KOMIKS 

Bękarty z południa #2: Na boisku – przez sport do władzy [recenzja]

W poprzednim tomie Jason Aaron wyjaśnił nam, że na Południu bycie dobrym człowiekiem niezgadzającym się z niesprawiedliwością jest passe. Tym razem skupia się na tym złym, trzęsącym całym hrabstwem.

W “Był to facet, co się zowie” Euless Boss bestialsko zamanifestował swoją pozycję w lokalnym łańcuchu pokarmowym. W mieszkańcach wywołał strach mieszający się z podziwem i szacunkiem, ale dla niego to za mało. Trener dokręca śrubę jeszcze mocniej, bezkompromisowo, z tupetem i hardością. Nim jednak stał się najpotężniejszym człowiekiem w mieście i pokazał wszystkim gdzie ich miejsce (a zwłaszcza Earlowi Tubbowi), był zwykłym wątłym dzieciakiem, którego szykanowano, bito i poniżano, dzieciakiem, który mimo wszystko nie poddawał się w dążeniu do celu i realizacji marzenia, jakim było zostanie członkiem lokalnej drużyny futbolowej.

Bękarty z południa” to komiks, który przekracza strefę komfortu i wwierca się w każdą komórkę ciała.

Aaron przybliża okres dojrzewania Bossa, prezentuje w zasadzie jego genezę i czynniki, które go ukształtowały. Sporo tu ogrywania dobrze znanych klisz: trudne dzieciństwo, ojciec pijak, problemy w szkole i poza nią, i wiele podobnych. Niemniej schematy te są podane w soczysty sposób, bowiem fabułą zbudowana jest wokół fascynujących postaci pobocznych, z niewidomym Bigiem na czele, który gdy tylko się pojawia, kradnie całe show. Z kolei sam Euless to postać tragiczna, którą po części można zrozumieć, ale utożsamić się czy polubić, już niekoniecznie. Scenarzysta ładnie odwraca bieguny, snuje opowieść z widokiem na drugą stronę barykady, pokazuje najbrzydsze oblicze hrabstwa Craw z typową dla siebie brutalnością i bezwzględnością. Dzięki temu “Bękarty z południa” to komiks, który przekracza strefę komfortu i wwierca się w każdą komórkę ciała.

A przy tej operacji drenownia dobrego samopoczucia pomaga Aaronowi Jason Latour, którego mroczne, brudne i brzydkie rysunki w pełni odzwierciedlają stan w jakim znajduje miejsce akcji i bohaterowie. Hrabstwo Craw i jego mieszkańcy są narysowani tak jakbyśmy mieli do czynienia z postapokaliptyczną enklawą, gdzie wszystko działa zupełnie inaczej. Przerażające miejsce, które lepiej omijać z daleka, natomiast sam komiks to w zasadzie lektura obowiązkowa każdego, kto oczekuje soczystych fabuł.

poszukiwaczka
Poprzedni

Poszukiwaczka t.1 - Arwen Elys Danton [patronat]

Meredith Truax
Następny

Poppy – iluminackie pranie mózgu czy satyra na popkulturę?

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

1 Comment

  1. Dashiel BH
    2016-08-31 at 21:55 — Odpowiedz

    Zbliża sie do poziomu Scalped ? Jeśli tak to biere!

Dodaj komentarz