SERIALE 

Porzucony według Harlana Cobena – solidnie napisany kryminał [recenzja]

Harlan Coben może i w USA ma status literackiej gwiazdy, ale Hollywood wciąż go nie kocha. Za to Europa tak. Po przebojowym francuskim „Nie mów nikomu” i tamtejszym mini serialu „Une Chance de trop” tym razem amerykański pisarz został zaproszony do Wielkiej Brytanii. Stacja Sky One zamówiła u niego autorski serial „Porzucony według Harlana Cobena”.

Dla każdego fana twórczości Cobena „Porzucony” to pozycja obowiązkowa. Pisarz tworząc scenariusz sięgnął tu po wszystkie swoje charakterystyczne chwyty. A zatem twist goni tu twist, postaci nie są tym kim się wydają, a akcja galopuje na złamanie karku. Niestety z serialem jest podobnie jak z powieściami Cobena – trzymają za gardło, ale wystarczy na chwilę się od nich oderwać, żeby uświadomić sobie, że intryga, którą proponuje nam autor jest tak karkołomna, że aż niezamierzenie zabawna.

Ale po kolei. Bohaterowie „Porzuconego” to mieszkańcy małego miasteczka gdzieś w Wielkiej Brytanii. Dawno temu byli przyjaciółmi, ale po tym jak młodszy brat jednego z nich zaginął (i to najprawdopodobniej z ich winy), drogi przyjaciół się rozeszły. Teraz po dwudziestu latach ich drogi znów się przetną. A wszystko przez pewną tajemniczą zbrodnię. Otóż na miejscu morderstwa znaleziono DNA, które należy do zaginionego przed laty chłopca…

Coben wspólnie ze scenarzystą Danielem Brocklehurstem dobrze wprowadza widzów w senny, małomiasteczkowy klimat. Ładnie też prowadzone są postaci. Każdy z pięciu bohaterów otrzymuje swój czas a my dowiadujemy się o nich dokładnie tyle, ile potrzeba aby kogoś polubić. Ten zabieg jest oczywiście celowy. Im mocniej kogoś bowiem lubimy, tym bardziej prawdopodobne jest to, iż szybko okaże się być kimś zupełnie innym. Kto czytał kilka powieści Cobena tego typu  zabiegi zna bardzo dobrze – kto nie, zapewne da się nieźle nabrać.

„Porzucony” nie jest serialem wybitnym, czy przełomowym. Coben zresztą chyba nie miał ochoty na nowatorstwo. Ot stworzył solidnie napisaną historię morderstwa z tajemnicą z przeszłości w tle. Ogląda się to znakomicie. Niestety – lojalnie ostrzegam – równie szybko zapomina. Ale to chyba cecha charakterystyczna dla całej twórczości Amerykanina. Jest błyskotliwa, świetnie napisana i niestety kompletnie niezapadająca w pamięć.

Dziś na Canal +, o godzinie 19:00 wyświetlone zostaną dwa pierwsze odcinki serialu.

cell-movie-2016-poster
Poprzedni

Cell – Stephen King kontra zombie [recenzja]

1604_daniel-brocklehurst
Następny

Daniel Brocklehurst - scenarzysta musi być cierpliwy [wywiad]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

1 Comment

  1. Dodek
    2016-11-25 at 22:39 — Odpowiedz

    „cecha charakterystyczna dla całej twórczości Amerykanina. Jest błyskotliwa, świetnie napisana i niestety kompletnie niezapadająca w pamięć”….. Serio????? Autora ponad 30-stu ksiazek??? Ciebie nie znam i nic twojego nie czytalem i zapewne zapomne… ot tak… a tworczosci Cobena nie da sie zapomniec… o King-u (moim zdaniem rowniez swietnym w swoim gatunku) piszesz ksiazki a tworczosc Cobena obrazasz. Dziwny z ciebie „krytyk”.
    Przykre…

Dodaj komentarz