SERIALE 

Battlestar Galactica: Blood & Chrome – kulisy pierwszej wojny ludzkości z Cylonami [recenzja]

Odświeżony przez Ronalda D. Moore’a „Battlestar Galactica” został okrzyknięty najlepszym serialem science-fiction XXI wieku. Zasługa w tym konsekwentnego i bezkompromisowego podejścia producentów, bardziej stawiających na mroczne, pesymistyczne widowisko niż radosną eksplorację kosmosu. Epickie bitwy, polityczne intrygi, religijne debaty, społeczne niepokoje i trudne decyzje wraz z nieustanną atmosferą zagrożenia wyznaczały nową jakość w produkcjach telewizyjnych. Seria udowodniła, że na małym ekranie może dziać się więcej, lepiej, ciekawiej i mądrzej niż w kinie. BSG oczarował widzów i urzekł krytyków, zdobywając aż trzydzieści trzy różne nagrody (na czele z Hugo, Saturn i Emmy) oraz dziesiątki innych nominacji (w tym dwukrotnie do Nebuli i Hugo) i wyróżnień. Stał się kamieniem milowym dla gatunku a także Świętym Graalem dla innych twórców jedenastej muzy.

W niecały rok po finałowym odcinku, na małe ekrany trafił kolejny serial wpisany w uniwersum BSG – „Caprica”. Jego akcja osadzona była około 60 lat przed Cylońskim Holocaustem i przedstawiała kulisy powstania pierwszych maszyn. Jednak perypetie ich twórcy – Daniela Graystone’a, przeplatane z kryminalną kartoteką Josepha Adamy i rozruchami na tle religijnym nie przekonały do siebie widzów. Zbyt wolne tempo fabularne, nieprzekonująca gra aktorska i niewiele zwrotów akcji sprawiły, że z odcinka na odcinek serial tracił widownię, co w rezultacie doprowadziło do  przerwania emisji i jego anulowania. Choć „Caprica” miała wielki potencjał nie była w stanie go odpowiednio wykorzystać, a kilka ciekawszych wątków i motywów niestety nie dorównało oryginałowi i nie podołało pokładanym w nich oczekiwaniom. Jeszcze w trakcie jej wyświetlania pojawiły się pierwsze informacje o kolejnym planowanym projekcie w uniwersum BSG.

„Blood & Chrome” zapowiedziano jako nowoczesny serial wojenny eksplorujący zupełnie nowe rejony uniwersum „Battlestara”. Pod koniec 2010 r. stacja SyFy dała zielone światło do nakręcenia pilota, a już w lutym 2011 rozpoczęły się do niego zdjęcia. Fani byli podekscytowani,  spekulowali i wyrażali wielkie nadzieje co do produkcji. Film napotkał jednak kilka przeszkód. Najpierw pojawiły się pogłoski jakoby „B&C”, ze względu na rosnące koszty, miał zostać anulowany w trakcie kręcenia, potem SyFy rozważała zrezygnowanie z emisji telewizyjnej na rzecz internetowej, następnie ogłosiła, że będzie on jedynie filmowym one-shotem, by w końcu całkowicie zrezygnować z zamówienia pełnego serialu. Włodarze stacji przez prawie dwa lata wahali się nad jego losem. Ostatecznie pilot podzielono na dziesięć epizodów i pod koniec 2012 r. wyemitowano w Internecie w odstępach cotygodniowych. Jednocześnie na początek 2013 zapowiedziano emisję całości w TV, a na 19 lutego nieocenzurowaną wersję na DVD, BR, i VOD. Wyniki oglądalności oraz sprzedaży miały zadecydować co do dalszych losów „Blood & Chrome”.

Świeżo upieczony pilot William Adama w dziesiątym roku Cylońskiej Wojny zostaje przydzielony do nowego, flagowego okrętu, Galactica. Jako krewki, zarozumiały i rządny wrażeń świeżak, otrzymuje stosunkowo nudną, rutynową misję dostarczenia ładunku do celu. Jednak w jej trakcie okazuje się, że rozkazy są zupełnie inne, co przeradza się w ekscytujące i całkiem niebezpieczne zadanie. Adama zostaje wrzucony na głęboką wodę, przechodzi upragnioną inicjację, wykazuje się nieprzeciętnymi umiejętnościami i ma okazję skonfrontować wojenną rzeczywistość ze swoimi wyobrażeniami ukształtowanymi przez podkoloryzowane opowiastki z holoprzekazów.

„B&C” to pasmo nieprzerwanych zwrotów akcji, gdzie trzymające w napięciu bitwy (te kosmiczne, powietrzne i naziemne) stanowią trzon fabuły. Producenci faktycznie dotrzymali słowa i zaprezentowali emocjonujący film wojenny, z ciekawym taktycznym twistem i nawiązaniami do dwóch wcześniejszych produkcji. Jak mówią: „Galactica była świetna, Caprica również. My nie chcemy zrobić serialu lepszego od tych dwóch. Chcemy być równie dobrzy, ale w inny sposób”. Miło jest zobaczyć innego, narwanego Adamę, w odróżnieniu od jego obłej dziecięcej wersji z „Caprici” czy tej zmęczonej, mądrej i sprawiedliwej z „BSG”. Miło też było powrócić do znanego już uniwersum i odkryć jego bardziej sensacyjną acz równie dramatyczną twarz. „Blood & Chrome” doskonale sprawdził się jako samodzielny film, ale stanowił też interesujące wprowadzenie do dalszych przygód młodego Williama. Potencjał był ogromny. Szkoda tylko, że SyFy nie zdecydowało się zainwestować środków w dalszy rozwój produkcji, która mogłaby śmiało konkurować ze swoim prekursorem. Szkoda…

uznanni za zmarłych
Poprzedni

Uznani za zmarłych - spadek formy Katie Maquire [recenzja]

Wyspa powrotów
Następny

Wyspa powrotów - tartan noir w Kanadzie [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz