KINO / DVD 

Wizyta – Shyamalan przypomina sobie jak kręci się filmy [recenzja] [film] [horror]

Po serii coraz dramatyczniejszych reżyserskich pomyłek, twórca „Szóstego zmysłu” nareszcie nakręcił film, który nie tylko da się oglądać, ale który też w pewnym stopniu przywołuje atmosferę jego najsłynniejszych dokonań sprzed lat.

Tym razem M. Night Shyamalan postanowił odpocząć od wizualnych popisów, którymi próbował nas uwieść w „Ostatnim władcy wiatru” oraz „1000 lat po Ziemi” i opowiada prostą historyjkę z dreszczykiem, do tego filmując wszystko z ręki. Dwójka młodych bohaterów filmu, nastoletnie rodzeństwo Becca i Tyler, wybiera się w odwiedziny do dziadków – pierwsze w życiu ponieważ do tej pory dziadkowie byli śmiertelnie obrażeni na ich matkę, która swego czasu uciekła z domu z niewłaściwym facetem i zerwała z nimi wszelkie kontakty. A że jadą sami (mama wybiera się w tym czasie w wymarzony rejs morski z nowym „idealnym facetem”), zupełnie nie wiedzą czego się po tej wizycie spodziewać i jak zareagować na coraz dziwniejsze zachowanie starszych państwa. Ci zaś od pierwszego dnia zachowują się tak, jakby byli nie z tej planety. Są co prawda mili i starają się jak mogą, aby Becca i Tyler poczuli w ich domu jak najwięcej tego staroświeckiego rodzinnego ciepła, jakie znają z opowieści mamy (babcia gotuje pyszne posiłki, dziadek wybiera się z nimi na spacery i przejażdżki), ale bywa też, że zachowują się nadzwyczaj osobliwie – zwłaszcza w godzinach ciszy nocnej…

 „Udało się tu Shyamalanowi i nawiązanie do własnej chlubnej przeszłości filmowej, i postawienie na surowość formy, i obsadzenie filmu nieopatrzonymi jeszcze aktorami.” 

Trzeba przyznać, że udało się tu Shyamalanowi i nawiązanie do własnej chlubnej przeszłości filmowej (co chwilę zastanawiamy się, czy fabuła skręci w tę stronę co w „Znakach” i nagle ujawnią nam się na ekranie obcy, czy też może zrobi się bardziej baśniowo, jak w „Kobiecie w błękitnej wodzie”, co reżyser również zdaje się tu i ówdzie sugerować), i postawienie na surowość formy (młodzi bohaterowie filmują swoją wizytę „dla mamy”, dzięki czemu cały czas spoglądamy na dziwnych dziadków oczami dzieci i ich kamer), i obsadzenie filmu nieopatrzonymi jeszcze aktorami (Olivia DeJonge oraz Ed Oxenbould są naturalni i uroczo dowcipni w rolach coraz bardziej zaniepokojonych wnuczków, a Deanna Dunagan i Peter McRobbie z pełnym zaangażowaniem wcielają się w role upiornych staruszków). Mamy tu też w finale tradycyjny – i całkiem udany – „shyamalanowski twist”, a wcześniej reżyser niejednokrotnie dowodzi, że wciąż wie, jak skutecznie widza przestraszyć i budować atmosferę grozy. I szkoda tylko, że kończy film sceną, która nie dość, że jest przewidywalna, to do tego trochę tę atmosferę grozy burzy.

Oby „Wizyta” nie okazała się pojedynczym sentymentalnym powrotem do dawnego stylu Shyamalana, tylko na dłużej wyznaczyła kierunek jego reżyserskich zainteresowań. W końcu czasami lepiej cofnąć się o parę kroków i robić to, co się naprawdę potrafi niż zabierać się za tematykę, do której potrzeba zupełnie innej wrażliwości. A ja bardzo chętnie dałbym się jeszcze Shyamalanowi przestraszyć skoro teraz dowiódł, że wciąż wie jak to robić.

Monolith Films
Poprzedni

Bracia Kray, czyli Tom Hardy i niebezpieczni celebryci [tekst]

Peter Gric DB
Następny

Peter Gric - realizm magiczny, surrealizm biomechaniczny [galeria]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

1 Comment

  1. 2015-09-12 at 13:38 — Odpowiedz

    Ciekawe, nie spodziewałem się czegoś wartościowego od Shyamalana po tym jak zgwałcił i zniszczył „The Last Air Bender”.

Dodaj komentarz