KINO / DVD 

Pionek – udręczony, piękny umysł [recenzja]

Filmów fabularnych o szachistach doliczylibyśmy się zapewne na palcach jednej dłoni. Tematyka nie cieszy się wielką popularnością i specjalnie to nie dziwi – w końcu czy dostojne, szachowe pojedynki stanowią materiał na obraz, który zatrzyma przed ekranem złaknionego emocji współczesnego widza? Wydany niedawno w naszym kraju na DVD film Edwarda Zwicka udowadnia, że jak najbardziej tak.

„Pionek” to historia życia „stukniętego geniusza”, Bobby’ego Fischera, w pigułce. Przynajmniej do momentu pamiętnego pojedynku stulecia, kiedy w 1972 roku na islandzkiej ziemi, Amerykanin stanął w finale szachowych mistrzostw świata naprzeciw mającego za sobą całą potęgę ZSRR rywala – wydawać by się mogło – nie do pokonania, Borisa Spasskiego.

Fabuła w „Pionku” opowiedziana jest nader sprawnie. Edward Zwick ma już w reżyserskim CV takie produkcje jak „Krwawy Diament”, czy „Ostatni Samuraj” i swoje doświadczenie w opowiadaniu emocjonujących historii z wyjątkową lekkością przenosi na grunt czarno-białych plansz.

Na początek dostajemy krótką retrospekcję z dzieciństwa bohatera, by wkrótce potem obserwować, już jako młodego mężczyznę, jego kolejne kroki na drodze do sukcesu. A droga nie była to łatwa, bo największym przeciwnikiem genialnego zawodnika okazał jego własny umysł.

Dynamiczna praca kamery i dbałość o wierne odwzorowanie epoki, dla których doskonałe uzupełnienie stanowi piękna muzyka Jamesa Newtona Howarda składają się na film, który ogląda się z równym zaangażowaniem, jak wysokobudżetowe produkcje.

To właśnie studium rozwijającej się choroby psychicznej genialnego szachisty stanowi, wzorem pamiętnego „Pięknego umysłu” z Russelem Crowe, główną oś fabularną całego filmu. Zwick umiejętnie prowadzi nas przez meandry historii, z każdą minutą dając nam do zrozumienia, że za fasadą międzynarodowej gwiazdy i renomy siejącego popłoch wśród szachowych arcymistrzów nieprzewidywalnego zawodnika, stał zmagający się z paranoją i awersją do świata zewnętrznego, zamknięty w sobie człowiek. I choć jak pokazała historia, Fischer ostatecznie zdobył mistrzostwo świata, cena jaką za nie zapłacił, była niezwykle wysoka.

„Pionek” zrealizowany jest znakomicie. Dynamiczna praca kamery i dbałość o wierne odwzorowanie epoki, dla których doskonałe uzupełnienie stanowi momentami podnosząca adrenalinę, a w innych chwilach piękna, melancholijna muzyka Jamesa Newtona Howarda składają się na film, który ogląda się z równym zaangażowaniem, jak wysokobudżetowe produkcje.

Nie bez znaczenia pozostają również popisy aktorskie. O ile najjaśniejszą gwiazdą całego widowiska pozostaje odgrywający tu rolę życia Tobey Maguire, tak i drugi plan ma swoje pięć minut. Świetny jest w szczególności Liev Schreiber, którego Spasski nie ogranicza się do pełnienia roli etatowego antagonisty, ale jest przede wszystkim targanym wątpliwościami i poddanym niewyobrażalnej presji wielkim sportowcem. Równie przekonująco wypada Peter Sarsgaard jako mentor Fischera, a zarazem ksiądz jakiego każdy z nas chciałby mieć w swojej parafii i grająca siostrę głównego bohatera, znana z „American Horror Story” Lily Rabe.

„Pionek” jest kolejną udaną produkcją w dorobku Edwarda Zwicka. Już historia życia i kariery Bobby’ego Fischera sama w sobie mogłaby stanowić materiał na dobry film – a poparta tutaj dopiętą na ostatni guzik realizacją i świetnym aktorstwem, urasta do miana małej perełki. Jeżeli uważacie, że o szachach nie można zrobić ciekawego filmu – no cóż, seans „Pionka” to najlepsza okazja, by przekonać się, że jest zgoła inaczej.

Nina_Forever-729610766-large
Poprzedni

Nina Forever - ona, on i jego martwa dziewczyna [recenzja]

2016-02-15
Następny

From Poland With Love, czyli marketing patriotyczny

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz