SERIALE 

Piątek trzynastego – serial, o którym możecie nie widzieć [recenzja]

Stacje telewizyjne w Polsce lubią promować programy i seriale które dobrze znają, natomiast te które funkcjonują gdzieś poza zainteresowaniem kolorowych magazynów i prezesów emitują tak, aby przez przypadek nikt się o nich nie dowiedział. CBS Action zastosowało właśnie tę technikę wobec serialu „Piątek trzynastego”, antologii grozy z końcówki lat 80., o której mało kto pamięta (i na bank mało kto wie, że w Polsce jest nadawana).

Serial wymyślił producent Frank Macuso Jr. człowiek, który był odpowiedzialny za sequele kultowego horroru, do którego nawiązuje tytuł, a w późniejszych latach producent takich hitów jak „Ronin” czy seria „Gatunek”. Serialowy „Piątek trzynastego” nie ma nic wspólnego z Jasonem Vorheesem. Oryginalnie miał nosić tytuł „Trzynasta godzina”, ale studio telewizyjne uznało, że jeśli nawiążą w tytule do znanego horroru, przyciągną przed odbiorniki większą ilość widzów. Jak wymyślili, tak uczynili i faktycznie oglądalność była na tyle satysfakcjonująca, że seria doczekała się trzech sezonów.

O czym zatem jest telewizyjny „Piątek trzynastego” skoro nie o facecie z maczetą, mordującym półnagie studentki? W zasadzie jest to taka  wczesna wersja  „Z archiwum X”, tyle że zamiast pary agentów FBI, mamy parę kuzynów rozwiązujących nadprzyrodzone zagadki.

Dawno temu pewien handlarz antykami sprzedał diabłu duszę. W zamian za nieśmiertelność i różne talenta, Lewis miał sprzedawać ludziom diabelskie artefakty ściągające zgubę na właścicieli. Pewnego dnia Lewis przejrzał na oczy i złamał pakt, w efekcie czego diabeł pozbawił go życia. Sklep dostaje w spadku siostrzenica Lewisa, Micki i jej kuzyn Ryan. Kiedy odkrywają sekret wuja postanawiają naprawić wyrządzone przez niego zło. I tak z pary sprzedawców zamieniają się w poszukiwaczy czarcich artefaktów.

W zasadzie jest to taka  wczesna wersja  „Z archiwum X”, tyle że zamiast pary agentów FBI, mamy parę kuzynów rozwiązujących nadprzyrodzone zagadki

Każdy odcinek to zamknięta historia jednego gadżetu. W każdym Micki i Ryan walczą ze złem i uwaga – co zaskakujące jak na lata w których powstał serial – nie zawsze zwyciężają. Scenariusze do poszczególnych epizodów pisała ekipa zawodowych telewizyjnych scenarzystów z Jimem Henshawem na czele („Ostatnie zadanie”), zaś reżyserii podejmowali się tu tacy giganci jak David Cronenberg czy Atom Egoyan. Całość zaś zgrabnie nawiązywała do nadprzyrodzonych seriali jak „Strefa mroku” czy „Kolchak”.

Oglądany dziś „Piątek trzynastego” oczywiście trąci myszką. Efekty się postarzały a aktorzy grają tu z niepotrzebną nadekspresją. Niemniej ogląda się „Piątek…” bardzo przyjemnie, przede wszystkim dzięki zgrabnym scenariuszom i fajnym zagadkom. Szkoda tylko, że emitująca w Polsce serial stacja uparła się ukryć go przed widzami. Nie pierwszy to zresztą taki przypadek na CBS Action. Stacja nadawała już serial „Opowieści z mrocznej strony” o którym nikt w newsletterach nie wspominał i pewnie kilka innych klasycznych telewizyjnych opowieści grozy. Jedyne co pozostało to liczyć na powtórki.  A „Piątek trzynastego” powróci w przyszłym roku (jeśli plotki się potwierdzą) – tyle, że będzie to wariacja na temat filmu i pewnie będzie o niej głośno.

Lionsgate
Poprzedni

Seks, mafia i szatan - cała prawda o Watykanie

2
Następny

GoreKTYW - posłuchaj o horrorze, grozie, bizzaro i grotesce

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz