KOMIKS 

Flashpoint: Punkt krytyczny – dobry wstęp do Nowego DC Comics [recenzja]

Zanim Egmont zdecydował się wydać serie z Nowego DC Comics, wpierw powinien był opublikować “Flashpoint: Punkt krytyczny”, wydarzenie, które doprowadziło do zmiany status quo tego uniwersum. Ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale.

Dlaczego Batman i Superman ściągnęli majtki ze spodni? Czemu Barbara Gordon ponownie założyła kostium Batgirl? Skąd wzięły się aż cztery Ligi Sprawiedliwości? Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedzi właśnie we “Flashpoint”, który jest bezpośrednim wprowadzeniem do wszystkich serii sygnowanych logiem Nowego DC Comics.

Barry Allen pewnego dnia budzi się w zupełnie innej rzeczywistości. Jego matka wciąż żyje, Batmanem jest Thomas Wayne, ojciec Bruce’a, Wonder Woman i Aquaman prowadzą między sobą krwawą wojnę, której poboczną ofiarą staje się zachodnia Europa, a o Supermanie, ostatnim przedstawicielu planety Krypton, nikt nigdy nie słyszał. Widocznych zmian jest o wiele więcej, a jedynym, który to zauważa jest Flash, na dodatek pozbawiony swoich mocy. Barry podejmuje trudną próbę odnalezienia przyczyny zaistniałego stanu rzeczy i przywrócenia poprzedniego status quo, a ma na to niewiele czasu, bo wspomnienia po nieistniejącym już uniwersum zanikają z coraz większą siłą.

Geoffowi Johnsowi udała się ciekawa rzecz. Stworzył bardzo przyzwoity event zakorzeniony w tradycji zapoczątkowanej przez “Kryzys na nieskończonych Ziemiach”, z podobnym szkieletem fabularnym i reperkusjami, a przy tym pozbawiony zadęcia, pretensjonalności i pustych haseł. Zupełnie przy okazji wykreował też interesującą alternatywną rzeczywistość, w której losy praktycznie wszystkich superbohaterów potoczyły się zupełnie inaczej. Najciekawiej wypadł ledwie zarysowany żywot Supermana, którego stan wręcz pobudza wyobraźnię do działania. We “Flashpoint” znalazło się też sporo innych intrygujących i odważnych pomysłów, a i rozwiązanie zagadki, wywracające na lewą stronę pojęcie bohatera i złoczyńcy, dostarcza pewnej dozy satysfakcji. Fabularnie zatem, opowieść mająca przenicować całe uniwersum, skonstruowana została wedle świetnego przepisu i podana w cieszącej oko oprawie. A w przypadku komiksów superbohaterskich, napisanie wydarzenia, które byłoby konkretne, dynamiczne i nie dawałoby tylko złudzenia wielkich zmian, w ostatnich latach jest rzadkością.

Sony Music Poland
Poprzedni

Aggressive – doskonały powrót Beartooth [recenzja]

Kadr z filmu "Polonez"
Następny

Kino przesiąknięte smutkiem - Koszalin 2016 cz. 2

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz