KOMIKS 

Batman: Azyl Arkham – Zygmunt Freud spotyka Lewisa Carrolla [recenzja]

Druga połowa lat 80. była istną rewolucją dla opowieści obrazkowych. Najpierw Frank Miller i Alan Moore w „Powrocie Mrocznego Rycerza” i „Strażnikach” pokazali, że można wyjść poza ograne schematy fabularne, a chwilę później Grant Morrison udowodnił, że i w kwestii narracji komiks nie wykorzystał jeszcze wszystkich swoich możliwości.

Brytyjski scenarzysta opowiedział historię Batmana, który w wyniku buntu pensjonariuszy tytułowego przytułku dla obłąkanych, zmuszony jest wsadzić głowę w paszczę lwa i podjąć niebezpieczną grę aby uwolnić zakładników. Przemierza więc wąskie i długie korytarze odkrywając sekrety szaleństwa i dramatyczną historię Amadeusza Arkhama, założyciela szpitala. Morrison snuje oniryczną, wręcz surrealistyczną opowieść grozy pełną niepewności, emocji i irracjonalności. Odziera przeciwników Mrocznego Rycerza z szaleństwa romantycznego, malując ich w niezwykle mrocznych barwach, jako skrzywionych, niebezpiecznych i popadających w skrajności psycholi mogących równać się z najbardziej przerażającymi mordercami w historii Ameryki. Zresztą sam Batman w ich obecności nabiera wątpliwości co do własnego zdrowia psychicznego i sporą część swojej energii musi poświęcić też na próby odróżnienia rzeczywistości od koszmaru. Nie jawi się on tu jako nieomylny i skuteczny mściciel, a jako bohater udręczony, niepewny i walczący z własnymi demonami. Taki wizerunek najpopularniejszej postaci DC wyprzedził swoje czasy i wówczas spotkał się z niezrozumieniem, a dziś stanowi wręcz wzór do naśladowania.

W ten sugestywny horror na jawie Morrison wplata ogrom znaczeń i symboli zaczerpniętych z prac Freuda i Junga, „Alicji w Krainie Czarów” Carrolla, okultystycznej spuścizny Aleistera Crowleya, tarota czy nawet popkultury. W kreowaniu wieloznaczeniowości, autora wspiera grafik Dave McKean, który tworzy wypaczone i niepokojące obrazy z kolarzy rysunków, malunków a niekiedy zdjęć. Dzięki jego staraniom sam budynek staje się równoprawnym bohaterem opowieści, równie obłąkanym, nieprzewidywalnym i niebezpiecznym jak jego lokatorzy. Wszystko to sprawia, że „Azyl Arkham” jest dziełem ponadczasowym i nawet w dzisiejszych czasach fascynuje i może wywoływać kontrowersje.

Blastr
Poprzedni

Stephen King kontra Archiwum X

Louis Vuitton
Następny

David Bowie - małe cuda i trudne pożegnania

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz