KOMIKS 

Deadpool #2: Łowca dusz – Najemnik nabiera rozpędu [recenzja]

Wakacje w pełni, popularność Deadpoola i reszty Marvelowej ferajny rozkwita. Najwyższa pora przyjrzeć się drugiemu tomowi nowej serii o Pyskatym Najemniku. Co przygotował dla czytelników duet Gerry’ego Duggana i Briana Posehna?
„Łowca dusz” zapewnia kilkadziesiąt stron przyjemnego, zabawnego akcyjniaka z paroma intrygującymi akcentami.

Wydarzenia z „Martwych prezydentów” były tylko początkiem problemów Wade’a. Nie dość, że nie dostał wypłaty za dobrze wykonaną robotę, to jeszcze w głowie zalęgła mu się nowa lokatorka – dusza pewnej agentki. Jakkolwiek słyszenie głosów nie jest dla Deadpoola czymś nowym czy szczególnie uprzykrzającym życie, postanowił wyegzorcyzmować pasażerkę na gapę. Sprawa okaże się skomplikowana i będzie wymagała pomocy pewnego niewydarzonego magika. Co gorsza, w całą sprawę zamieszany jest demon o akwizytorskim zacięciu wciskania szemranych kontraktów. Gościnnie występują: Iron Man, Spider-man, Luke Cage, Daredevil i Jessica Jones.

Na pierwszy rzut oka – wygląda to wszystko dosyć chaotycznie, ale fabuła składa się szybko w przyjemnego akcyjniaka z wyraźnie zarysowanym wątkiem nadnaturalnym. Co prawda, z perspektywy czasu widać, że było to tylko rozkładanie figur na szachownicy i rozsiewanie tropów przed poważniejszymi rozgrywkami, ale i tak przyjemnie się tę historyjkę odbiera. Na tle typowych opowieści o pakcie z diabłem „Łowcę dusz” wyróżnia oczywiście radosne, krwawe i socjopatyczne podejście Deadpoola, który z werwą, sztubackim humorem i bez najmniejszych oporów (no dobra, z drobnymi…) uskutecznia rozpierduchę i proponuje jedno niekonwencjonalne rozwiązanie za drugim. Niektóre prowadzą do całkiem udanych skeczy, inne wypadają trochę niezręcznie i nieśmiesznie, ale generalnie większość pozostaje na plus. Akcja raźnie wiedzie naprzód. W ciekawy sposób zgłębiono natomiast drugą naturę Deadpoola – naturę skrzywdzonego człowieka, który kryje traumy za maską błazna rzucającego głupawe żarciki. Autorzy sprezentowali to poprzez wyprawę do wnętrza głowy Wade’a. Pomysł został ciekawie wpleciony w scenariusz i plastycznie przedstawiony, jednak nie wybrzmiewa tak dobrze, jak mógłby. Brakuje tu paru stron i kadrów, które wzmocniłyby wyrazistość introspekcji. Generalnie – w „Łowcach dusz” kryje się kilka niesamowicie intrygujących pomysłów, które, lepiej wykorzystane, uczyniłyby cały run Duggana i Posehna wyjątkowym.

Niemniej, to co dostajemy, zapewnia całkiem sytą rozrywkę w niezłym tempie, z całkiem zabawnymi żartami, pod warunkiem, że nadąża się za współczesną popkulturą w ogóle i Marvelem w szczególe.

Całości dopełnia przyzwoita i dynamiczna kreska Koblisha, która wyróżnia się dużo bardziej naturalnymi sylwetkami postaci niż w większości komiksów o superbohaterach. Do tego rysownik proponuje ciekawe, dynamiczne kadrowanie. Nic rewolucyjnego czy porywającego, ale cieszy oko i dobrze podkreśla szaloną naturę przygód Deadpoola.

„Łowca dusz” zapewnia kilkadziesiąt stron przyjemnego, zabawnego akcyjniaka z paroma intrygującymi akcentami. Mimo niedociągnięć i niewykorzystanego potencjału – warto po ten epizod przygód Wade’a sięgnąć. A przed nami najlepsza historia o Deadpoolu od czasu runu „Cable & Deadpool” – „Dobry, zły i brzydki”. Już we wrześniu.

bourne-5-plot-matt-damon
Poprzedni

Najciekawsze filmy o utracie pamięci [ranking]

Chris B. Murray DB
Następny

Chris B. Murray - stymulujące wizualizacje [galeria]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz