KINO / DVD 

Precious Cargo – Bruce’a Willisa droga w dół [recenzja]

Cóż to się dzieje z niegdysiejszymi, wielkimi gwiazdami? Czy obecnie każda aktorska legenda jest od grania ogonów w przeciętnych produkcjach? A nawet więcej – w „Precious Cargo” Bruce Willis zalicza najsłabszy występ z całej aktorskiej ekipy filmu.
„Precious Cargo” to typowy średniak, do obejrzenia najlepiej przy piwku, które możemy wypić za zdrowie staczającego się aktorsko Bruce’a Willisa.

Można silić się na przekonywanie samego siebie, że ów marny występ Bruce’a Willisa to efekt źle napisanej postaci. Coś w tym zapewne jest, bo pozostali bohaterowie „Precious Cargo”, są od kreowanej przez gwiazdora postaci złego bossa po prostu ciekawsi. Willis gra tu jedynie drugoplanową rolę, ale to właśnie z takich epizodów powstawały często aktorskie perełki. Niestety nie w tym przypadku. Jedna mina, jedno spojrzenie, brak emocji – może tak miało być, jego boss to bowiem zblazowana, pewna siebie przestępcza szycha, która nagle, raz za razem dostaje po nosie od innego, bardziej bystrego i przewidującego, pośledniego kryminalisty. No cóż, kilkanaście lat temu to raczej Bruce Willis zagrałby wiodącą rolę w tym filmie. Na aktorskiej emeryturze widać zostało mu odtwarzanie złych i nudnych bossów, których na dodatek kreuje bez przekonania. Smutno. Tym bardziej, że „Precious Cargo” daje się obejrzeć, pomijając występ Willisa, bez większych przykrości.

Sprawdza się tu nieźle i sam główny bohater i cała, kilkuetapowa intryga. Mark-Paul Gosselar gra tu Jack’a, będącego wszechstronnym kryminalistą – gdy trzeba jest handlarzem broni, kiedy indziej może obrabować opancerzoną ciężarówkę. A tak poza tym to całkiem uczuciowy facet, któremu także zależy na losie swych ekstrawaganckich wspólnikach. Wśród nich najważniejsza jest młoda i atrakcyjna Logan obsługująca karabin snajperski. Logan zazwyczaj nie tylko w ostatniej chwili ratuje Jack’a z opresji, ale jest także dla niego kimś w rodzaju głosu rozsądku. To ona pomaga mu, kiedy uderza w konkury do sympatycznej pani weterynarz i to ona każe się wycofać, kiedy na horyzoncie pojawia się była pani serca głównego bohatera, która na dodatek jest w ciąży i ściga ją za pewne sprawki wspomniany wyżej mafioso, grany przez Willisa. To wszystko, rzecz jasna mocno skomplikuje życie Jack’owi, ostatnimi czasy pragnącemu przede wszystkim spokoju.

Pod filmem podpisał się Max Adams, którego nazwisko można dziś znaleźć w produkcjach podobnych z charakteru oraz z udziału w nich znanych, acz najwidoczniej przebrzmiałych już gwiazd. „Człowiek mafii” z De Niro, „Extraction” z Willisem i teraz jeszcze „Precious Cargo”. Wszystko to filmy z rodzaju „straight to dvd”, dobre na jakiś wieczorny seans w środku tygodnia, podczas którego można spokojnie skorzystać z toalety bądź zaparzyć sobie herbatkę na sen, bo za wiele podczas takiej przerwy nie stracimy. „Precious Cargo” broni się w tym zestawie niezłym momentami humorem, wyrazistością niektórych bohaterów i kategorią wiekową „R”, dzięki której bohaterowie oprócz strzelania do siebie, mogą też soczyście i obrazowo poprzeklinać. Bardziej niż pełnoprawny, fabularny film, przypomina odcinek sensacyjnego serialu, dajmy na to „Hawaii 5-0”, na którym można zawiesić oko, gdy nie mamy nic lepszego do oglądania bądź do roboty. Ot typowy średniak, do obejrzenia najlepiej  przy piwku, które możemy wypić za zdrowie staczającego się aktorsko Bruce’a Willisa.

Jee-Hyung Lee DB
Poprzedni

Jee-Hyung Lee - zdumiewające concept arty fantasy [galeria]

Kino Świat
Następny

Piknik z niedźwiedziami - Nick Nolte i Robert Redford kontra przyroda [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz