SERIALE 

New Blood – lepszy sort emigrantów [recenzja]

„New Blood”, nowy brytyjski serial kryminalny idealnie wpasowuje się w obecne, brexitowe klimaty. Okazuje się, że bez emigrantów nie tylko padłaby służba zdrowia na Wyspach, ale też nie byłoby komu rozwiązywać detektywistycznych zagadek.
Bohaterowie „New Blood” są pewnego rodzaju novum w emigracyjnych portretach, tworząc postacie inteligentnych, znakomicie mówiących po angielsku i żyjących bez kompleksów młodych ludzi.

Pomysł wyjściowy na serial jest zaskakujący, na czasie i przede wszystkim ma rozwojowy charakter. Zapomnijcie o Sherlocku Holmesie i dziesiątkach innnych brytyjskich detektywów. „New Blood”, czyli tytułowa świeża krew to pracujący w departamencie przestępstw gospodarczych Stefan Kowolski (czyli nasz krajan, tyle że z „o”, zamiast „a” w nazwisku) oraz pełniący obowiązki angielskiego konstabla Irańczyk Arash, któremu marzy się praca policyjnego detektywa i los nagle zsyła mu taką szansę. W pierwszym epizodzie obaj panowie prowadzą równoległe śledztwa, które oczywiście okażą się mieć wspólny mianownik i w efekcie w kolejnych odcinkach dane nam będzie oglądać ścisłą współpracę obu bohaterów. Będzie dużo śmiechu, sporo emocji i tylko za mało wątków związanych z pochodzeniem Stefana i Arasha. Bowiem mimo wyjściowego, świeżego pomysłu na nietypową parę detektywów, „New Blood” w społecznej warstwie jest zaskakująco bezpieczny.

Twórcą serialu jest Anthony Horowitz, znany między innymi z książek z nowymi przygodami Sherlocka Holmesa. Od razu trzeba powiedzieć, że własnie większy nacisk położony jest na stworzenie atrakcyjnej zagadki detektywistycznej i relacje między bohaterami, niż na społeczny background. Trochę szkoda, bo aż się prosi o jakieś silniejsze zaakcentowanie kulturowych odrębności, zamiast operowanie kilkoma zgranymi stereotypami. Choć akurat obaj bohaterowie są pewnego rodzaju novum w emigracyjnych portretach, tworząc postacie inteligentnych, znakomicie mówiących po angielsku i żyjących bez kompleksów młodych ludzi. W tym świeżym spojrzeniu pomaga również lżejszy charakter serialu, uciekający daleko od modnych ostatnio skandynawsko-noirowych klimatów, co widoczne jest choćby w dynamicznym montażu, nowoczesnej ścieżce dźwiękowej i momentach radosnej zabawy schematami kina sensacyjnego. I nie chodzi tylko o jawne nawiązanie do „buddy movies”, ale też o wrażenie umowności otaczającą w serialu kryminalną intrygę.

Bo na pierwszy rzut oka nie dostajemy nic nowego. Są testy kliniczne nowego leku, a kilka lat później tajemnicze morderstwa i zamieszane w nie farmaceutyczne korporacje. Są oporne na zdrowy rozsądek i uległe wobec politycznych wpływów służby państwowe, co tylko napędza fabułę, bo Polak i Irańczyk mogą wspólnie prowadzić wydawałoby się zamknięte na dobre śledztwo. Są wreszcie przewidywalne zwroty akcji, które swą oczywistością paradoksalnie satysfakcjonują odbiorcę. Bo czyż nie męczy już nas to całe noir? Czy ostatnio musi być tylko na poważnie? Ano własnie – „New Blood” to serial typowo rozrywkowy, dzięki sympatycznym bohaterom bardzo zabawny i momentami zwyczajnie niepoważny. Wrażenie braku powagi powstaje dzięki rolom pewnych dwóch zabójczych pań, po działaniach których dociera do nas w końcu z czym mamy do czynienia – po prostu z pastiszem. Ano właśnie, „New Blood” powinno się spodobać przede wszystkim widzom telewizyjnego „Sherlocka”, ale skoro za nowym serialem stoi Anthony Horowitz, nie powinno to dziwić. Jest luz, są niezłe zagadki i jest przede wszystkim radość tworzenia i radość oglądania – ot choćby w momencie, kiedy aktor odtwarzający rolę Stefana uroczo kaleczy polski język. Zresztą coś ten polski coraz częściej słychać w filmowym swiecie. Czyżby jakiś rodzaj dobrej zmiany? Się okaże.

cipka
Poprzedni

Kino przesiąknięte smutkiem – Koszalin 2016 cz. 3

druzyna_6_nieznany_lad
Następny

Drużyna #6: Nieznany ląd - zaskakująco wysokie loty młodych Skandian [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz