KINO / DVD 

Two Step – noir z Południa Stanów [recenzja]

Idealny filmowy przykład na to jak z niczego zrobić coś. Reżyserski debiut Alexa R. Johnsona, „Two Step” to rasowe noir rodem z Południa Stanów. Choć zaczyna się niewinnie, jak opowieść o trudach dojrzewania.

Dwudziestoletni James nie miał lekkiego życia. Rodzice zginęli w wypadku. Wyrzucili go ze studiów, a babcia, która miała go przygarnąć, umiera na jego oczach. Osierocony, pozbawiony bliskich i perspektyw chłopak postanawia zamieszać w domu babci, czyli Austin w stanie Teksas. Niebawem zaprzyjaźnia się z sympatyczną nauczycielką tańca i wydaje się, że jego życie powoli wraca do normy. Webb to drobny oszust i damski bokser. Właśnie wyszedł z więzienia i wraca do dziewczyny. Nie wie jeszcze, że ona zdecydowała się odejść, zabierając przy tym wszystkie wyłudzone przez Webba pieniądze.  Spłukany Webb, który specjalizuje się w tzw. metodzie na wnuczka, postanawia dorobić. Wybiera numer okradzionej kiedyś babci. Tym sposobem dodzwania się do Jamesa…

Jeśli szukacie wybuchów, pościgów i pirotechnicznych efektów – od razu ostrzegam, możecie sobie „Two Step” odpuścić. Johnson wychowany na klasycznym kinie noir i filmach braci Coen zamiast koncentrować się na akcji, przez pierwszą godzinę swojego debiutu koncentruje się niespiesznie na budowaniu klimatu. A zatem mamy tu rozbudowane dialogi, powolną kamerę i dużo ciszy. Może i nie dzieje się zbyt wiele, ale za to doskonale poznajemy bohaterów. James – skryty i zakompleksiony chłopak, nie potrafi nikomu zaufać. Webb – podobnie jest życiowym frustratem, ale swoje kompleksy wyładowuje na innych, katując dziewczynę i słabszych od siebie. I wreszcie Dot – dawno temu była baletnicą, dziś w mieście cieszy się opinią podstarzałej puszczalskiej, która tak naprawdę szuka ciepła i przyjaźni. Krok po kroku (jak w tytułowym tańcu) drogi bohaterów zaczną się przecinać, a skrywane emocje uwalniać.

Warto dodać tu jeszcze jeden element – miasto, czyli Austin. Nikt tu się nie spieszy, słońce leniwie świeci, na kablach telefonicznych siedzą stada ptaków, ulice są puste, a w barach wszyscy tańczą do muzyki country. Raj na ziemi? Nie do końca – i Austin, bowiem pokaże swoje ponure oblicze.

W „Two Step” Johnson nie wymyśla prochu i nie próbuje nas zaskakiwać jakimiś narracyjnymi czy technicznymi zagrywkami. Nic z tych rzeczy. Za to z werwą poskładał do kupy elementy, które znamy do dawna, tworząc z nich niebywale zgrabny i wciągający obyczajowy neo noir. Małe coś zrobione  z niczego. I pomyśleć, że nikt w Nowym Jorku ani Hollywood nie chciał dać Johnsonowi pieniędzy na ten film. Załamany wrócił do Austin i… zebrał budżet ponoć poprzez urząd miasta. Warto było – już czekam na jego drugi film.

Jessica Nigri Dzika Banda 45
Poprzedni

Najlepszy cosplay (XII) – Jessica Nigri [galeria]

Monolith Video
Następny

Objawienie - Keanu Reeves i anioły [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz