KOMIKS 

Chew #4: Flambirowanie – na kosmiczną skalę [recenzja]

O co chodzi z tymi dziwnymi znakami na niebie, co mają wspólnego z pandemią kurzej grypy i osobliwym owocem z kosmosu? Tego jeszcze nie dowiemy się z “Flambirowania”.

John Layman już na dobre rozpędził się ze swoją wielokrotnie nagradzaną serią, ale w czwartym tomie wciąż jeszcze rozstawia piony na szachownicy i przygotowuje grunt pod łączenie wątków. Nie otrzymamy więc praktycznie żadnych odpowiedzi na stawiane dotąd pytania, ba, pojawi się ich znacznie więcej. Ale to akurat żadna wada, bo “Chew” może się poszczycić doskonale zbudowanym światem, w którego mechanizmy chce się zagłębiać coraz bardziej. Na rozwiązanie kluczowych kwestii przyjdzie odpowiedni moment, a tymczasem czeka nas po prostu dobra zabawa.

Agenci FDA, Tony Chu i John Colby, prowadzą śledztwo pośrednio związane z tajemniczymi, ognistymi znakami, jakie pojawiły się nad Ziemią. W jego trakcie natkną się na kolejnych cudaków o “supermocach” związanych z jedzeniem (jeden, im więcej je tym mądrzejszy się staje, drugi potrafi sterować ludźmi za pomocą potraw i ich zapachów), udadzą się na samobójcza misję u boku krwiożerczego koguta Poyo, poznają efekty osobliwych eksperymentów NASA i zmierzą się z kultystami wyznającymi niepokalane jajko. Czeka ich sporo wyzwań, ale rzecz jasna to nie wszystko co przygotował dla nas Layman.

W trakcie tych szalonych wątków scenarzysta mimochodem podejmuje też nieco mniej ważne kwestie: rozwija relacje między Tonym i Amelią, ujawnia nieco więcej faktów o Toni i kieruje światła reflektorów na Oliwkę Chu. Dzięki temu porywającą akcję, ocierającą się zarówno o kryminał, horror jak i science fiction, przeplata bardziej spokojnymi, rodzinnymi chwilami, których jednak nie można zaliczyć do kategorii normalnych (w pozytywnym znaczeniu tego słowa).

Tak po prawdzie więc dostajemy mniej więcej to samo co w poprzednich tomach, czyli dynamiczną opowieść pełną humoru, intrygujących pomysłów i nieszablonowych postaci, w której podrzuca nam się kolejne drobne elementy układanki. Obraz jaki się z nich wyłania coraz bardziej podsyca ciekawość i apetyt na więcej.

game-of-thrones-season-6-character-poster-full-2
Poprzedni

Gra o tron 06x01 - a kto umarł, ten nie żyje? [recenzja]

Warner Bros
Następny

Midnight Special - zobaczyć, znaczy uwierzyć [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz