KOMIKS 

Bunkier #2: Punkt Zero – Pustynne Szczury [recenzja]

Pierwszy tom „Bunkra” był przyjemnym połączeniem militarnego sf bliskiego zasięgu z horrorem czerpiącym pełnymi garściami z „Coś” Carpentera. Druga część wykonuje stylistyczną woltę i kieruje nas na piaski pustyni.
Aleksij Stasik, wraz z resztą oddziału zostaje skierowany, by obstawiać misję dyplomatyczną w pustynnym kraju, utrzymującym napięte stosunki z Velikimstokiem. Początkowo nic nie wskazuje, by miało dojść do katastrofy, jednak z czasem na jaw wychodzą zamiary włodarza tych ziem i grupa wojskowych musi salwować się ucieczką. Rozpoczynają morderczą wędrówkę przez pustynię. Tymczasem w innej części świata polityczne intrygi nabierają coraz większego rozpędu, zaś pętla śledztwa na temat przeszłości Aleksija zacieśnia się coraz mocniej.

Zmiana klimatu na pustynny zaowocowała odmiennym nastrojem opowieści. Tym razem mamy do czynienia z historią, gdzie akcenty dramatyczne, awanturnicze i polityczne spychają na dalszy plan akcenty grozy i mistycyzmu.

Zmiana klimatu na pustynny zaowocowała odmiennym nastrojem opowieści. Tym razem mamy do czynienia z historią, gdzie akcenty dramatyczne, awanturnicze i polityczne spychają na dalszy plan akcenty grozy i mistycyzmu. Oczywiście te dwa ostatnie pierwiastki wciąż są obecne i stanowią motor napędowy dla kilku wątków, a w końcówce wręcz dominują, ale przez większość albumu cieszymy się trudną przygodą dzielnych wojaków. Narracja wydaje się być bardziej uporządkowana niż w tomie pierwszym, gdzie początkowo ciężko było się połapać w tym około-rosyjskim świecie, mieszającym kilka epok i motywów w sposób ciekawy, ale – przynajmniej początkowo – rozpraszający. Niemniej, teraz wszystko zaskoczyło w odpowiedni sposób, z tempem i werwą. Szkoda tylko mroźnego, przytłaczającego klimatu poprzednika, ale pustynia też stanowi atrakcyjne tło i wyzwanie dla bohaterów.

Wraz z nastrojem zmienił się również rysownik. Nicola Genzianella bawi się spektakularnymi, filmowymi kadrami nie gorzej niż Christophe Bez, ale ustępuje mu pod względem kreowania nastroju, cieniowania czy szczegółowości, co nie znaczy, że zrobił złą robotę. Po prostu kładzie akcenty na co innego.

Drugi tom „Bunkra” kontynuuje odyseję głównego bohatera, rzuca go w wir nowych wydarzeń, nas zaś zostawia z kolejnymi pytaniami, na które pytania, mam nadzieję, poznamy już wkrótce, gdyż komiks, mimo drobnych niedociągnięć, zasługuje na uwagę.

ostatnia-rodzina-plakat
Poprzedni

Ostatnia rodzina - arcydzieło ze skrawków codzienności [recenzja]

timeless_xlg
Następny

Timeless - udane zabawy z czasem [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz