KINO / DVD 

Rekiny wojny – kawał znakomitego kina [recenzja]

Pierwszy amerykański astronauta, Alan Shepard powiedział kiedyś: „To bardzo trzeźwiące uczucie – być w kosmosie i uświadomić sobie, że twoje bezpieczeństwo zależy od tego, kto zaproponował najtańszą ofertę w rządowym przetargu”. Przypomniałem sobie te słowa podczas oglądania „Rekinów wojny” – opartej na faktach historii o głośnym skandalu wokół przetargów na sprzęt dla amerykańskiej armii. Równolegle z filmem trafia na rynek przedstawiająca te wydarzenia książka Guya Lawsona pod tym samym tytułem.

David Packouz (Miles Teller) i Efraim Diveroli (Jonah Hill) to dwaj starzy kumple ze szkoły. W chwili, gdy zaczyna się opowieść, mają po dwadzieścia kilka lat. Efraim to kombinator zarabiający na „okruchach z rządowego stołu”. W ramach polityki wyrównywania szans władze przyznają drobne kontrakty wojskowe małym firmom, które w przeciwnym razie nie mogłyby rywalizować z wielkimi koncernami zbrojeniowymi – Efraim poluje właśnie na takie zlecenia. Pewnego dnia wciąga do współpracy Davida, który rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy – niedługo jego rodzina powiększy się, w zawodzie masażysty zarabia grosze, a próby zarobienia na sprzedaży wysokiej jakości pościeli domom starców kończą się fiaskiem. Tak się zaczyna, później zaś obserwujemy, jak ci dwaj absurdalni, naćpani kolesie wygrywają wart trzysta milionów dolarów rządowy przetarg na sprzęt dla amerykańskiej armii – i co z tego wynika. Pamiętajcie: to historia oparta na faktach, a dodatkowego smaczku dodaje jej występ w jednej ze scen prawdziwego Davida Packouza – wykonuje „Don’t Fear the Reaper” na scenie w domu starców (sic!).

Reżyserem filmu jest Todd Phillips, który ma w dorobku takie komediowe hity jak „Ostra jazda”, „Starsky i Hutch” oraz trzy części „Kac Vegas”. „Rekiny wojny” nie są jednak typową przerysowaną komedią – i całe szczęście, bo to nadaje im wartości. Chociaż pokazane wydarzenia są niejednokrotnie groteskowe, z tyłu głowy widza tkwi świadomość, że mają one oparcie w autentycznej historii i że od takich ludzi, jak Packouz i Diveroli czy pokazani w filmie decydenci z Pentagonu, zależy życie żołnierzy w całkiem realnych konfliktach zbrojnych. Trudno zachować powagę obserwując rozwój akcji na ekranie, jednak cynizm ludzi, którzy na wojnę patrzą tylko przez pryzmat ekonomii i widzą w niej czysty biznes, sprawia że śmiech staje się gorzki. Automatycznie przypomina się „Pan życia i śmierci” z Nicholasem Cage’em (również zainspirowany życiorysem autentycznego handlarza bronią, Viktora Bouta), tyle że tamten film utrzymany był w dużo poważniejszym tonie. W „Rekinach…” znajdziemy zresztą postać podobną do Yuriego Orlova – to grany przez Bradleya Coopera Henry Girard, diler znajdujący się na czarnej liście amerykańskich władz, zaopatrujący wszystkie strony konfliktów.

Skoro wspomniałem o Cooperze, warto poświęcić parę słów obsadzie. Teller i Hill wypadają w swoich rolach po prostu znakomicie. Pierwszy jako pełen dobrych chęci facet, który próbuje nadążyć za przerastającą go sytuacją życiową i zawodową (oczywiście nasuwa się pytanie, na ile Packouz, z którego perspektywy poznajemy wydarzenia, wybielił się w całej relacji, ale to osobny temat). Drugi jako złotousty łajdak, krętacz i oportunista, o idiotycznym ale i zaraźliwym śmiechu, torujący sobie drogę przez życie czystą, nieskrępowaną bezczelnością. Ważną rolę odgrywa w całej historii również ukochana Davida, Iz, grana przez kubańską aktorkę Anę de Armas – to uczucie do niej i ich dziecka napędza Packouza w kolejnych podejmowanych decyzjach.

Dodatkowe wyrazy uznania należą się operatorowi i osobom odpowiedzialnym za dobór ścieżki dźwiękowej – wypełnionej świetnie dopasowanymi do okoliczności przebojami. Wszystko to składa się na kawał znakomitego kina, które bawi, ale też dobitnie uświadamia, jak bardzo nasze bezpieczeństwo jest uzależnione od sztafety niekompetencji na różnych szczeblach władzy i powiązanego z nią biznesu.

Egmont
Poprzedni

Blueberry tom 7 - Nowe Rozdanie [recenzja]

DC Entertainment
Następny

Batman: Zabójczy żart - psychodeliczna zabawa [recenzja]

Jerzy Rzymowski

Jerzy Rzymowski

Jerzy Rzymowski (JeRzy) - redaktor, dziennikarz, okazjonalnie pisarz i tłumacz. Członek Klubu Tfurców. Członek-założyciel Polskiego Towarzystwa Badania Gier. Niegdyś redaktor magazynów „Kruk” i „Magia i Miecz” oraz tygodnika internetowego „GameStar”. Był współscenarzystą cyklu programów dla dzieci „Łowcy przygód” dla TVP1. W latach 2000-2002 współprowadził na antenie Radiostacji audycję „Dzikie Pola”. Jego opowiadania ukazały się m.in. w magazynie „Fenix” (1997) oraz w antologiach „Niech żyje Polska, hura!, t.2” (2006) i „Wizje alternatywne 6” (2007). Obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Fantastyka”.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz