KINO / DVD 

The Hive – intrygujący i niegłupi horror [recenzja]

W zalewie tegorocznych horrorów „The Hive” z pewnością wyróżnia się  fabularnym konceptem, jak i samym wykonaniem.
W „The Hive” dobrze wypadli młodzi aktorzy i to dzięki ich rolom film należy potraktować jako coś więcej, niż kolejny, krwawy horror dla nastolatków.

Są filmy, które w historii kina stają się kamieniami milowymi. Kolejni twórcy wykorzystują później w przeróżny sposób pomysły i motywy z takich dzieł, oddając hołd, parodiując, bawiąc się twórczo (choć często także odtwórczo) potencjałem pierwowzoru. Takimi złotymi zgłoskami zapisało się w annałach sztuki filmowej „Memento” Christophera Nolana. I owszem, filmów w których bohater cierpi na zaniki pamięci było wcześniej całkiem sporo, ale nie w ten sposób nakręconych i zmontowanych i na pewno nie tak mrocznych w wymowie,  jak dzieło Nolana. „The Hive” wiele czerpie z „Memento”, przywołuje jego klaustrofobiczny nastrój i przez długi czas, póki wszystko nie wskoczy na właściwe miejsce, sprawnie wodzi widza za nos.

Młody chłopak budzi się w zamkniętym pokoju, zabezpieczonym różnymi umocowaniami przed zewnętrznym światem. Bohater wygląda paskudnie, jest uwalany gęstą, czarną cieczą, ma na ciele wrzody i nie pamięta, kim jest. Na ścianie przed sobą widzi wymalowane kredą słowo „remember” i kilka, narysowanych na białych kartkach portretów jakiejś dziewczyny. To nie jedyne wskazówki, za pomocą których powoli odzyskuje pamięć – wypełnione jest nimi całe pomieszczenie, a  najdziwniejsze i tak jest to, że niektóre powracające wspomnienia wydają się pochodzić od innych osób. W ten sposób twórcy filmu powoli składają fabułę z pozornie nieprzystających do siebie elementów – jak się bowiem mają tajemnicze eksperymenty na ludziach gdzieś w Rosji, do miejsca akcji umieszczonej na letnim obozie dla dzieci w USA?

Zapewne nie każdemu widzowi będzie pasować rozwiązanie zagadki i może rzeczywiście – nad zapięciem wszystkich wątków można było tu lepiej popracować. A jednak w zalewie tegorocznych horrorów, „The Hive ” z pewnością wyróżnia się na plus. Jest precyzyjnie zmontowany, dzięki czemu wydarzenia z różnych płaszczyzn czasowych tworzą w pierwszej części filmu fascynującą mozaikę. Cieszy uszy znakomicie dobrana ścieżka dźwiękowa, wprowadzając niepokojący, miejscami nawet  paranoiczny nastrój. Ale to nie wszystko. Dobrze wypadli młodzi aktorzy i to dzięki ich rolom film należy potraktować jako coś więcej, niż kolejny, krwawy horror dla nastolatków. Dlaczego? Przypomnijmy sobie znakomite „Coś za mną chodzi”, który to tytuł w metaforyczny sposób dotykał życia dzisiejszych, wchodzących w pozorną dorosłość młodych ludzi. „The Hive” kontynuuje ów trend, skupiając się w tym przypadku na problemach dojrzewania młodych, w zestawieniu z zaborczymi wpływami globalnej wioski na ów proces. Za tajemniczą i sprawnie przetwarzającą zgrane fabularne motywy historią, kryje się bowiem opowieść o pragnieniu ratowania zawłaszczanej w tych naszych dziwnych czasach indywidualności, kiedy wszyscy, a szczególnie młodzi ludzie są połączeni ze sobą bardziej za pomocą technologii, niż zwykłych, międzyludzkich kontaktów. Kto by przypuszczał, że w tym z pozoru kolejnym z wielu horrorów, ogrywających wydawałoby się wyeksploatowany do cna wątek tajemniczej epidemii, znajdziemy tyle ukrytej i co najważniejsze, jakże aktualnej treści?

Roadside Attractions
Poprzedni

Najlepsze niedocenione filmy 2015 roku

Egmont
Następny

Star Wars Legendy: W cieniu Yavina - Leia za sterami X-Winga [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz