KINO / DVD 

The Boy – lalka też człowiek [recenzja]

Amerykanie ewidentnie mają w ostatnich latach problem z wymyśleniem paranormalnego straszaka, który w konkretny sposób wybijałby się poza schemat. W znakomitej większości przypadków mamy powtórkę z rozrywki – czyli atakującą zmysł słuchu kakofonię niskich dźwięków, zwieńczoną nagłym pojawieniem się na pierwszym planie szkaradnej mordy antagonisty. Podskok w fotelu gwarantowany, tylko rzeczywistego strachu w tym coraz mniej. Czy w „The Boy” udało się przełamać złą passę?
O ile punkt wyjścia dla fabuły jest całkiem ciekawy, tak już na właściwej, horrorowej części „The Boy” można połamać sobie zęby.

Jak już parokrotnie filmowcy zdążyli nas nauczyć, wyprawa na pozornie idylliczną brytyjską prowincję wcale nie musi się dobrze skończyć. Przekona się o tym młoda Greta (Lauren Cohan), która uciekając z USA od wyjątkowo agresywnego partnera, zdecyduje się przyjąć pracę niani syna pewnego podstarzałego, zamożnego małżeństwa. Sytuacja która zdaje się być perfekcyjną okazją do uwolnienia się od traumatycznej przeszłości okaże się  dalece bardziej skomplikowana, kiedy okaże się, że ów potomek jest porcelanową lalką. A co gorsza, małżeństwo utrzymuje, że ich syn „nie wszystek umarł”…

Wariacji na temat morderczych kukiełek trochę już na przestrzeni lat powstało – najbardziej znaną z nich jest chyba seria z „Laleczką Chucky”. Poza tym mieliśmy przyzwoite „Dead Silence” i całkiem niedawno „Annabelle”. Na ich tle, film specjalizującego się w kinie grozy  Williama Brenta Bella ewidentnie stara się dodać od siebie coś nieco bardziej oryginalnego niż prościutkie ghost story. Tym większa szkoda, że mimo potencjału, scenariusz nie rozwija skrzydeł tak jakby mógł.

O ile punkt wyjścia dla fabuły jest całkiem ciekawy i cokolwiek groteskowe sceny związywania się opiekunki z wyimaginowanym dzieckiem można przełknąć jako metaforę próby radzenie sobie z traumą po utracie własnego potomka, tak już na właściwej, horrorowej części „The Boy” można połamać sobie zęby. Raz, że znów mamy rutynowe stuki-puki, czy przemykające po ścianach cienie, kontrastowane z piskliwymi tonami. Inwentarz ograny wielokrotnie, jednak to nie największa bolączka.

Gorzej , że dokładnie w momencie w którym zaczyna robić się ciekawie, film niemal całkowicie wytraca tempo, zamiast nastroju grozy racząc nas łopatologicznymi tropami prowadzącymi do wyjaśnienia całej intrygi. Sytuacji nie poprawia nawet fabularna wolta pod koniec, która mimo że zaskakująca i zmieniająca wydźwięk całości, też do końca oryginalna nie jest (żeby nie zdradzać wiele z historii, napiszę tylko, że pewien australijski film miał podobne rozwiązania). Na osłodę pozostaje sympatyczna rola znanej z „The Walking Dead” Lauren Cohan, co w połączeniu z faktem, że film co nieco jednak w amerykańskich kinach zarobił, powala mieć nadzieję, że Hollywood jeszcze się o tę pannę upomni.

„The Boy” sprawia wrażenie, jakby twórcy nie do końca przemyśleli jego konstrukcję. Jak na kino grozy w bardziej klasycznym wydaniu, brak mu wiszącego gdzieś za plecami poczucia ciągłego zagrożenia, a aspekt psychologiczny, choć stanowiący interesujący dodatek, całości wybronić nie może. Szkoda, bo w tym wypadku mogło, a wręcz powinno być znacznie lepiej.

SQN
Poprzedni

Grimm City. Wilk! - czarny kryminał z baśniami w tle [recenzja]

TVP/PAP- Zygmunt Januszewski
Następny

Najlepsze role Romana Wilhelmiego

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz