SERIALE 

Bez zasad – Nowy Jork i mafia [recenzja]

W piątek 27 listopada na kanale TNT Polska miał premierę pierwszy odcinek serialu „Bez zasad” („Public morals). Czy warto oglądać ten policyjny dramat w starym stylu?
Może i ten serial nie spodoba się wszystkim, może i nie trafi do gustów tych, którym wydaje się, że opowieść o mafii i policji powinna być dynamiczna, i zmontowana jak teledysk. Ale kompletnie mnie to nie rusza.

Kiedy Edward Burns debiutował reżysersko (i aktorsko) „Piwnymi rozmowami braci McMullen” okrzyknięto go wielką nadzieją kina obyczajowego. Był rok 1995, dzięki sukcesowi jaki odniósł Quentin Tarantino, Hollywood bacznie przyglądało się rynkowi niezależnych produkcji. Kiedy okazało się, że kosztujący raptem 200 tysięcy dolarów film Burnsa, zarobił ponad 10 milionów, było pewne, że wielkie wytwórnie wyciągną po młodego filmowca łapy. I wyciągnęły. Tyle, że co ciekawe Burns tak naprawdę nigdy nie zdradził kina, które najbardziej go interesowało. I tak każdy jego kolejny reżyserski projekt był  skromną (no może poza „No Looking Back”, które kosztowało pięć milionów i do tej pory nie zwróciło budżetu) opowieścią o zwyczajnych ludziach, mieszkających w zwyczajnych dzielnicach, którzy borykają się ze zwyczajnymi problemami. Żeby zarobić na swoje niszowe produkcje Burns grywał w blockbusterach. Na planie jednego z nich – „Szeregowca Ryana” poznał Stevena Spielberga. Ponoć podczas zdjęć w okopach, aktor i reżyser opowiadał twórcy „E.T.” o swoim pomyśle na gangsterską epopeję, opartą na wspomnieniach ojca Burnsa – nowojorskiego gliniarza. Wówczas nic z tego projektu nie wyszło. Musiało minąć siedemnaście lat, by panowie do siebie wrócili i przypomnieli dawną rozmowę w okopach. Tak narodził się serial „Bez zasad” – obyczajowo-kryminalna opowieść o Nowym Jorku lat 60. i mafijno-policyjnych układach rządzących Hell’s Kitchen.

Burns napisał i wyreżyserował dziesięć odcinków pierwszej serii i sam wcielił się w postać głównego bohatera –  pracującego w obyczajówce oficera Terry Muldoona. Jego wuj jest drobnym gangsterem, zaś całą dzielnicą rządzi Joe Patton (wielkie, wręcz ogromne brawa, za obsadzenie w jego roli Briana Dennehy). Kiedy pewnej nocy ktoś morduje wuja naszego bohatera rozpoczyna się polowanie na mordercę, które może zmienić układ sił w dzielnicy.

„Bez zasad” to serial celowo staroświecki. Burns otwarcie przyznaje się do fascynacji „Ulicami nędzy” Scorsese i na ich wzór ułożył swoją produkcję. A zatem większy nacisk położony jest tu na relacje międzyludzkie i to kim są bohaterowie, niż zbrodnię. Ta jest, czai się za rogiem, ale nigdy nie wybija się na pierwszy plan. Zresztą nie musi. Burns buduje napięcie nie tyle eskalacją zdarzeń, co obnażeniem nici korupcji rządzących miastem. Nikt nie jest tu bez grzechu, nikt nie jest tym za kogo się podaje, choć intencje… Intencje większość bohaterów ma dobre, tyle, że stosując się do spopularyzowanej przez senatora Jamesa E. Watsona tezy – jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich. Brną w bagno nie zauważając kiedy tkwią w nim po uszy.

Może i ten serial nie spodoba się wszystkim, może i nie trafi do gustów tych, którym wydaje się, że opowieść o mafii i policji powinna być dynamiczna, i zmontowana jak teledysk. Ale kompletnie mnie to nie rusza. „Bez zasad” dzięki swojej staroświeckiej narracji i mocnej koncentracji na postaciach, wciąga w brudny mafijno-policyjny świat bez reszty. Owszem – nikt tu prochu nie wymyśla. Ale za to jak pięknie opowiada! No i ten Brian Dennehy.

MAG
Poprzedni

Hyperion - arcydzieło Simmonsa [recenzja] [książka]

Dark Horse Comics
Następny

Made in USA: przegląd komiksów (XXIV) – luty 2016

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz