KINO / DVD 

Ronaldo – bóg futbolu i król próżniaków [recenzja]

Można go podziwiać. Można nienawidzić. Jedni kibicują jemu, inni Messiemu. Mowa oczywiście o słynnym Christiano Ronaldo, piłkarzu Realu Madryt, bohaterze pierwszego autoryzowanego dokumentu zatytułowanego właśnie „Ronaldo”. Od razu rodzi się pytanie. Dostaliśmy laurkę, pomnik z celuloidu czy może coś więcej?
O ile wypowiedzi publiczne i filmowe powinien ograniczyć do minimum, o tyle na boisku rzeczywiście bywa bogiem. I to właśnie do kultystów Ronaldo skierowany jest ten film.
Pierwsze dziesięć-piętnaście minut było ciężkie. Męczące.  Ronaldo śpi. Ronaldo trenuje. Ronaldo się goli. Ronaldo zazdrości Messiemu. Ronaldo rozmawia z synem. Ronaldo prezentuje klatę, czym uszczęśliwia żeńską część widowni. Ronaldo robi przegląd garażu, którego pozazdrościłby Tony Stark. Ronaldo jest łaskawy dla fanów. Większość scen opatrzona jest komentarzem samego piłkarza. Pierwszy odruch to ciężkie ziewnięcie i chęć wyłączenia.
A potem zdałem sobie sprawę, że reżyser robi to z premedytacją. Patrzcie, mówi. Oto Ronaldo w pełnej krasie. Tak myśli, tak się wypowiada. Nie ma w nim nic skomplikowanego, a jednak porywa Was, tłumy. Zadajcie sobie pytanie, dlaczego?

To prosty chłopak z gminu, który zapracował na miejsce w piłkarskim Olimpie. Tu i tam reżyser przemyca wywiady, w których bohater wraz z rodziną opowiadają o ciężkich początkach, biedzie, problemach w domu. Opowiadają jednak niechętnie, jakby półgębkiem.

Z Ronaldo robi się prawdziwy poeta, gdy może rozmawiać o piłce nożnej. Jego narrację wypełniają gładkie frazesy o sportowej walce, dążeniu do doskonałości i rywalizacji, które nadają się do magazynów sportowych i w orędziach do fanów. To są słowa, które moglibyście usłyszeć od dowolnego wybitnego sportowca, na którego pracują dobrzy prowcy. Coś takiego mówi do Was trener crossfitu, kiedy kończycie pierwszą serię pompek z podskokiem i wiecie, że to ostatnia w Waszym życiu. Paradoksalnie – przechwałki wywołują efekt odwrotny do zamierzonego. Owszem, czasem budują obraz szczerego człowieka znającego swoją wartość, ale z czasem błyszczeć w oczu, nie zawsze przyjemnym blaskiem, zaczyna druga strona medalu.

Może to kwestia przypadku, ale reżyserowi dokumentu udało się uchwycić festiwal próżniactwa odstawiany przez Ronaldo i naokoło niego. Klamrą kompozycyjną całości są dwie ceremonie wręczania statuetek dla najlepszego piłkarza – w 2014 i 2015. Reżyser próbował po Hollywoodzku pokazać rywalizację boskiego Christiano i Messiego, ale trochę nie wyszło.

Od strony technicznej, nie można filmowi nic zarzucić. Porządnie nakręcony, zmontowany, ma ładne zdjęcia i niezłą muzykę. Problemy zaczynają się, kiedy twórcy uderzają w ckliwe tony i podkreślają nastrój rzewną nutą z taniego melodramatu. Oczywiście, można podciągnąć to pod próbę dopasowania tonu filmu do pozłotki, którą reżyser mimochodem uchyla, ale to lekko naciągana logika. Niemniej, odczuwa się do tego czempiona próżności sympatię. O ile wypowiedzi publiczne i filmowe powinien ograniczyć do minimum, o tyle na boisku rzeczywiście bywa bogiem. I to właśnie do kultystów Ronaldo skierowany jest ten film. Nawet oni powinni jednak pobawić się w czytanie między wierszami.

TNT
Poprzedni

Agent X - agent tłucze po gębach, Sharon Stone robi miny [recenzja]

Fox Games
Następny

Bitwa o Tortugę - piraci na planszy [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

1 Comment

  1. xx
    2015-11-21 at 17:39 — Odpowiedz

    Cristiano nie Christiano na litość boską ! A poza próżniak mówi się o kimś kto nic nie robi ,więc kompletnie nie pasuje do takiego piłkarza jak on ,który jest tytanem pracy. Poza tym recenzja bardzo dobra.

Dodaj komentarz