KOMIKS 

Avengers #1: Świat Avengers – udana ofensywa Marvel NOW [recenzja] [komiks]

Od czasów TM-Semic superbohaterowie jeszcze tak dobrze nie mieli się na naszym rynku. Po ofensywie Nowego DC Comics i Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, przyszedł czas na Marvel NOW, czyli inicjatywę odświeżającą uniwersum  wykreowane przez Stana Lee. Jednym z pierwszych tytułów są „Avengersi”.

Jonathan Hickman jest jednym z najciekawszych scenarzystów ostatnich lat, który świetnie radzi sobie pisząc przygody superbohaterów Marvela, a jeszcze lepiej tworząc własne, niezależne komiksy dla wydawnictwa Image Comics, w którym rozpoczął swą karierę. Autorskie „The Manhattan Projects” i „East of West” należą obecnie do czołówki najlepiej sprzedających się serii, doczekały się też nominacji do nagrody Eisnera. Swoje wyborne umiejętności pisarskie Hickman zaprezentował też w „Fantastic Four”, z których uczynił topowy tytuł Marvela, a biorąc pod uwagę, że jest to najtrudniejsza seria tego wydawcy, na której przejechał się niejeden uznany scenarzysta, a której wielokrotnie groziło zamknięcie (co ostatecznie stało się w tym roku), jest to wyczyn wręcz wyjątkowy.

Wspólnym elementem większości tytułów Hickmana jest kult nauki i technologii. Scenarzysta posiada dar sprawnego łączenia tych komponentów zarówno z superbohaterszczyzną jak i fantastyką, i zawsze zajmują one w jego fabułach bardzo ważne miejsce. Tak było w „Fantastic Four”, tak było z „S.H.I.E.L.D.”, seriami i mini-seriami z Image Comics i wielu innych. Podobnie, choć już nie w takiej ilości, jest też z nowymi „Avengers”.

Scenarzysta świetnie czuje się w prowadzeniu tytułów drużynowych z dużą ilością postaci – choć jest ich wiele, nie odczuwa się przytłoczenia, a absolutnie każda dostaje swoje pięć minut, które wykorzystuje w stu procentach.

Iron Man i Kapitan Ameryka, dostrzegając na horyzoncie zbliżającą się ogromną katastrofę, zawczasu organizują globalny oddział Avengers szybkiego reagowania. Nowi członkowie zespołu okazują się być potrzebni szybciej niż to przewidziano, gdyż na Marsie lądują istoty będące personifikacjami odwiecznych sił stwórczych i destrukcyjnych wszechświata. Zadaniem tej kosmicznej siły natury jest przyspieszenie ewolucyjne mieszkańców Ziemi, a najpotężniejsi herosi – w składzie znanym z kinowych filmów – zawodzą już podczas pierwszego starcia.

Hickman w „Świecie Avengers” buduje zupełnie nową mitologię początków wszechświata, wprowadzając na arenę wydarzeń nie tylko nowe postacie (Budowniczowie, Ogrodnicy, Ex Nihilo), ale też sięgając od korzeni historii Marvela i przekształcając ją na swoje potrzeby, wygrzebując nieco zapomniane postacie i tworząc zupełnie nową, kosmiczną ikonografię. Do tego dorzuca odrobinę genetyki, ewolucji i robotyki, a całość doprawia naprawdę wciągającą akcją. Scenarzysta świetnie czuje się w prowadzeniu tytułów drużynowych z dużą ilością postaci (co już udowodnił w „Fantastic Four” czy chociażby „Manhattan Projects”) – choć jest ich wiele, nie odczuwa się przytłoczenia, a absolutnie każda dostaje swoje pięć minut, które wykorzystuje w stu procentach (zupełnie inaczej niż miało to miejsce w filmowych „Avengersach”).

Oprawa graficzna albumu to również duży plus. Jerome Opena operuje fajnym, quasi realistycznym stylem, który wypada tylko o klasę lepiej niż to co reprezentuje stary wyga, Adam Kubert. Artyści nie popadają w manierę letnich blockbusterów, gdzie ma być szybko, efektownie i wybuchowo, serwując ogrom zapadających w pamięć plansz i kadrów.

„Świat Avengers” jest zaledwie wstępem do znacznie bardziej rozbudowanej opowieści, której zwieńczeniem będzie, wciąż trwające w USA, „Secret Wars”. Świadczą  o tym licznie napoczęte wątki, pozostawione tu i ówdzie tropy oraz intrygująco zarysowane tajemnice. „Avengersi” Hickmana to bardzo udany start Marvel NOW, które w przeciwieństwie do Wielkiej Kolekcji Marvela, prezentuje opowieści znacznie mniej infantylne i patetyczne. To również doskonały moment dla zupełnie nowych czytelników, chcących zasmakować superbohaterszczyzny od tego wydawcy.

UIP
Poprzedni

Mission: Impossible – Rouge Nation – prawie jak stary Bond [recenzja]

Austin Book Club
Następny

Robert Ziębiński: Dziesięć powieści mojego życia

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz