KOMIKS 

All New X-Men #1: Wczorajsi X-Men – naiwność spotyka nowoczesność [recenzja]

Od czasów TM-Semic superbohaterowie jeszcze tak dobrze nie mieli się na naszym rynku. Po ofensywie Nowego DC Comics i Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, przyszedł czas na Marvel NOW, czyli inicjatywę odświeżającą uniwersum wykreowane przez Stana Lee. Kolejnym tytułem w ofercie są zupełnie nowi „X-Men”.

Choć na początku swej kariery Brian M. Bendis pisał (a nawet rysował) świetne czarne kryminały, dopiero romans z komiksami superbohaterskimi przyniósł mu zasłużony rozgłos. Zaczęło się od serii „Ultimate Spider-Man” (rok 2000), która wraz z kilkoma innymi tytułami stanowiła jeden z najpoważniejszych kroków Marvela na drodze do wyjścia z zapaści jaka dopadła to wydawnictwo w latach 90. Seria okazała się bestsellerem (jej ostatni numer ukazał się w czerwcu 2015 r. wraz z rozpoczęciem „Secret Wars”), przebijając pod względem sprzedaży przygody Parkera z oryginalnego świata 616, a Bendis otrzymał potężny kredyt zaufania. Szybko awansował na jednego z architektów zmieniającego się uniwersum – to on rozbił i złożył na nowo zespół Avengersów przed i po „Wojnie Domowej”, on doprowadził na skraj społeczeństwo mutantów w „Rodzie M”, on zaplanował i zrealizował „Tajną Inwazję” oraz „Oblężenie”, które zakończyło mroczny okres w dziejach herosów Marvela. Wszystkie tytuły z jego udziałem okazały się bestsellerami, nic więc dziwnego, że wraz z kolejnym odświeżeniem popularnej marki pod nazwą Marvel NOW, otrzymał do dyspozycji dwie kluczowe serie – „Strażników Galaktyki” (którzy już wkrótce ukażą się po polsku) oraz „All New X-Men”.

Z jednej strony jest to opowieść nowoczesna, pełna dynamiki i dramatyzmu, a z drugiej emanuje tą uroczą naiwnością i sentymentem do dawnych lat z czasów Stana Lee i Chrisa Claremonta.

Po otwarciu albumu otrzymujemy kilka słów wyjaśnienia na temat bieżącej sytuacji mutantów. Profesor Xavier nie żyje, Cyclops przeszedł na stronę ekstremistów, szkołą im. Jean Grey dowodzi Kitty Pride, a na Ziemi, po ingerencji mocy Phoenix, zaczynają wreszcie pojawiać się nowe jednostki obdarzone genem X. Obie strony, X-Men i bojownicy Magneto, starają rekrutować w swoje szeregi nowych obdarzonych, przez co dochodzi do wielu spięć, w wyniku których Beast przenosi się w przeszłość i sprowadza do teraźniejszości oryginalny skład X-Men z czasów Stana Lee. Jego celem jest pokazanie młodzikom obecny stan świata mutantów znajdującego się na skraju i zapobieżenie zbliżającej się wielkimi krokami zagłady tej rasy.

Bendis we „Wczorajszych X-Men” zagrał bardzo sprytną kartą, dzięki której bez zbędnego, i nielubianego wśród fanów, wskrzeszania postaci, ponownie wprowadził na karty komiksów Jean Grey, która od lat pozostawała martwa. Przy okazji dał sobie możliwość kreowania jej charakteru i umiejętności praktycznie od zera, gdyż przejął ją w chwili, gdy jeszcze jej moce do końca się nie objawiły. Jest to jednak drobny szczegół w porównaniu z tym co serwuje w opowieści scenarzysta. Siłą historii o „X-Men” zawsze było skupianie się na problemach rasowych, uprzedzeniach, dramatach osobistych i grupowych oraz różnicach między poszczególnymi wizjami kreowania przyszłości mutantów. Bendis, jako doświadczony pisarz, znający herosów od podszewki, wszystkie te elementy sprawnie umieszcza w opowieści, w pewien sposób nawiązując do pierwszych historii autorstwa Stana Lee, ale przy tym dostarczając mnóstwa interesujących zwrotów akcji, napięć między postaciami oraz całkiem niegłupią, a momentami zabawną, fabułę.

Ogromnym atutem komiksu są ilustracje Stuarta Immonena. Po „Wczorajszych X-Men” można sięgnąć wyłącznie tylko po to aby podziwiać rysunki kanadyjskiego artysty, które wyróżniają się miękką, charakterystyczną kreską oraz cudnymi, filmowymi ujęciami.

„All New X-Men” do bardzo dobry moment na wskoczenie w regularne przygody ulubionych mutantów. Z jednej strony jest to opowieść nowoczesna, pełna dynamiki i dramatyzmu, a z drugiej, poprzez wprowadzenie nastoletnich wersji postaci, emanuje tą uroczą naiwnością i sentymentem do dawnych lat z czasów Stana Lee i Chrisa Claremonta. Mieszanka iście wybuchowa, ale i łatwo przyswajalna.

Kino Świat
Poprzedni

Eskorta - Dziki Zachód okiem kobiet [recenzja]

Erich Sokol DB
Następny

Humor z Playboya #3: Erich Sokol [galeria NSFW]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz