KOMIKS 

Cyann t.1 – oryginalna wizja science-fiction [recenzja]

Doczekaliśmy się kolejnego albumu mistrza europejskiego komiksu, Francoisa Bourgeona. Tym razem twórca zabiera nas w podróż na inne planety, choć „Cyann” ma wiele wspólnego z poprzednio u nas wydanymi, historycznymi opowieściami Francuza.

Z cyklem „Pasażerowie wiatru” łączą „Cyann” z pewnością wiodące, kobiece bohaterki. Cyann to zresztą imię najważniejszej z nich, pochodzącej z arystokratycznego rodu, niepokornej młodej kobiety, przed którą stanie olbrzymie wyzwanie ważące na losach jej świata. Zanim to jednak nastąpi, dane jest nam w pierwszym tomie – „ŹrÓdło i SOnda”- obcować z intrygującymi realiami świata przedstawionego. Ciekawość powinien budzić zapis przywołanego tytułu tomu – jest on nieprzypadkowy i ściśle związany z obowiązującą w świecie Cyann społeczną hierarchią, której odzwierciedlenie widać nawet w zapisie języka mieszkańców planety Oth. Mamy do czynienia z wyraźnymi podziałami, podkopującymi się wzajemnie grupami (choćby ścieranie się arystokracji i duchowieństwa, czyli  SOndy i ŹrÓdła). Zaś w kontrze do tej społeczno-politycznej układanki dostajemy, podobnie jak w „Pasażerach wiatru” perypetie związanych szorstką przyjaźnią  młodych bohaterek – pochodzącej z arystokratycznej rodziny Olsimar Cyann i należącej do nizin społecznych Nacary.

Bourgeon bardzo ciekawie splata losy kobiecych bohaterek na tle panoramy społecznej i świata w obliczu palącego kryzysu.

Bourgeon bardzo ciekawie splata ich losy na tle panoramy społecznej i świata w obliczu palącego kryzysu. W pierwszym tomie przyglądamy się także szczegółowym przygotowaniom do wyprawy na inną planetę, która ma uratować życie tysięcy ludzi na trawionej tajemniczą zarazą Oth. Misja ma się odbywać pod przewodnictwem Cyann, która nie wydaje się być jeszcze gotowa na tak poważne przedsięwzięcie i tym samym obserwujemy proces usianego przeróznymi przeszkodami dojrzewania bohaterki do tej roli. W pokazaniu tego procesu tkwi olbrzymia wartość opowieści Burgeona. Ponadto twórca unika prostych rozwiązań fabularnych i wymaga od czytelnika pełnego skupienia, włączając do swej opowieści dużo pobocznych wątków i postaci. Czasem też pozwala sobie na niespodziewane skróty fabularne lub uderzające raz szczegółowością, a innym razem prostotą graficzne fajerwerki, obrazujące skomplikowanie świata przedstawionego bądź emocje bohaterów.

Stąd też, przez pierwszy tom nie przechodzi się gładko, być może potrzeba nawet kilku podejść by w pełni wsiąknąć w meandry wykreowanej przez artystę wizji. Dlatego zaskoczeniem jest druga część – „Sześć pór roku na IlO”-  w której akcja płynie wartko, czasem nawet ma się wrażenie, że aż za bardzo. Tu już bierze górę warstwa przygodowa i jesteśmy przy tym olśniewani urodą ukazujących realia planety kadrów. Mimo pędzącej fabuły, narracja w drugim tomie prowadzona jest w tak przekonujący sposób, że wręcz współodczuwamy z uczestnikami misji znużenie i nieprzyjazność świata,  gnając za czymś, co w pewnym momencie zaczyna wydawać się mrzonką. Rysunek i scenariusz splatają się u Bourgeona w rodzaj wszechogarniającej, czasami nawet poetyckiej w duchu wizji zmierzającej w trudnym do odgadnięcia kierunku, ale spokojnie, z biegiem czasu wszystko się wyjaśni i wyklaruje. Końcowe, dramatyczne wydarzenia i takież rewelacje powodują, że na kolejną odsłonę cyklu będziemy czekać z wielką niecierpliwością.

Buorgeonowi po raz kolejny udało się stworzyć oryginalną, niebanalną wizję, pełną wybuchowych, ludzkich namiętności na tle znanych nam dobrze z ziemskiej historii mechanizmów społecznych. Chyba tylko u tego artysty, ci sami bohaterowie potrafią być jednocześnie piękni i brzydcy, jakby ich uchwycone na kadrach emocje stanowiły odzwierciedlenie stanów ich dusz.

 

 

acid-drinkers-peep-show
Poprzedni

Peep Show - Energetyczna mieszanka kwasów [recenzja]

marvel-luke-cage-poster
Następny

Luke Cage - superbohater z Harlemu [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz