SERIALE 

Gangsta. – męskie, gangsterskie anime [recenzja] [serial]

Nie licząc serii kontynuowanych, co miesiąc w japońskiej telewizji, debiutuje przynajmniej kilka nowych anime – adaptacji mang, light novel, bądź produkcji oryginalnych. Pośród tak wielkiego zalewu ciężko dostrzec te naprawdę interesujące i wartościowe. Jednak kryminalna „Gangsta.” od razu zwraca na siebie uwagę.

Za serial odpowiada Shukō Murase, człowiek, który kilka ładnych lat temu przyczynił się do sukcesu dwóch z najlepszych anime pierwszej dekady nowego tysiąclecia – mowa o przygodowym „Samurai Champloo” i cyberpunkowym „Ergo Proxy”, tytułach, które powinni kojarzyć nawet widzowie z japońską animacją nieobeznani. Nowy tytuł Murase jest adaptacją wciąż wydawanej mangi autorstwa Koshke, która stała się na tyle popularna, że doczekała się komiksowego spin-offu, słuchowiska, no i właśnie anime.

Ergastulum jest miastem enklawą, w którym panują osobliwe prawa. Jego terytorium rozdzielone jest pomiędzy współpracujące i rywalizujące ze sobą gangi, a więc pełno w nim wszelkich patologii, mafiosów, złodziejaszków, prostytutek, skorumpowanych gliniarzy, którzy zazwyczaj pozostają neutralni oraz zgnębionych, zwykłych obywateli próbujących radzić sobie w tej egzotycznej rzeczywistości. Mieszkają tu też Nic i Worick, dwóch „specjalistów” do wynajęcia, przyjmujących zlecenia zarówno od mafii jak i policji. Ten pierwszy jest głuchoniemym mistrzem miecza o nadzwyczajnej sile, a drugi jednookim strzelcem wyborowym o aparycji amanta. Razem stanowią zgrany i niezawodny duet, do którego wkrótce dołącza była prostytutka, Ally.

Gangsta. to mocne, dosłowne, męskie kino gangsterskie, wypełnione akcją, krwią, przekleństwami i seksem.

„Gangsta.” już na wstępie pokazuje z jakim typem opowieści będziemy mieli do czynienia – z mocnym, dosłownym, męskim kinem gangsterskim, wypełnionym akcją, krwią, przekleństwami i seksem, odrobinę przerysowanym, ale nie popadającym w przesadyzm czy nadekspresję, do których Japończycy mają zamiłowanie, przyozdobionym symboliczną dawką niewymuszonego humoru. Ostra to mieszanka, ale zaskakująco lekka i przystępna dla zachodniego widza. Plusem są oczywiście główni bohaterowie, z jednej strony niepełnosprawni, z drugiej dysponujący nadzwyczajnymi umiejętnościami – podobieństwo do serialowego „Daredevila” narzuca się samo, podobnie zresztą jest z motywem przygarnięcia sekretarki w opałach – są charyzmatyczni, zróżnicowani i dużo się wokół nich dzieje. Dalej mamy toksyczne środowisko gangsterskie, którego wizja ociera się wręcz o dystopię i ładnie zarysowane tło o sporym potencjale. No i jest też niezła, wpadająca w ucho muzyka.

Nowy serial Murase to powiew świeżości wśród niezliczonych tytułów dla nastolatków. Cierpka, dynamiczna i wciągająca opowieść wyłącznie dla dorosłych. Ciekaw jestem jak rozwinie się w dalszych odcinkach, a i jeśli jakieś wydawnictwo zdecyduje się wydać pierwowzór, z przyjemnością po niego sięgnę.

Fox Games
Poprzedni

Budowa zamku - rodzinna planszówka dla najmłodszych [recenzja]

Taurus Media
Następny

XIII #21: Przynęta - thriller zbyt dosłowny [recenzja] [komiks]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

2 Comments

  1. raven
    2015-08-11 at 13:03 — Odpowiedz

    Proście, a będzie Wam dane – mangę wyda Waneko 😉
    Swoją drogą, Psycho-pass również obejrzenia warte

    • Paweł Deptuch
      2015-08-13 at 21:45 — Odpowiedz

      Tak, tak, cieszę się ogromnie i zacieram łapki :) Psycho-Pass jeszcze przede mną.

Dodaj komentarz