KINO / DVD 

Wykolejona – wybuchowa mieszanka [recenzja]

Co może powstać ze spotkania twórcy „Wpadki”, „40-letniego prawiczka” z popularną amerykańską stand-uperką? Iście wybuchowa, pozbawiona samokontroli i politycznej poprawności mieszanka. „Wykolejona” z udziałem Amy Schumer w reżyserii Judda Apatowa pokazuje, że Amerykanie potrafią śmiać się z siebie, a śmiech ten bez problemu zaraża również za Oceanem.

Ten film naprawdę zaskakuje na plus, co może dziwić przy nie do końca zachęcającym trailerze. No, ale jak się rozczarowywać, to pozytywnie… I faktycznie z pozoru coś naiwnego, banalnego i wydawałoby się bezgranicznie głupiego przybiera jak najbardziej wyrafinowaną formę bezkompromisowej satyry życia obyczajowego amerykańskiej klasy średniej. Chociaż też nie tak do końca. W pewnym sensie „Wykolejona” mogłaby korespondować, uwaga, z „Obcym ciałem” Zanussiego! Tak, tak! Apatow i Schumer pokazują właśnie taki świat, bez uczuć, bez odpowiedzialności, tani, płytki, w którym jeden z najbardziej poczytnych periodyków sprawdza na przykład, jaki wpływ na smak męskiego nasienia ma czosnek. Wszyscy dookoła są w większym lub mniejszym stopniu, ale zdeklarowanymi egoistami. Co jednak istotne większość się oszukuje, że im z tym dobrze. Może stąd „Wykolejona” obok wielu gagów, ciętych puent, kąśliwych spostrzeżeń na postmodernistyczny świat, ma w sobie ten pierwiastek pewnej, niegłupiej przypowieści o otaczającej nas współczesności.

„Wykolejona” obok wielu gagów, ciętych puent, kąśliwych spostrzeżeń na postmodernistyczny świat, ma w sobie ten pierwiastek pewnej, niegłupiej przypowieści o otaczającej nas współczesności.

Na szczęście bardzo zabawnej i bezpośredniej, a nie nadętej i publicystycznej, jak u twórcy „Cwału”. Judd Appatow w swoim, dobrze już znanym stylu, nie martwi się, że powie coś, co może nie być dobrze przyjęte. Jeśli bohaterka w jego filmie nie lubi swojego przybranego pasierba, to nie kryje się z tym, i udaje, iż jest inaczej. Tym razem też autor „Wpadki” patrzy na ten cały zgiełk z perspektywy właśnie kobiety. Osoby nowoczesnej, wykonującej atrakcyjny zawód, podchodzącej do życia nad wyraz liberalnie. Okazuje się bowiem, że czy to mężczyźni, czy kobiety, pewne problemy emocjonalne mamy podobne. Chodzi o pewną blokadę emocjonalną, którą jednak najczęściej sami sobie narzucamy. I taka właśnie jest Amy.

Wszystko się jednak zmienia, kiedy trzydziestoparoletnia już kobieta pozna pewnego lekarza. Żadnego supermana, żadnego nie wiadomo jakiego przystojniaka, zwykłego, trochę zakręconego faceta, który akurat robi to, co robi. Nie przygotowana na interakcję, na szczerość, na prawdziwe zainteresowanie jej osobą Amy zaczyna się plątać, gubić, uciekać i robić wiele różnych niepoważnych, na szczęście dla widza prawdziwie zabawnych rzeczy. Bo to też film, który mówi o tym, że to normalne życie, a nie tylko to „na zakręcie”, to nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Bez wątpienia też uroku obrazowi Apatowa dodaje udział samej Amy Schumer. Dziewczyny ani ładnej, ani brzydkiej. Bystrej, choć nie wybitnie inteligentnej. Za to z dużym poczuciem humoru i dystansem do świata. Schumer ma w sobie ten luz, tę lekkość, umie wykorzystać swoje warunki i sprzedać się doskonale, jako kolejna dziewczyna z sąsiedztwa. I może nie jest to brawurowa rola, ale z całą pewnością niesie ona tę historię do przodu, powoduje, że z coraz większym zainteresowaniem wchodzimy w świat Amy i chcemy wiedzieć, co ta zakręcona osoba jeszcze „zdemoluje”? A skoro o aktorstwie mowa, to miłym zaskoczeniem, ale i potwierdzeniem klasy, jest udział w tej realizacji samej Tildy Swinton. Jej naczelna wspomnianego już periodyku, z bardzo wyraźnym angielskim akcentem i przesadną opalenizną, to wisienka na torcie tej naprawdę udanej komedii z treścią…

Coś jest w kinie Judda Apatowa, że mimo poczucia zgrywy, nawet taniej rozrywki jest w nim jakaś wartość dodana. Może pod przykrywką błazenady reżyser mówi nam: i z czego się tak śmiejecie, przecież to Wy sami… Najwyraźniej o to właśnie chodzi, mocno i dosadnie, ale prawdziwie. I tak „Wykolejoną” trzeba mu zapisać znów, jako rzecz udaną i niech tak już zostanie.

ŹRÓDŁO: ONET

Dzika Banda
Poprzedni

GENERATION PO(P)LAND - 25 lat kultury w wolnej Polsce

Czarne
Następny

Dziennik roku Węża - kawał literatury codziennej [recenzja] [książka]

Artur Cichmiński

Artur Cichmiński

Współpracownik Onet.pl

Brak komentarzy

Dodaj komentarz