KINO / DVD 

The Walk. Sięgając chmur – Spacer między wieżami [recenzja]

Znacie historię Philippe’a Petita, francuskiego linoskoczka, który w 1974 roku przespacerował się po linie rozciągniętej między wieżami World Trade Center? To teraz przekonajcie się jakie to dokładnie uczucie stawiać stopę nad 400-metrową przepaścią.

W zasadzie od samego początku było wiadomo, że hollywoodzka wersja opowieści o „artystycznym przestępstwie stulecia” będzie czymś niezwykle efektownym – przecież nie na darmo zabrał się za nią jeden z najpojętniejszych uczniów Stevena Spielberga i uznany specjalista od wizualnych fajerwerków Robert Zemeckis (reżyser m.in. trylogii „Powrót do przyszłości” czy „Cast Away. Poza światem”); nie na darmo też zrealizowano film w technologii 3D. I jako czysta rozrywka, która ma przede wszystkim oszałamiać efektami specjalnymi i trzymać w napięciu „The Walk. Sięgając chmur” z pewnością nie zawodzi.

Nieustraszonego linoskoczka gra tutaj Joseph Gordon-Levitt, emanujący typową dla siebie chłopięcą aurą (choć trzeba się przez jakiś czas przyzwyczajać do niepokojąco bystrego spojrzenia, jakim obdarza nas zza niebieskich soczewek kontaktowych), a cały film stanowi skrótową relację z przygotowań do historycznego spaceru po linie – począwszy od skromnych występów Petita na paryskich placach, przez pobieranie nauk u francuskiego Czecha występującego w cyrku (udana, odpowiednio ciepła i zabawna rola Bena Kingsleya), zdobycie przyjaźni, a potem miłości śliczniutkiej śpiewaczki ulicznej (Charlotte Le Bon), aż po wyjazd do Stanów Zjednoczonych i odgrywanie „szpiega” w Nowym Jorku, aby jak najlepiej poznać wykańczany właśnie World Trade Center i móc potem z głową zaplanować przerzucenie liny z jednej wieży na drugą. A zaraz potem – jakoś po tej linie przejść.

Jeśli macie ochotę przez kilkadziesiąt minut ściskać spoconymi dłoni oparcie kinowego fotela – koniecznie wybierzcie się na film Zemeckisa.

Powiem szczerze – nie pamiętam kiedy tak się ostatnio w kinie upociłem jak w trakcie finału „The Walk”. Podczas niemiłosiernie długiej sekwencji końcowej Zemeckis z wprawą mistrza gra na naszym naturalnym lęku wysokości, rekonstruując cyfrowo wieże World Trade Center i rzucając nas na cienką linę zawieszoną nad zabójczą, trójwymiarową przepaścią. Tak, to jeden z tych filmów, w których efekt 3D nie jest tylko drogim, ale w zasadzie zbędnym dodatkiem. Szkoda jednak, że nie udało się Zemeckisowi ukręcić z tej historii czegoś więcej niż tylko porywającej wizualnie hollywoodzkiej opowiastki – bo dobrego wrażenia nie robi niestety ani ostentacyjnie przekolorowana, skierowana bezpośrednio do widza narracja w wykonaniu Gordona-Levitta stojącego na szczycie Statuy Wolności, ani marnie nakreślony wątek miłosny pomiędzy linoskoczkiem a śpiewaczką, ani też po hollywoodzku przyciężkawe moralizowanie, jakim raczy się nas tuż przed napisami końcowymi. Gdyby tylko powycinać z filmu Zemeckisa wszystko to, co irytująco sztuczne i przesłodzone, a za to dołożyć więcej gadającego po czesku Bena Kingsleya i dać większą szansę na aktorskie popisy przeuroczej Charlotte Le Bon, być może otrzymalibyśmy dramat poruszający od pierwszej do ostatniej minuty. A tak pozostaje nam cieszyć się czysto rozrywkowymi walorami filmu – zwłaszcza zaś jego emocjonującym finałem.

Jeśli więc w historii francuskiego linoskoczka spacerującego między Bliźniaczymi Wieżami interesuje Was przede wszystkim surowy autentyzm, trzymajcie się raczej znakomitego dokumentu „Człowiek na linie” sprzed siedmiu lat. Jeśli natomiast macie ochotę przez dobrych kilkadziesiąt minut ściskać spoconymi dłoni oparcie kinowego fotela – wybierzcie się na film Zemeckisa.

CBS
Poprzedni

Limitless - procedural z pazurem [recenzja]

Taurus Media
Następny

Lazarus # 2: Awans - rozterki Łazarza [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz