KOMIKS 

Blueberry tom 5 – kowboje a sprawa Indian [recenzja]

Perypetii porucznika Blueberry’ego ciąg dalszy. Piąty tom wraca do słusznej objętości i znów prezentuje trzy rozdziały historii zamiast dwóch. Duet Charlier-Giraud ponownie daje popis swych umiejętności.
Dla miłośników serii i kolekcjonerów, jest to pozycja obowiązkowa.

Blueberry uniknął pogoni i zaszył się wśród zaprzyjaźnionych Indian. Jego imię nie zostało oczyszczone, mimo, że ocalił prezydenta USA przed zamachem. Niestety, nie dane mu będzie zbyt szybko go oczyścić, gdyż czerwonoskórzy przyjaciele popadają w konflikt z białymi, chcącymi położyć łapy na srebrze ukrytym w górach Apaczów. Blueberry ma już plan, jak temu zaradzić. Kłopot w tym, że nie każdy w plemieniu chce za porucznikiem podążyć… Szczęśliwie lub nie, do gry włącza się kilku starych znajomych.

Piąty tom to bardziej nowoczesne pisanie, obciążone większą ilością szarości i niejednoznaczności moralnej. Tutaj większość ma coś za uszami, nawet Blueberry. Choć powstrzymuje się od niepotrzebnego zabijania, to i tak jest typem awanturnika i hulaki. Sympatycznego, ale jednak. Scenarzysta odchodzi coraz dalej od dzielenia na czarne i białe – nawet w obozie tych dobrych i uciśnionych pojawiają się zgrzyty, ludzie butni, uparci i zaślepieni na tyle, by w imię swojej dumy doprowadzić do tragedii. Komiks nie oszczędza chciwych białych, którzy zdobywali Dziki Zachód po trupach, jednak obrywa się też Indianom, którzy zbyt późno przeskakują ponad plemienne podziały. To dosyć sprawiedliwe przedstawienie konfliktu, w którym nie było niewiniątek.

Naturalnie, dialogi dalej rozczulają archaicznym urokiem i naiwnością. Bywają też strasznie deklaratywne. Niemniej, w sam scenariusz wpisano więcej niewymuszonego humoru sytuacyjnego, który przyjemnie kontrastuje z dramatyczną sytuacją naokoło.

Jean Giraud zaś coraz mocniej popycha rysunki w stronę surrealizmu – na razie głównie w warstwie kolorystycznej, ale i poszczególne szkice mają w sobie coś niepokojącego, pulsującego. Nad całością wciąż unosi się klimat spaghetti westernu, brudu i naturalizmu, jaki włoskie podejście wniosło do gatunku.

Piąty tom przeznaczony jest głównie dla tych, którzy już wcześniej śledzili przygody Blueberry’ego. Dla nowych czytelników próg wejścia może okazać się zbyt wysoki, mogą nie zrozumieć paru zależności wynikających z poprzednich części. Niemniej, dla miłośników serii i kolekcjonerów, jest to pozycja obowiązkowa.

20th Century Fox
Poprzedni

2000 - 2015 - Najgorsze filmy fantastyczne XXI wieku

Jaguar
Następny

Zwiadowcy Wczesne Lata. Turniej w Gorlanie - powrót zwiadowców [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz