Film 

Pokój – cały świat w czterech ścianach [recenzja]

Uprzedzamy – lepiej odpuścić sobie trailer „Pokoju”. Zdradza zbyt wiele, okradając widzów z pokaźnej dawki emocji, które odczuwaliby podczas seansu. Może zatem nie warto też czytać tej recenzji? Spróbujemy napisać o filmie tak, żeby nie zdradzać kluczowych fragmentów fabuły.
„Pokój” angażuje emocjonalnie bardziej, niż jakikolwiek filmowy thriller – nie na darmo na wielu filmowych festiwalach, także na tym warszawskim, zdobywał nagrodę publiczności.

Czasami twórca wpada na pomysł, który rozsadza skostniałe, gatunkowe schematy. „Pokój” to ekranizacja powieści Emmy Donoghue,  której narratorem jest pięcioletni Jack, spędzający razem z matką całe dotychczasowe życie w jednym pomieszczeniu. Dzięki nominowanemu do Oscara filmowi Lenny’ego Abrahamsona, możemy wejrzeć w ów mały świat. W ścianach pokoju nie ma okien, jest tylko świetlik wysoko na suficie, przez który widać niebo, czy też według słów malca – kosmos. Jest tu także szafa, wanna, sedes, zlew, łóżko, mikrofalówka, dywan i inne rzeczy mniej lub bardziej potrzebne do zwykłego funkcjonowania. Jest również telewizor, na którym Jack ogląda wyimaginowany, nieprawdziwy świat. Wszystkiego o miejscu i rzeczywistości, w której przyszło tej dwójce żyć, nauczyła chłopca mama. Mama jest bardzo dobrym rodzicem, dba o prawidłowy, fizyczny rozwój dziecka, uczy go czytać, a przed snem  opowiada różne, emocjonujące historie, ale także nakreśla ramy świata, w którym oboje istnieją. To, co Jack widzi w telewizji, to magia, magia z planet położonych daleko w kosmosie. Zresztą na zewnątrz ich pokoju nie ma nic innego, jak wszechogarniający kosmos. Są jednak dni, kiedy w odwiedziny do pokoju wpada istota nazywana Starym Nickiem – Jack musi wówczas siedzieć schowany w szafie. A zatem istnieją  pęknięcia w nakreślonym przez matkę obrazie rzeczywistości, ale mały chłopiec wciąż nie potrafi ich dostrzec, a tym bardziej zrozumieć. W świecie tych dwojga nadchodzą jednak wielkie zmiany. Chłopiec właśnie będzie obchodził piąte urodziny i niedługo po nich matka szykuje dla niego największą  niespodziankę. Zamierza powiedzieć całą prawdę o świecie poza pokojem, tylko czy przebywający całe życie w jednym pomieszczeniu Jack będzie zdolny ją przyswoić? Jeśli poza pokojem istnieje coś zupełnie innego, niż kosmiczna pustka, co by się stało, gdyby chłopiec nagle opuścił swoją bezpieczną przystań i znalazł się w rzeczywistości, z którą nigdy nie miał do czynienia?

Ta intrygująca historia angażuje emocjonalnie bardziej, niż jakikolwiek filmowy thriller – nie na darmo na wielu filmowych festiwalach, także na tym warszawskim, „Pokój” zdobywał nagrodę publiczności. Od początku robi wielkie wrażenie, a zanim zagadka miejsca akcji dość szybko zostanie ujawniona, kieruje nasze domysły w różnorodnych kierunkach. Może na zewnątrz jest postapoklaiptyczny świat, a może to jakieś tajemnicze, niezgłębione doświadczenie rodem z filmu „Cube”? „Pokój” fascynuje, ponieważ przedstawia nieopowiadaną wcześniej historię, z fabułą jakby nie do pomyślenia, a jednak wcale nie tak odległą od naszej rzeczywistości, jeśli przypomnimy sobie znane choćby z telewizyjnych wiadomości historie o ludziach przebywających w zamknięciu przez długie lata. Tu jednak mamy odmienną sytuację, pełny wgląd w mały, funkcjonujący sprawnie świat, co jest zasługą  matczynego zaangażowania i poczucia odpowiedzialności. Od początku czujemy jednak, że powinno nastąpić jakieś przełamanie schematu, które pewnie wywróci życie bohaterów do góry nogami, bo inaczej o czym miałby być ów film? Reżyser Lenny Abrahamson nie idzie jednak na łatwiznę i z każdym zwrotem akcji ucieka przed typowymi, gatunkowymi rozwiązaniami. Ma w rękach niesamowity materiał i robi wszystko, by historię opowiedzieć inaczej, niż w znanych nam konwencjach. Film grozy? Thriller? Nie ma tak łatwo – nazwanie „Pokoju” obyczajowym dramatem tez nie oddaje wszystkich jego niuansów.

Na wielkie brawa zasługują główni bohaterowie tego spektaklu. Sugestywna Brie Larson jako kobieta  zmuszona do zagrania w życiu roli, do której w ogóle nie była przygotowana i Jacob Tremblay jako długowłosy Jack, w równym stopniu uroczy, co  irytujący. Stanowią z konieczności nieodłączną parę, kochają się, nie mogą bez siebie funkcjonować, ale  co będzie, jeśli życie upomni się o swoje prawa? Czy będą wówczas przygotowani na zmianę? Co czeka na nich za czterema ścianami? Matka wydaje się doskonale wiedzieć co, chłopak w ogóle nie ma na ten temat pojęcia. Ale razem tworzą wyjątkowy duet i dzięki temu wyjątkowy jest również ów film. O trudach i sile obopólnej miłości, o woli życia i niespodziankach, które może przynieść odczarowana rzeczywistość. Po prostu mały film o wielkich sprawach.

NIE OGLĄDAĆ!

Harry Potter DB
Poprzedni

Szkicownik z magicznymi zaklęciami z Harry'ego Pottera [galeria]

Gutek Film
Następny

Control, czyli kronika zapowiedzianej śmierci [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz