SERIALE 

Hap & Leonard – rasowy, kumpelski serial kryminalny [recenzja]

Dopiero zaczął się marzec, a właśnie pojawił się jeden z najlepszych seriali kryminalnych, jakie trafią na rynek w tym roku.

 

Dwa lata temu duet Damici&Mickle błysnął świetną adaptacją powieści „Cold in July” Joe R. Lansdale’a. Tam mieliśmy do czynienia z mroczną i przewrotną historią zemsty, która zamienia się w wojnę z bardzo chorymi ludźmi. Joe R. Lansdale w Stanach uznawany jest za jednego z najlepszych współczesnych pisarzy gatunkowych. W Polsce jego książki wydawały niszowe wydawnictwa i w zasadzie do dziś jest nieznany. A szkoda, bo pisze jak szatan, a jego południowy noir to powiew świeżości z skostniałych ramach gatunku. Być może teraz, gdy powstał serial na postawie flagowej serii powieściowej Lansdale’a, wyda go w Polsce wydawnictwo, które potrafi dbać o promocję autorów. Ale do meritum – czyli serialu. Dwa lata po sukcesie „Cold in July” Damici&Mickle wrócili do prozy Lansdale’a adaptując ją na potrzebny telewizji.

Zrealizowany na zleceni Sundance TV „Hap&Leonard” to opowieść o parze przyjaciół – białym Hapie i czarnym Leonardzie. Różni ich wszystko. Hap jest pacyfistą, który odsiedział wyrok za uchylanie się od służby wojskowej, łapie się dorywczych prac i uwodzi każdą kobietę, jaką spotyka. Leonard to weteran wojny w Wietnamie, gej i człowiek, który nie panuje nad agresją. Obaj znają się na wylot, ufają sobie i zawsze wspólnie pakują się w gigantyczne kłopoty. W pierwszym sezonie zaczną się one w chwili, gdy Hapa odwiedzi była żona Trudy.  Złoży ona chłopakom propozycję nie do odrzucenia…

Podobnie jak w „Cold in July” Damici&Mickle genialnie odtwarzają na ekranie magie Południa Stanów Zjednoczonych. Jest więc duszno, lepko o potu a czas płynie tu leniwie i powoli. Już sama atmosfera sprawia, że „Hap and Leonard” to serial zupełnie inny niż współczesne serie kryminalne. Nikt tu się nie spieszy, akcja związuje się powoli, a od fajerwerków i efektów o wiele mocniej liczy się budowanie relacji między postaciami. Największy ciężar serialu spada, więc na głównych aktorów a ci (duet Purefoy&Williams) dają tu autentyczny aktorski popis. Purefoy (Angol) na naszych oczach zamienia się w prawdziwej małomiasteczkowego zawadiakę, Williams (pamiętny Omar z seriali „Prawo ulicy”) zaś, jako wybuchowy Leonard po prostu hipnotyzuje. Świetnie napisane dialogi uwiarygadniające relację między bohaterami  sprawiają, że ten duet ma spore szanse stać się telewizyjnym odpowiednikiem Riggsa i Murtaugha (duet z „Zabójczej broni”). I oby tak się stało a „Hap and Leonard” doczekał się jak największej ilości sezonów. Obecnie po świetnym przyjęciu w Stanach serial został przedłużony na drugi sezon. I dobrze – dawno w telewizji nie było tak radosnego, kumpelskiego noir.

Elba Deshain
Poprzedni

10 najbardziej kontrowersyjnych castingów

Katarzyna Oleska DB
Następny

Katarzyna Oleska - architektura, fantasy i Terry Pratchett [galeria]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz