KOMIKS 

Green Blood tom 3 – bardzo Dziki Zachód [recenzja]

Masasumi Kakizaki w trzecim tomie “Green Blood” domyka miejskie wątki i wyprowadza głównych bohaterów, braci Burns, w dalekie rejony Dzikiego Zachodu.

W Five Points dochodzi do kulminacji napięć. Gangi Żniwiarzy i Motyli ścierają się w krwawej rzezi, a Ponury Żniwiarz, czyli starszy z braci, Brad, wykorzystuje ją by całkowicie wybić członków każdego z nich. Tymczasem w Nowym Jorku pojawia się ich ojciec, obiekt z dawna oczekiwanej zemsty – Edward King, zimny i twardy jak skała drań, który jeszcze bardziej eskaluje wydarzenia w podupadającej dzielnicy. Krwawy i, powiedziałbym nawet, sprawiedliwy finał starcia zmusza braci do wyruszenia w głąb USA, śladem znienawidzonego rodziciela. Po drodze zasmakują odrobinę normalności i wplątają się w intrygę związaną z budową kolei.

Tomik można podzielić na dwie równe części. Pierwsza z nich kończy etap nowojorski, a druga rozpoczyna zupełnie nowy wątek, związany z pościgiem. Jeden płynnie przechodzi w drugi, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że autor wprowadza go bardzo na siłę, niepotrzebnie odwlekając nieuniknione starcie. Powód pojawienia się Kinga w Five Points jest co najmniej tajemniczy – owszem dobił interesu, ale zupełnie przypadkowo – i wydaje mi się, że był tylko jeden – aby bracia mogli ruszyć jego tropem. Można doszukać się tutaj próby zacieśniania więzi między nimi, ale równie dobrze można to było zrobić za pomocą kilku paneli, a niekoniecznie rozdziałów. Tym bardziej, że wątek wykupu ziemi przez kolejowych potentatów jest jednym z najbardziej wyeksploatowanych westernowych motywów i nie wierzę aby Kakizaki miał coś interesującego do dodania w tym temacie. Fabuła wjeżdża więc na z dawna ustalone tory i zmierza do dobrze znanego celu.

W trzecim tomie mamy zatem koniec nieprzewidywalności, emocje gdzieś wyparowują, a losy braci zaczynają nam obojętnieć, bo tak naprawdę doskonale zdajemy sobie sprawę co się dalej wydarzy. Niemniej, o ile fabularnie “Green Blood” przestaje intrygować, o tyle wciąż robi dobrze fenomenalnymi rysunkami, poziomem dopracowania szczegółów i dynamicznymi, brutalnymi scenami. Myślę, że są one, mimo wszystko, dobrym powodem aby dalej sięgać po tę serię, która finalnie zamknie się w pięciu tomach.

Mucha Comics
Poprzedni

Saga tom 4 - najlepszy komiks dla rodziców [recenzja]

Uroboros
Następny

Zakosztuj Dzikiej Krwi [konkurs]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz