SERIALE 

Pakt – HBO jak TVN [recenzja] [serial] [kryminał]

Drugi serial polskiego oddziału HBO doskonale tłumaczy powody klapy „Watahy”. „Pakt” to drewniane dialogi, wymyślona przez oderwanych od rzeczywistości ludzi Polska i narracja tak powolna, że usypiająca.
Nie sądziłem, że dożyję czasów, kiedy obejrzę serial sygnowany przez HBO, a wyglądający jak modelowa produkcja rodem z TVN.

„Pakt” to format. Po niepowodzeniu „Watahy” szefostwo HBO Polska uznało, że nie będzie ufać rodzimym pomysłom, a zainwestuje w coś, co sprawdziło się na świecie, czyli norweski serial „Układ” (był emitowany u nas przez Ale Kino+). Akcję przeniesiono oczywiście do Warszawy, ale szkielet opowieści pozostał ten sam. Mamy zatem Piotra, dziennikarza śledczego, który odkrywa finansowe matactwa w wielkiej firmie. Kiedy publikuje materiał jego brat (zamieszany w aferę) popełnia samobójstwo. Kilka miesięcy później, kiedy sprawa wydaje się zamknięta, Piotr otrzymuje tajemniczą przesyłkę…

HBO znów się postarało. W obsadzie mamy same gwiazdy z Dorocińskim i Cielecką na czele. Operatorem został zdolny Paweł Flis (m.in. „Demon”) a reżyserem Marek Lechki, który kilka lat temu błysnął znakomitym „Erratum”. Ekipa zacna, konstrukcja fabularna sprawdzona, a zatem wszystko powinno być w porządku. Niestety, tylko teoretycznie. „Pakt” to, bowiem pierwszy od lat serial, który miałem ochotę wyłączyć dokładnie po minucie i czterdziestu siedmiu sekundach projekcji.  Dlaczego? Ano już tłumaczę. Otóż otwarcie „Paktu” to panorama Warszawy, która w obiektywie Flisa wygląda na światową, stalowo-szarą lodowatą metropolię. Niby tylko kilka prostych ujęć, ale zamiast budzić one we mnie lęk (i zainteresowanie) sprawiły, że miałem ochotę wyłączyć telewizor. Kiedy zaś moim oczom ukazała się kopuła kościoła z pięknie zadartym krzyżem, miałem ochotę wyrwać sobie resztki włosów z głowy. Otwarcie serialu pokazuje, bowiem, w jaką stronę zmierza „Pakt”. Będziemy zatem po polsku przerabiać „Siedem”, „Infiltrację” (ach ten kościół, jeszcze tylko szczurów zabrakło) i „Detektywa”. Niespełna dwie minuty to mało i byłoby skrajnie niesprawiedliwym wyrokowanie ocen, a zatem zagryzłem wargi i przetrwałem dwa odcinki. Tak – przetrwałem to najlepsze określenie. Przeżyłem. Zobaczyłem, co miałem i więcej nie chcę. A wszystko przez to, że się nie myliłem.

Jest więc „Pakt” serialowym chciejstwem. Chciejstwem, które położone jest nawet nie na poziomie realizacji (i operator i reżyser robią, co mogą) a koncepcji i scenariusza. Osoby, które włożyły w usta dobrych aktorów puste frazesy i banały powinny smażyć się w piekle. Postać Dorocińskiego zamiast być charyzmatycznym, upartym dziennikarzem, jest jakimś dziwnym cieniem faceta. Jego charyzma ogranicza się głownie do tego, że co jakiś czas rzuca kurwą. Aliści wzorcowa konstrukcja postaci. Agentka CBŚ popada w widowiskową paranoje, żona brata posągowo nienawidzi, syn się buntuje. Wszystko dokładnie tak, jakbym oglądał „Na Wspólnej” – a chyba nie o takie skojarzenie chodziło. Dziury logiczne to zupełnie inna para kaloszy. Oto mamy dziewczynę, agentkę CBŚ, która ma paranoję na punkcie bezpieczeństwa, ale bez większego problemu pokazuje się w miejscach publicznych z dziennikarzem…

Jakby tego było mało, mamy jeszcze świat przedstawiony. „Pakt” zgodnie z zapowiedziami, miał być opowieścią o Polsce i cenie, jaką płaci się za karierę. Pech chce, że ani jeden scenarzysta „Paktu” nie był nigdy na zebraniu redakcyjnym i opisują oni pracę dziennikarza, wedle swoich wyobrażeń. Obowiązkowa scena ze zrzucaniem rzeczy z biurka – obecna. Mieszkania postaci wyglądają jak z katalogu Ikea, domy pod Warszawą, jak mieszkania ludzi sukcesu, a Warszawa jest sterylna i piękna. Nie sądziłem, że dożyję czasów, kiedy obejrzę serial sygnowany przez HBO, a wyglądający jak modelowa produkcja rodem z TVN.

Oglądając „Pakt” nagle zrozumiałem, dlaczego nie udała się „Wataha”. Otóż tam mieliśmy do czynienia z próbą opowiedzenia autorskiej historii, która utknęła gdzieś na manowcach. Wtedy wydawało mi się, że problem polegał na tym, że HBO trochę się bało, jak polscy odbiorcy przyjmą serial zrobiony na poziomie o wiele wyższym niż to, co proponuje Polsat czy TVN. I tak „Wataha” stanęła sobie w rozkroku między czymś dobrym a polskim standardem telewizyjnym. I ten rozkrok w finale ją zabił. Myliłem się. A „Pakt” już niczego nie udaje. To po prostu serialowy półprodukt rodem z TVN. Fatalne dialogi, konstrukcja postaci na poziomie telenoweli i masa technicznych błędów, których można było spokojnie uniknąć, gdyby ktoś pomyślał. Po diabła, komu był pogrzeb w ulewnym deszczu? Mało mamy kalek w telewizji? A jeśli już bawić się kalkami to konsekwentnie – po deszczu i to ulewnym jest mokro. A tu nie. Widać w tej telewizyjnej Warszawie, pada inaczej niż w prawdziwej. Odniesienia religijne sprawdzają się, ale tylko wtedy, kiedy nie są nachalne, a latające po niebie gazety… Do tej pory wydawało mi się, że najgorszym polskim serialem, jaki ostatnio widziałem była „Zbrodnia”. Myliłem się. „Pakt” w swoim scenariuszowo-produkcyjnym infantylizmie i chciejstwie bycia czymś innym, bije ją na głowę. Szkoda. Bardzo szkoda.

PMR Records
Poprzedni

Making Time - prawie jak Prince [recenzja]

SQN
Następny

The Walking Dead: Zejście - solidna dawka survivalowej makabry [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

15 Comments

  1. 2015-11-08 at 18:11 — Odpowiedz

    eee No i odechciało mi się oglądać :(

  2. rust
    2015-11-09 at 03:50 — Odpowiedz

    Pełna zgoda mnie od kalek wizualnych i kiepskiego aktorstwa też rozbolały oczy, dziwią mnie przychylne recenzje tego dziełka w innych mediach.

    • xdfb
      2015-12-08 at 23:12 — Odpowiedz

      Mnie oczy bolą jak widzę brak znaków przestankowych… I to nie dotyczy tylko komentarza powyżej, panie redaktorze. Co do serialu – pewnie nie jest na najwyższym światowym poziomie, tak jak chciałby autor recenzji.

      Oczywiście, każdy widzi co chce. Ciekawe, w której IKEI można zakupić meble z mieszkania ojca głównego bohatera. Sceny biegu w lesie, wiaduktów, spacerów nad Wisłą, knajpa, parking przed biurem… tym miejscom daleko do sterylności, która opisywana jest w recenzji. Domyślam się, że być może rażą dominujące w pierwszym odcinku przestrzenie biura, zimnem bije również dom brata głównego bohatera? Być może powinni zamienić lokum dyrektora finansowego fundacji (bo nie jest to wielka firma) na hipsterskie m3 z meblościanka z PRLu?

      Nawiązań religijnych w wątku brak do mniej więcej 1 godziny 30 minut serialu (czyli mniej więcej połowy drugiego odcinka). Co do kościoła w czołówce – to już czepialstwo, należy komputerowo powycinać krzyże z panoram Warszawy?

      Nie obejrzałem serialu do końca, na razie skończyłem drugi odcinek. Ale szczerze mówiąc – rzygać mi się chce czytając kolejną nadętą recenzję. Dziwię się, że człowiek firmujący się takim CV jak powyżej może w tak małostkowy i niepełny sposób recenzować całkiem niezły serial, których w polskiej TV po prostu brak. Jeżeli tutaj mamy kalki to co z takimi serialami jak True Detective, The Killing…. przecież tam również kalka goni kalkę, banał na banale. W Detektywie do tego mamy jeszcze całkowicie zrąbane zakończenie, mocny wątek (o zgrozo!) religijny, całkowicie sztampowe postacie. Świetne The Killing też nie jest autorskim pomysłem, a do tego zrzyna na zrzynie z oryginału, duńskiego Forbrydelsen, czy to grzech?

      Czytam i czytam te recenzje, nie wiem po co… strata czasu, lepiej coś obejrzeć 😉

  3. 2015-11-09 at 20:06 — Odpowiedz

    Mało mamy kalk, jak już coś

  4. klot
    2015-11-16 at 17:41 — Odpowiedz

    świetny serial

    „recenzja” …. szkoda słów

  5. Jajo
    2015-11-29 at 23:38 — Odpowiedz

    Dialogi może i słabe, ale reszta całkiem fajna.

  6. gocha
    2015-11-30 at 11:29 — Odpowiedz

    Szkoda, że tyle złego doszukał się Pan po pierwszym odcinku i nie oglądając następnych na starcie przekreślił. To dopiero jest brak profesjonalizmu. Pech chciał, że na spotkaniu redakcyjnym Pan był ale czy zna się na filmie…głęboko wątpię!

    • Robert Ziębiński
      2015-12-03 at 19:59 — Odpowiedz

      A to zabawne :)

      • 2015-12-27 at 11:01 — Odpowiedz

        Rzadko jest mi dane zobaczyć taką ilość jednostronnych komentarzy :) Wygląda mi to wręcz na sponsorowane wyrażanie opinii :)

  7. Anonim
    2015-12-06 at 17:07 — Odpowiedz

    Wyrazy współczucia dla autora recenzji… Miniserial świetny, polecam

  8. Weronika
    2015-12-14 at 19:50 — Odpowiedz

    Widzę, że Inni też mają podobne odczucia …. Ufff.

  9. Tom
    2015-12-16 at 01:47 — Odpowiedz

    Niezgadzam się całkowicie. Krytyka nie oparta na faktach lecz na subiektywnej ocenie. Wiecej nie tylko takich seriali ale i i filmów…..

  10. Staś
    2015-12-27 at 01:45 — Odpowiedz

    Eeee autor recenzji na siłę chce skompromitować serial. Odniose się do wątku agentki cbs po pierwsze nie pokazywała się z łatwością w miejscach publicznych i po drugie nie z dziennikarzem tylko z kochankiem przy którym czuła się BEZPIECZNIE

  11. Marta
    2015-12-27 at 10:58 — Odpowiedz

    Serial bardzo mi sie podobał. Zgodzę sie, tylko z tym, ze momentami był za wolny. Nie każdy film zrealizowany w Polsce musi być jak Drogówka.

    Do autora recenzji – jak można tak sie podniecić i hejtowac nie oglądając nawet serialu do końca? Proponuje troche ruchu, zmianę diety i zrzucenie paru kilogramow. Pomoże to Panu

  12. 2016-03-10 at 23:29 — Odpowiedz

    Recenzent niczym Jacyków, myśli że jest fajny a za plecami wszyscy z niego leją. Na temat watahy nie słyszałem ani jednego złego komentarza od ludzi którzy na co dzień noszą mundur (znam ich dziesiątki), pakt – to samo. Same pozytywne reakcje że coś w końcu innego niż seriale na TVN czy Polsacie. Drogi autorze zacytuję słowa z pewnej książki. Jak nie widzisz różnicy między tym serialem, a TVN-ką tandetą to „zakładaj gacie przez głowę”, co za różnica którędy je założysz?

Dodaj komentarz