KINO / DVD 

Yakuza Weapon – absurdalny japoński splatter [recenzja DVD]

Państwo na chwilkę zamkniecie oczy. Państwo sobie pomyślą z czym kojarzy im się hasło yakuza. Państwo sobie przypomnieli sobie wszystkie filmy w rodzaju „Yakuza”, „Wschód słońca”, „Hana-Bi”, „Czarny deszcz” czy „Brat”? To dobrze, a teraz o nich jak najszybciej zapomnijcie! I witajcie w świecie „Yakuza Weapon”.
Najpierw humor. Kompletnie absurdalny. Potem fabuła. Opowieść o zemście szybko skręca w stronę dziwacznej hybrydy fantastyki, kina gore i czarnej jak smoła komedii.

Shozo Iwaki to twardziel nad twardzielami. Syn szefa yakuzy. Tyle, że po kłótni z ojcem wyjechał z Japonii do Ameryki Południowej, gdzie zyskał sławę okrutnego i bezwzględnego najemnika. Pewnego dnia Shozo dowiaduje się, że jego ojciec zginął w zamachu. Mimo iż ich rozstanie nie należało do najprzyjemniejszych, młody wojownik, wraz z grupką kolegów, wróci do Tokio, aby pomścić śmierć ojca. Gdyby „Yakuza Weapon” ograniczało się tylko do tego motywu, mielibyśmy do czynienia z kolejnym japońskim gangsterskim filmem. Takim w stylu mafijnych opowieści o zemście snutych przez Takeshi Kitano. Tyle że „Yakuza Weapon” gdzieś od drugiej minuty utwierdza nas w przekonaniu, że nic w tym filmie nie będzie takie jak nam się wydaje.

Najpierw humor. Kompletnie absurdalny, chwilami nawet przekraczający granicę dobrego smaku. Potem fabuła. Opowieść o zemście szybko skręca w stronę dziwacznej hybrydy fantastyki, kina gore i czarnej jak smoła komedii. Oto nasz bohater w pojedynku z wrogiem niemal traci życie, ale dzięki szybkiej interwencji tajnej policji (sic!) i japońskim specom od bioniki zostaje uratowany… Tyle że nie jest już sobą… Zamienia się w Robo Yakuzę – pół człowieka, pół maszynę uzbrojoną w karabin i wyrzutnię rakiet. Teraz dopiero Shozo wyruszy na prawdziwą wojnę z wrogami.

Film Tak Sakuguchiego i Yudai Yamaguchiego to bardzo dobry przykład absurdalnego japońskiego kina splatter, gdzie krew tryska strumieniami a scenarzyści (scenariusz oparto na mandze Kena Ishikawy) prześcigają się w wymyślaniu coraz to absurdalniejszych sekwencji śmierci. Chcecie kobietę z wyrzutnią rakiet w waginie? Macie kobietę z wyrzutnią rakiet w waginie. Chcecie trupa z bombą atomową? Mówicie i macie. Seksowne pielęgniarki z karabinami? Gdyby nasze pracownice służby zdrowia obejrzały „Yakuza Weapon” strajki pielęgniarek wyglądałyby intrygująco.

„Yakuza Weapon” ze swoją histeryczną wręcz narracją, przemocą i skrajnie przerysowaną grą aktorską  to oczywiście nie film dla każdego. Ale jeśli macie ochotę sprawdzić jak wygląda przegięte kino rozrywkowe rodem z Japonii – polecam. W końcu nie samym grindhousem człowiek żyje.

love
Poprzedni

7 skandali filmowych, które nudzą

Fox Games
Następny

Hobbit: Wyprawa po skarb - walka o złoto [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz