następny

Star Wars - Gwiazdne wojny Wilco to płyta autentycznie kosmiczna [recenzja]

Artur Cichmiński

Artur Cichmiński

Współpracownik Onet.pl

Brak komentarzy

Dodaj komentarz