SERIALE 

Mr. Robot – najlepszy serial tego półrocza [recenzja]

Śmiem twierdzić, że „Mr. Robot” to najlepszy nowy serial pierwszego półrocza 2015 r. Świetnie zrealizowany, poprowadzony i napisany. Zaskakujące, że stworzył go człowiek, który do tej pory na twórczym koncie ma wyłącznie średnio udaną komedię romantyczną.

Może za wcześnie stawiać tak odważną tezę, ale po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków, wniosek, że jest to serial znakomity, z zadatkami do bycia wybitnym, nasuwa się sam.

Elliot Alderson to człowiek wycofany, samotny, społeczny zombie dręczony przez depresję i fobie związane z interakcjami z ludźmi, nienawidzący społeczeństwa za jego przywiązanie do pieniędzy, władzy i konsumpcjonizmu. W dzień pracuje jako technik do spraw cyberpbezpieczeństwa, a nocą jako haker-mściciel niszczy życia społecznym sępom, hienom i pasożytom. Czasem też przyćpa, a i zdarza mu się nie odróżnić rzeczywistości od imaginacji. Niezły też z niego psycholog, czyta ludzi jak książki. Koncepcyjnie bohater przypomina nieco Dextera Morgana, ot podobny tryb życia, podobne demony i sposób działania, tyle że Elliot grany przez Rami Maleka jest znacznie bardziej wiarygodny emocjonalnie i konsekwentny. A przy tym niesamowicie elektryzujący i psychologicznie skomplikowany. Zdecydowanie jest to postać, która potrafi samodzielnie udźwignąć ciężar serialu, choć Christian Slater jako tytułowy Mr. Robot wypada nader przekonująco i osobliwie, a orbitujący wokół nich drugoplanowi bohaterowie sprawdzają się nienajgorzej.

„Mr. Robot” wykorzystuje wszelkie możliwe elementy kina neo-noir, wizualnie korespondując chociażby z „Fight Clubem” czy „American Psycho”.

Serial Sama Esmaila to nowoczesna produkcja złożona z samych zalet. Podjęty przez twórcę temat funkcjonowania ludzi w cyberprzestrzeni, mediach społecznościowych i ich wpływu na życie codzienne, zagrożeń wynikających z cybeprzestępczości i władzy hakerów, ogrywany jest w sposób bardzo kameralny, osobisty, bez uciekania się do sensacyjnej formuły i patetycznych chwytów. „Mr. Robot” wykorzystuje do tego wszelkie możliwe elementy kina neo-noir, wizualnie korespondując chociażby z „Fight Clubem” czy „American Psycho”. Inną jego zaletą jest świetnie zharmonizowana z obrazem ambientowa muzyka, czasem ładnie podkreślająca paranoje Elliota, a czasem ilustrująca w niepokojący sposób Nowy Jork, który wraz ze swoim strumieniem przechodniów pełni nie mniejszą rolę niż poczynania protagonisty.

Opisując „Mr. Robot” przywołałem kilka tytułów, z którymi może się on kojarzyć, jednak to nie wszystko, bo serial bardzo ładnie żongluje meta odniesieniami do popkultury. A to Elliot jako trawestacja Neo z „Matrixa”, który podskórnie czuje, że rzeczywistość wygląda inaczej niż ją widzimy, a to mrugniecie okiem do fanów „Igrzysk śmierci” czy „Powrotu do przyszłości”, itd. Całkiem sporo tego, ale na szczęście to tylko drobne smaczki umilające seans i zupełnie nie przesłaniające jego indywidualnego, mocnego charakteru.

Produkcja Esmaila, będąca jego telewizyjnym debiutem, to trzymający w napięciu cyberpunkowy thriller psychologiczny, trochę o poszukiwaniu własnej tożsamości, trochę o walce ze złymi korporacjami, mroczny, pesymistyczny, gęsty i wciągający. I jeśli ten stan rzeczy się utrzyma, to tym bardziej cieszy fakt, że „Mr. Robot” już po emisji pilota dostał zamówienie na drugi sezon.

Czarna Owca
Poprzedni

Pogromca lwów

Fox Games
Następny

Budowa zamku - rodzinna planszówka dla najmłodszych [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

1 Comment

  1. 2015-07-07 at 11:46 — Odpowiedz

    Rzeczywiście całkiem niezłe, poziom realizmu tego, co się dzieje na ekranach komputerów jest OK, chociaż jestem przekonany, że większość programistów będzie miało przez cały serial przyklejony do twarzy :1

Dodaj komentarz