KOMIKS 

Atak Tytanów: Bez żalu #1 [recenzja] [komiks] [akcja]

Kapral Levi, który w „Ataku Tytanów” stał się mentorem Erena Yeagera, to najpopularniejsza postać tej serii. Świadczą o tym liczne sondaże, ale też może fakt, że był wzorowany na Rorschachu ze „Strażników” Moore’a, dzięki czemu jest najbardziej wyrazistym bohaterem cyklu. W zaplanowanej na dwa tomy mini-serii „Bez żalu” poznamy jego genezę.

Historia Leviego, najsilniejszego żołnierza w historii ludzkości, to typowa opowieść „od zera do bohatera”. Całe swe młodzieńcze życie spędził w podziemnych slumsach stolicy jako nieuchwytny rabuś, ale też stalowe oparcie dla swoich przyjaciół. Jego zadziwiająca siła, zwinność i umiejętność wykonywania manewrów przestrzennych na poziomie najlepszych żołnierzy zwróciły nań uwagę pułkownika korpusu zwiadowczego, Erwina Smitha, który niewybrednym szantażem zmusza go do wstąpienia w wojskowe szeregi. Tajemniczy, nieprzystępny i skory do bójek chłopak, wraz z dwójką wiernych towarzyszy, szybko staje się zaczątkiem zmian jakie dosięgną sposoby walki z tytanami.

„Bez żalu” to opowieść napakowana akcją, nastawiona na spektakularne sceny, ale zawierająca interesującą intrygę rozgrywającą się nieco w tle nadrzędnych wydarzeń. Snark zrezygnował z przesadnie dramatycznych i ckliwych momentów często obecnych w „Ataku Tytanów”, właśnie na rzecz lekkiej kryminalnej gierki. Jedyne co można zarzucić scenarzyście to fakt, że nie rozwija bohaterów. Charakterologicznie są oni dokładnie tacy sami jak w serii głównej autorstwa Hajime Isayamy, w pełni ukształtowani, z tym samym zestawem cech, ale jeszcze nie obejmujący ważnych stanowisk. Z jednej strony może to i wada, a z drugiej, przecież czymś te postacie musiały się wyróżniać, by szybko wspiąć się po szczeblach kariery. Szkoda też, że Snark nie sięga głębiej w przeszłość Leviego i Erwina – ten drugi dopiero pracuje na swą opinię wybitnego stratega – bardziej zarysowując wydarzenia, które ich kształtowały, ale na to może przyjdzie jeszcze czas w części drugiej. Niemniej relacje między tymi dwoma ukazane są bardzo fajnie i pomimo wspólnej niechęci i braku pełnego zaufania czuć, że skroi się z tego mocny duet znany z „Ataku Tytanów”, który można śmiało porównać do madmaxowego Masterblastera – nieposkromionej siły kierowanej rozsądkiem i inteligencją.

Graficznie Hikaru Suruga prezentuje o niebo bardziej dopracowany styl niż Isayama. Jej kreska jest czysta, precyzyjna, czytelna, zbliżona bardziej do tej znanej z anime i daleko jej do rozchwianej, sprawiającej wrażenie kreślonej w pośpiechu jaką prezentuje autor pierwowzoru. Nie miałbym, nic przeciwko, gdyby to ona przejęła stery ilustratora w serii głównej, co byłoby z korzyścią dla tytułu.

Póki co „Bez żalu” stanowi bardzo udany prequel do „Ataku Tytanów” i z powodzeniem mógłby służyć za punkt startowy dla zupełnie nowych czytelników, którzy mają obawy przed sięgnięciem po kilkunastotomowy cykl.  Choć nie skupia się tutaj na genezie walki z samymi potworami, to jest w stanie zainteresować na tyle, że decyzja o podjęciu dalszej przygody ze zwiadowcami raczej nie powinna nastręczać problemu.

Vesper
Poprzedni

Tajemniczy ogród [książka]

Albatros
Następny

Kartagińskie ostrze [książka] [przygodowa] [historyczna]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz