KOMIKS 

Amerykański Wampir tom 3 – Krwiopijcy i naziści według Snydera [recenzja]

Wampirza odyseja przez historię Stanów Zjednoczonych trwa. Skinner Sweet, pierwszy amerykański wampir, przeprowadził nas już przez Dziki Zachód, oraz lata dwudzieste i trzydzieste. Mieliśmy więc western i kryminał noir. Trzeci tom autorskiego komiksu Snydera zanurza nas w kolejnym gatunku, który pokochali Amerykanie – w opowieści wojennej.

Lata 40. XX wieku. Największy konflikt w historii ludzkości właśnie nabiera rozpędu. Do wojny przeciwko Państwom Osi dołączają Stany Zjednoczone. Zaczynają, oczywiście, od kontrataku na Kraj Kwitnącej Wiśni. Gdzieś na uboczu tego starcia trwają tajne operacje wymierzone w nowy gatunek wampirów, hodowanych przez Japończyków. Do akcji wkracza komando działające z ramienia Wasali Gwiazdy Zarannej, organizacji zwalczającej krwiopijców. Tak się dziwnie składa, że w jego szeregi trafia partner Pearl Jones (poznaliśmy ją w pierwszym tomie), Henry Preston, oraz… Skinner Sweet, główny mąciciel serii.

Druga historia, „Survival of the Fittest” skupia się na Felicii Book i Cashu McCooganie, bohaterach poprzedniego tomu. Zwierzchnictwo Wasali dostaje cynk, że w jednym z zamków na terenie III Rzeszy pracuje naukowiec, który odkrył lekarstwo na wampiryzm. Felicia i Cash zostają wysłani za linie wroga, by zbadać sprawę.

Scenarzysta z gracją i pewnością starego fachury uniknął choćby najmniejszego otarcia się o kicz rodem z horrorów klasy C kleconych w garażu dla poślednich stacji telewizyjnych.

Czego tu nie ma? Dostajemy porządną porcję wampirzego horroru, przeplataną tym, co kochamy w filmach wojennych. Są sceny walk w okopach, penetracja naukowych kompleksów wroga. Na dokładkę Snyder dorzucił oczywiście mokry sen geeka, czyli krwiopijców paradujących w mundurach nazistów.

Umówmy się – wszyscy czytelnicy „Amerykańskiego wampira” na to czekali.

Nie wiem, komu scenarzysta sprzedał duszę, ale z gracją i pewnością starego fachury uniknął choćby najmniejszego otarcia się o kicz rodem z horrorów klasy C kleconych w garażu dla poślednich stacji telewizyjnych. A ryzyko było spore, biorąc pod uwagę tematykę i ramy czasowe. Przy tym wszystkim twórca nie oszczędza amerykańskiej historii. Choć opowiada o niej z miłością, to nie unika gorzkich prawd, przemyconych tu i tam. Podobnie zresztą było w poprzednich tomach…

Wisienkę na torcie stanowią pościgi i rozróby, jakich nie powstydziłby się „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”.  Widzieliśmy to już tysiąc razy – ale za tysiąc pierwszym wciąż sprawiają radochę. Wszystko dzięki sprawnemu scenariuszowi, dynamicznym sekwencjom i rysunkom Rafaela Albuquerque i Seana Murphy’ego. Obaj graficy znakomicie podtrzymują specyficzny nastrój serii. Ich prace są mroczne, drapieżne i pełne cieszących oko detali. Kiedy trzeba, uspokajają się i delikatnie rysują przestrzenie, których nie ogarnęło piekło wojny. Potrafią jednak z kadru na kadr przeskoczyć w niesamowitą agresję, brud i tempo. Znakomicie oddają klimat epoki, desperację żołnierzy i niepewność jutra.

Trzeci tom „Amerykańskiego Wampira” to świetna kontynuacja uznanego cyklu. Choć z lektury najwięcej wyniosą czytelnicy obeznani z serią, to jednak nowi spokojnie mogą sięgnąć po komiks Snydera. Może nie wyłapią wszystkich smaczków, ale szybko odnajdą się w zawiłej historii Skinner Sweeta i jego przeciwników.

fot. Józef Kędzior
Poprzedni

Paweł Stępień - Często porównywano moje prace do H.R. Gigera [wywiad]

Czarna Owca
Następny

Mam cię na muszce - tchórz i pijak, Charlie Mortdecai [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz