SERIALE 

Quantico – terroryzm i sercowe rozterki [recenzja]

„Ouantico” to jak na razie jedyny z premierowych seriali tej jesieni, który w USA z każdym odcinkiem zyskuje widzów. To zasługa dosyć zaskakującej koncepcji, która łączy w sobie elementy z tak odległych produkcji jak „Homeland” i „Chirurdzy”. Gdy już się do tej niespodziewanej formuły przyzwyczaimy, zostaje nam jeszcze całkiem ciekawa historia.

Dla tych, którzy nie cierpią wysuwania na pierwszy plan sercowych rozterek głównie młodych i pięknych bohaterów, „Quantico” może być nie do przełknięcia i w tej materii całkiem słusznie kojarzy się z „Chirurgami”, czy „Pamiętnikami wampirów”. Twórcy dodatkowo usiłują nas przekonać, że te nadąsane, dogryzające sobie za plecami, paplające niczym młodzież z gimnazjów postacie, to jednocześnie świetne materiały na federalnych agentów. No dobrze, a właściwie czemu nie? Czy zawsze, kiedy oglądamy produkcje o terrorystycznych zagrożeniach musi być ponuro, śmiertelnie poważnie i patetycznie? „Quantico” nie unika wcale związanej z tematem serialu powagi, ale poprzez rozgrywanie fabuły w dwóch planach czasowych, twórcy mogli pozwolić sobie na wprowadzenie do tej historii lżejszego tonu.

„Quantico” nie unika wcale związanej z tematem serialu powagi, ale poprzez rozgrywanie fabuły w dwóch planach czasowych, twórcy mogli pozwolić sobie na wprowadzenie do tej historii lżejszego tonu.

Pierwsze sekundy wcale nie zapowiadają tej lekkości – widzimy zrujnowany po wybuchu potężny budynek, spod którego gruzów wydostaje się młoda kobieta. Chwilę później fabuła cofa się o  dziewięć miesięcy. Widzimy tę samą kobietę w drodze do nieznanego jak na razie miejsca przeznaczenia. W czasie podróży nawiązuje ona bardzo bliską i wydawałoby się przelotną tylko znajomość z  młodym mężczyzną, który jak się potem okaże, podąża dokładnie tam, gdzie ona – do Akademii FBI w tytułowym Quantico. Dość szybko poznajemy kolejnych bohaterów intrygi,  kandydaci na agentów i analityków FBI stanowią tu większość, ale jest jeszcze kilka doświadczonych w swojej profesji postaci, których zadaniem będzie szkolić rekrutów. Fabuła toczy się dalej  naprzemiennie – poznajemy okoliczności i następstwa zamachu, oraz kolejne etapy szkolenia kandydatów. Główną bohaterką jest tu Alex Parish, czyli młoda kobieta z pierwszych sekund serialu, którą już w pierwszym odcinku FBI oskarża o dokonanie zamachu. Aby udowodnić swoją niewinność Alex ucieka spod nadzoru służb federalnych i na własną rękę prowadzi śledztwo, w trakcie którego dane jest nam do zrozumienia, że za wszystkim musi stać któreś spośród jej koleżanek i kolegów z Akademii.

Bardzo dobrze, że mamy tu do czynienia z ciągłą historią. Twórcy umiejętnie podsycają ciekawość widza, podsuwając na zmianę kolejne wskazówki i fałszywe tropy. Na miejscami drażniące miłosno-gimnazjalne wątki można przymknąć oko, tak jak i na rozmaite fabularne głupotki i tanie chwyty, nieodzowne niestety w tego typu produkcjach. Na szczęście w „Quantico” czuć trochę ducha twórczości Agaty Christie, dzięki czemu mamy zapewnioną na poły intelektualną, na poły umilającą seans wersję zagadki, z rodzaju może nie tyle „kto zabił?”, ale  „kto za tym stoi?”. Amerykanie mają niestety skłonność do wielokrotnego zapętlania fabuły i trochę obawiam się, że z biegiem czasu poczujemy zmęczenie rozwojem wydarzeń. Na razie „Quantico” to po prostu przyjemna, dosyć intrygująca  rozrywka z zaskakującą formułą. W sezonie jesiennym na razie nie ma jakichś większych i znaczących serialowych zaskoczeń, a gdy takich brak, nie pozostaje nic innego jak po prostu postawić  na dobrą i wciągającą rozrywkę. A takiej, obok „Blindspot” i „Limitless”, potrafi jak na razie dostarczyć właśnie „Quantico”.

MAG
Poprzedni

Trawa - S-f w religijno-moralnym sosie [recenzja]

TriStar Pictures
Następny

„Harry Angel”, czyli felieton, w którym natychmiast zdradzam puentę

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz